Nie da się manipulować…

Marzena Sadowska podczas spotkania Forum Kultury z udziałem m.in. prezydenta Rafała Bruskiego i Krzysztofa Sadowskiego Marzena Sadowska podczas spotkania Forum Kultury z udziałem m.in. prezydenta Rafała Bruskiego i Krzysztofa Sadowskiego ZbyZiel

Bydgoszcz przeprowadza pewnego rodzaju eksperyment w zakresie zarządzania kulturą. Nową politykę kulturalną, a przynajmniej jej istotny element – czyli kształt modelowej miejskiej instytucji kultury, wypracowują na warsztatach przedstawiciele trzeciego sektora, Urzędu Miasta i Miejskiego Ośrodka Kultury. Warsztaty koordynuje Pracownia Badań i Innowacji Społecznych „Stocznia”. Tam, gdzie się pojawia eksperyment, tam mogą się pojawić wątpliwości. Czy Stocznia jest nam potrzebna?

To, że udało się zmobilizować pracowników MOK-u do pracy nad zmianą profilu instytucji, w której nie wiadomo, czy będą nadal zatrudnieni, to duży sukces naszych rozmów podczas forum i warsztatów prowadzonych przez Stocznię. To jest ogromna wartość, że twórcy, odbiorcy, instruktorzy z MOK-u razem znaleźli wspólną płaszczyznę porozumienia. Razem opracowują nowy model działania miejskiej instytucji. Stocznia animuje te warsztaty z dużą dozą wolności, ale też porządkuje to, o czym rozmawiamy.

Jakie mają być efekty tej współpracy?

To jest ogromna wartość, że jej efektem będzie nowa miejska instytucja – otwarta, kreatywna. Wykorzystanie moderatorek ze Stoczni w sprawach kultury można przełożyć na inne aspekty społeczne. Na edukację, konflikty, najróżniejsze problemy społeczne. To, co się dzieje podczas Forum Kultury w mieście to przykład rodzącego się dialogu. Pracownicy MOK-u nie odebrali chęci zmian jako ataku na ich instytucję, a sami włączyli się w dialog, chętni do rozmów. Sami chcą zmienić placówkę, bo widzą jej braki. Podziwiam ich, że się otworzyli i zaczęli MOK traktować jako wspólne dobro – dla siebie, twórców, mieszkańców miasta.

Dzięki transparentności tego przedsięwzięcia nie ma mowy o jakiejkolwiek manipulacji. Ktokolwiek obawiał się manipulacji, po warsztatach wie, że tam po prostu nie da się manipulować. To, że dziewczyny ze Stoczni nie są stąd, nikogo tu nie znają, sprawia, że są obiektywne.

Warsztaty Stoczni mają wiele zadań. Oprócz tych, o których wspomnieliśmy, mają też istotny wymiar promocyjny – Bydgoszcz, mamy takie poczucie, zyskała nowoczesne, obywatelskie oblicze. Ale warsztaty mają też wymiar pragmatyczny. Czy wypracowany model pomoże przy konkursie na nowego dyrektora MOK-u?

Tak, ponieważ on będzie dokładnie wiedział, na co się decyduje. Nie będzie potrzebny jego program autorski. Do tej pory nikt nie wiedział do końca, jak ta instytucja powinna funkcjonować, stąd fiasko poprzednich konkursów. Teraz będziemy mieli szczegółowe wytyczne, model idealny, który dostosujemy do naszych miejskich realiów.

Kto powinien aplikować na to stanowisko? Proces partycypacyjny jeszcze trwa, ale można już chyba określić ramy działania osoby mającej sprawować tę funkcję.

Nie szukamy artysty. To ma być manager kultury z doświadczeniem administracyjnym i współpracujący wcześniej z organizacjami pożytku publicznego, organizujący imprezy. Dyrektora wspierać będzie rada programowa złożona ze specjalistów. Podobna rada w najbliższym czasie zacznie działać w Galerii Miejskiej bwa. Dla dyrektora będzie ona pomocą, grupą lobbującą za dobrymi wystawami, nawet tymi kontrowersyjnymi, czyli w przypadkach, kiedy przyda mu się wsparcie. Zresztą w innych instytucjach też działają takie rady i przynosi to realne korzyści.

Działy:
Michał Tabaczyński

Michał Tabaczyński

Redaktor naczelny BIK.

Polonista, dziennikarz, slawista, autor kilku książek (Parada równości, Koniec zabawy w pokolenie) i współautor kilku innych (Tekstylia bis, Kultura niezależna w Polsce 1989-2009).

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Działy BiK w podróży Maj 2011 Nie da się manipulować…