Wyspa nadziei (na wzburzonym morzu kultury)

Wyspa w zimowym uśpieniu Wyspa w zimowym uśpieniu Fot.: ZbyZiel

Początek wiosny, oprócz oczywistych radości i wzruszeń pozimowych, przynosi też inne. U mnie radość doroczną wywołuje Wyspa Młyńska. Nie sam jej wygląd, chociaż imponujący, a coś, co z tym wyglądem pozostaje zresztą w ścisłej zależności – z jednej strony jej użyteczność, z drugiej – odpowiedź bydgoszczan na tę użyteczność. Początek wiosny znaczy bowiem początek sezonu „wyspowego”; wyspa w cudowny sposób zaludnia się, ożywa nagle, chociaż z nadspodziewaną regularnością. Raduje mnie to i dziwi.

Nagroda za wyspę

Wyspa jest naszą dumą, to wydaje mi się oczywiste. Jest moją dumą; oprowadzam po niej każdego, kto mnie odwiedza. Wiele razy widziałem, że jest też obowiązkowym punktem zwiedzania wszystkich zagranicznych gości, widziałem dość często bydgoszczan, którzy oprowadzali po niej swoich gości, żeby się przestać temu dziwić. Wyspa, mam takie wrażenie, jest wspólną dumą bydgoszczan. W tym kontekście nie dziwi fakt, że otrzymuje jakieś międzynarodowe wyróżnienia.

Nagroda w konkursie Eurocities niby nie dziwi, ale pozostaje dość enigmatyczna. Kto nam to przyznał, za co konkretnie, dlaczego? Postanowiliśmy o to zapytać przedstawicielkę Eurocities, Rose Montgomery (wywiad przeprowadził i spolszczył Szymon Andrzejewski).


Dlaczego z trzech projektów startujących w konkursie wybrano właśnie Bydgoszcz?
Ponowne zagospodarowanie terenów historycznych to wyzwanie, które stoi wciąż przed wieloma miastami. Niesie ono ze sobą duże koszty i można mu podołać jedynie w oparciu o silne powiązania partnerskie. Przykład bydgoskiej Wyspy Młyńskiej pokazał jak zdeterminowane władze lokalne były w stanie zaangażować w takie zadanie partnerów publicznych i prywatnych pochodzących z sektora przemysłowego i kulturalnego, uniwersytet, organizacje pozarządowe, a także muzeum. Taki zestaw zapewnia możliwość powstania atrakcyjnego i szerokiego wachlarza zastosowań, włączając w to możliwości związane z otwarciem nowych przedsięwzięć biznesowych, bazę dla działań artystycznych i rekreacyjnych, które z odpowiednim poszanowaniem odnosić się będą do historycznej zabudowy. Teren Wyspy stał się bardzo dynamiczny i popularny, i niesie ze sobą możliwości dla przyszłego rozwoju.

Jakie korzyści z nagrody płyną dla miasta Bydgoszczy teraz i możliwie również w przyszłości?
Doroczne nagrody EUROCITIES są wyróżnikiem dla wyjątkowych osiągnięć członków społeczności EUROCITIES i przyznawane są za praktyki i działania lokalne, które polepszają jakość życia mieszkańców danego miasta. Jako zwycięzca EUROCITIES Bydgoszcz zyskuje rozpoznawalne miejsce na mapie Europy, które jest uhonorowaniem osiągnięć związanych z ponownym zagospodarowaniem Wyspy Młyńskiej. Nagrody zostały wręczone w obecności władz najważniejszych miast europejskich, co zapewniło wartościową rozpoznawalność Bydgoszczy. Nagroda ta niesie również ze sobą ogromne zainteresowanie zwycięzcą europejskich i lokalnych mediów. Wybrane projekty zaś stanowią dobry praktyczny przykład dla innych miast Europy.


Wyspa i wspólnota

Wyspa Młyńska jest doskonałym laboratorium i świetną metaforą. Jest laboratorium, w którym dokładnie widać (na żywym organizmie) oczekiwania bydgoszczan co do formy spędzania czasu wolnego. Jest też metaforą wspólnoty – pokazuje bowiem, jak w dzisiejszym społeczeństwie (co ważniejsze: tym konkretnym społeczeństwie) kształtuje się wspólnota mieszkańców, jak powstają międzyludzkie więzi, jak kształtuje się współżycie społeczne.

Rose Montgomery, która – domyślam się – mogła w Bydgoszczy nigdy nawet nie być, doskonale trafia z diagnozą sytuacji. Po pierwsze więc, na tej ograniczonej przestrzeni widać cały wachlarz zastosowań takiego zrewitalizowanego obszaru: spełnia funkcje kulturalne i rekreacyjne, służy wszystkim od niemowląt do starców. Po drugie, zwraca uwagę na poszanowanie dla historycznej zabudowy – nie jest to szacunek dla samego szacunku, ale spełnia oczywistą funkcję budowania tożsamości lokalnej i dumy ze wspólnotowego działania. Po trzecie wreszcie, zwraca uwagę na może najmniej do tej pory wykorzystaną funkcję wyspy – bazę dla działań artystycznych. W Bydgoszczy, która boryka się z problemem uczestnictwa mieszkańców w kulturze, doskonałym miejscem na ich aktywizację jest to, do którego i tak chętnie i tłumnie przychodzą.

Emocjonalne centrum miasta

Wiele problemów w bydgoskiej kulturze bierze się, mam takie przekonanie, z braku rzetelnej diagnozy sytuacji. Ostatnie dyskusje o istnieniu letniej sceny (czy dokładnie: o jej umiejscowieniu) odsłaniają taki właśnie brak pewników, na których można by oprzeć rzeczową dyskusję. Nie można podejmować takich decyzji zarówno w oparciu o kryterium „bo tak nam się wydaje”, jak i „bo tak nam się opłaca”. Co wydaje mi się oczywiste, trzeba zapytać o to mieszkańców.

Gdybym w tej chwili miał odpowiedzieć, co jest emocjonalnym centrum Bydgoszczy, bez wahania odpowiedziałbym: Wyspa Młyńska. Na wyspę ludzie głosują, jak to się mówi, nogami. Na wyspę także ja głosuję moimi nogami, głosuje na nią moje dziecko, które wybiera ją jako miejsce codziennych spacerów.

Jednak żeby opierać się na głosach o wiele bardziej precyzyjnych, kolejny numer BiK-u poświęcimy na przedstawienie wyników diagnozy, którą prowadzimy. Sprawdzimy, gdzie bydgoszczanie lubią spędzać czas, co sądzą o dostępności wydarzeń kulturalnych, jak odbierają architektoniczne i rewitalizacyjne zmiany, jakie się w Bydgoszczy dokonują.

Powinniśmy też pamiętać, że powtarzanym od kilku lat postulatem dotyczącym bydgoskiej kultury jest demokracja kulturowa w wymiarze terytorialnym (czyli dokładnie: dostępność terytorialna dóbr kultury).

Działy:
Michał Tabaczyński

Michał Tabaczyński

Redaktor naczelny BIK.

Polonista, dziennikarz, slawista, autor kilku książek (Parada równości, Koniec zabawy w pokolenie) i współautor kilku innych (Tekstylia bis, Kultura niezależna w Polsce 1989-2009).

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Wydania Kwiecień 2012 Wyspa nadziei (na wzburzonym morzu kultury)