Bydgoski Insynuator Kulturalny - mało odpowiedzialny organ Zdzisława Prussa (97)

Zdzisław Pruss Zdzisław Pruss

Siła tradycji
Bez względu na wszelkie inne okoliczności sama już lokalizacja Miejskiego Centrum Kultury obliguje tę placówkę do wysokich lotów. Tu przecież, przy ul. Marcinkowskiego, działał słynny przed laty Klub Mozaika, tu rozwijało skrzydła kino Orzeł, tu też bawiła się bydgoska bohema i finansjera w głośnym na całą Polskę północną nocnym lokalu Zodiak. Czy zadziała owa magia miejsca, czyli genius loci? To, że samo otwarcie MCK trwało 3 dni każe przypuszczać, że wiara i nadzieja jest duża. A co będzie z miłością tych co kulturę i sztukę kochają? Czas pokaże i frekwencja unaoczni.

Uzależnieni sportsmeni
W najnowszym tomie (XXXII) Kroniki Bydgoskiej Dawid Kalinowski pisze o udziale bydgoskich sportowców w obchodach społeczno-politycznych w latach 1945-1956. Autor wyraźnie ubolewa, że mistrzowie boisk, bieżni, ringów i żużlowych torów uzależnieni od władzy ludowej musieli maszerować w 1-Majowych pochodach. Cóż, dzisiaj sytuacja jest bardziej skomplikowana, bo sportowcy uzależnieni od sponsorów muszą maszerować (i to nie tylko w maju) od klubu do klubu w poszukiwaniu kasy. No, ale nie muszą wznosić okrzyków i nieść transparentów. Jak na razie.

Uwaga – nadchodzi
Jak nam donoszą, nestor bydgoskich literatów Jan Górec-Rosiński, zabrał się do pisania pamiętników. Dziewięćdziesięcioletni pisarz, redaktor i animator życia kulturalnego nad Brdą łączący przez długie dekady pracę twórczą z działalnością społeczno-polityczną zawsze był znany z ciętego pióra i bezkompromisowych sądów, przeto jego wspomnienia mogą nieźle namieszać w tzw. środowisku. Może jeszcze bardziej niż Dzienniki prof. J. Banaszaka. Już teraz Górecowi oponenci powinni zaopatrzyć się w środki uspokajające.

Tajemnica ZbyZiela
Jeden z założycieli „Szkoły Bydgoskiej” sygnujący swoją wielopłaszczyznową twórczość skromnym skrótem „ZbyZiel” wystawił swoje prace w „Kantorku”. Szczególne zainteresowanie wzbudzała ustawiona w równym szeregu seria kobiecych portretów. Próbowano dociekać, kim są te panie i skąd aż taka ich ilość. Jedni twierdzili, że artysta sportretował całe koło gospodyń wiejskich, inni, że jest to portret zbiorowy klubu adoratorek przystojnego ZbyZiela. Pytana o zdanie Elżbieta Kantorek nabrała wody (w wernisażowe winko przemienionej) w usta.

Krótko a celnie
Specjalizujący się w sentencjach i aforyzmach Grzegorz Misiewicz wydał w Świadectwie drugą serię swoich Ripost. Dzięki temu już wiemy, że młodzi mówią, co wiedzą, a starzy wiedzą, co mówią i że ława przysięgłych to grupa ludzi oceniająca, która ze stron ma lepszego adwokata. Podzielając prognozę Andrzeja Zaniewskiego, że autor Ripost nie powiedział jeszcze ostatniego słowa, możemy już teraz śmiało rzec, że pojawił się u nas drugi Lec.


Lusterko wsteczne (-25)

Ćwierć wieku temu (marzec 1987)

  • Wielką uciechę widzom i recenzentom sprawił reżyser i dyr. TPAlojzy Nowak obsadzając dysponującego klasycznie inteligencką urodą Andrzeja Waldena w roli parobczaka Jaśka w WeseluWyspiańskiego.
  • W filii bibliotecznej nr 19 dr Henryk Dubowik wygłosił prelekcję przeźroczami przetykaną pt. Biblioteki na Zachodzie.
  • W Pałacu Młodzieży odbywały się eliminacje wojewódzkie Ogólnopolskiego Konkursu Piosenki i Tańca Kraju Rad „Barwy Przyjaźni”.
  • Na okoliczność Dnia Kobiet w Klubie TPS zagościły „Najsłynniejsze Polki w karykaturze Zdzisława Nowaka-Czarnego.
  • Znany bydgoski fotografik Jerzy Riegel zapytany przez Annę Lubaczewską o ulubione miasto odpowiedział – Toruń. I co gorsza, wcale tego nie uzasadniał, ani się z tego nie tłumaczył.

 


 

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Start