Następna płyta będzie pierwsza

Buka Buka Fot. MaxFloRec

Z Mateuszem ‘BUKĄ’ Danieckim o jego pierwszej legalnej płycie i wspólnej trasie koncertowej z Rahimem rozmawia Kuba Ignasiak.


Przyjechałeś do Bydgoszczy w ramach wspólnej trasy z Rahimem. Fajnie jest grać koncerty z – było nie było – legendą polskiego hip hopu?
No dla mnie to jest na pewno wielki krok naprzód. Jest dobrze. Co prawda z frekwencją na koncertach bywa różnie. Na przykład ostatnio w Łodzi było naprawdę mało ludzi, ale energia była niesamowita. Ja jestem z tego koncertu bardzo zadowolony. Zresztą nie tylko z tego. Jest coraz lepiej, cały czas do przodu.

Jesteś po raz pierwszy w Bydgoszczy?
Z koncertem pierwszy raz.

Miałeś okazję zobaczyć choć kawałek miasta, czy przyjechaliście prosto do Estrady?
Mam ciotkę w Bydgoszczy, więc prywatnie bywałem tu już kilka razy…

Czyli znasz Bydgoszcz?
Nie mogę powiedzieć, że znam. Byłem tu ze trzy razy w życiu i co nieco widziałem, ale do znajomości miasta to jeszcze daleko.

A byłeś kiedyś na jakimś bydgoskim melanżu, czy tylko obiadki u cioci?
Na melanżu nie specjalnie.

Jak postrzegasz Estradę, jako lokal koncertowy?
Wiesz co, mikrofony mogłyby być trochę lepsze, ale luz, jakoś damy radę (wywiad odbył się 3 lutego, przed bydgoskim koncertem – dop. red.). Jakościowo nie jest to może najlepsze miejsce na świecie, ale jakoś to ogarniemy. Byle publika dopisała (nie dopisała – dop. red.).

Fajnie było nagrać w końcu legalną płytkę? Czujesz jakąś popularność, jakąś presję od tego czasu?
Niczym się to nie różniło od nagrywania „nielegala”. Co do popularności już po ukazaniu się płyty, to na pewno coś tam się zmieniło, jestem trochę bardziej rozpoznawalny, ale samo nagrywanie różniło się niewiele. Trzeba zacząć od tego, że jeszcze w czasie nagrywania Pokoju 003 nie byłem do końca przekonany, czy na pewno wydam tę płytę. Oczywiście były już prowadzone jakieś wstępne rozmowy, ale nic nie było pewne na sto procent. Dlatego wszystkim powtarzam, że moja pierwsza od początku legalna płyta, którą nagram, to będzie płyta następna. (śmiech)

Robisz coś już w tym kierunku, czy póki co koncerty i promocja Pokoju?
Na chwilę obecną skupiam się głównie na promocji, co nie zmienia faktu, że coś już tam zaczynam tworzyć nowego. Na razie nie ma jednak jakiejś większej, spójnej wizji, więc wolałbym o tym nie mówić.

Ok, zmieńmy temat. Jak to się stało, że znalazłeś się w „stajni” Rahima? To ty wysłałeś do niego materiał, posłuchał i powiedział: „Dobra, nagrywamy”, czy raczej on cię gdzieś wyczaił w odmętach Internetu?
No właśnie stało się tak, że to raczej Rah mnie wyczaił. Widocznie dostał od kogoś mój wcześniejszy materiał. Teraz, po czasie, dowiaduję się, że na przykład Skorup puszczał mu moje kawałki. Tak się jakoś stało, że usłyszał gdzieś kilka moich numerów i sam się do mnie odezwał.

Fajnie chyba, kiedy dzwoni do ciebie Rahim i mówi: „Stary wydam ci płytę”?
No ba! Ogromny to dla mnie zaszczyt i nie ukrywam, że byłem z tego faktu mega-szczęśliwy. Wiesz, ja jestem ’88 rocznik, więc dla mnie to wielki sukces…

Ale słyszałeś w ogóle Kalibra, Paktofonikę???
Oczywiście, że słyszałem. Mało tego – odkąd pamiętam, zawsze byłem wielkim fanem Paktofoniki. Domyślasz się więc na pewno, jak wielką zajawkę mam teraz na to, że mogę grać wspólne koncerty z Rahimem. Nigdy bym nie przypuszczał, że tak to się skończy.

Dobra, muzyka muzyką, ale wiem, że to nie jest jedyna dziedzina, w której się realizujesz. Maczałeś/maczasz też paluchy w pewnej pokręconej kreskówce...
Tak, kreskówka nazywa się 37 i właśnie niedawno odbyła się premiera drugiego odcinka. Dokładnie odbyło się to 37 stycznia… No dobra, to taki nasz żart. Mowa o 6 lutego oczywiście. Pierwszy odcinek miał tytuł Jak rozpętałem XXXVII wojnę światową, drugi – 37. mila. Każdy z nich trwa dobrze ponad dwadzieścia minut. Jakby ktoś miał ochotę je zobaczyć, z pewnością je znajdzie na YouTube.

Ok, nie mówmy więc o fabule – niech sobie czytelnicy sprawdzą sami. Powiedz raczej, jaki jest twój udział w tym przedsięwzięciu?
Ja generalnie podkładam tam wiele głosów, współtworzę ją razem z Koksnym, który odpowiedzialny jest za animację. Słowem – robimy to we dwóch. Ja odpowiedzialny jestem przede wszystkim za udźwiękowienie.

Trudniej jest nagrać płytę, czy skręcić 20-minutową animację?
Heh, wiesz, to jest zupełnie inna jazda. Przy kreskówce/animacji wystarczy użyć swojej kreatywności, puścić wodze fantazji. Z płytą nie jest już tak łatwo.

Ty współtworzysz jakoś scenariusz 37 czy dostajesz gotowca i tylko podkładasz głosy?
Nie, no mam jakiś tam udział przy tworzeniu scenariusza. Jakieś 20 procent pomysłów jest moich. Reszta to robota Koksnego. To on jest mózgiem, głową tej operacji, ja jestem jej szyją. (śmiech)

Kreskówka powstaje wyłącznie z myślą o YouTube, czy macie jakieś szersze plany wobec 37?
Na początku w ogóle nie mieliśmy żadnych planów „dystrybucyjnych”. Robiliśmy to, bo złapaliśmy taką zajawkę i byliśmy ciekawi, co nam z tego wyjdzie. Coś tam wyszło, więc zaczęliśmy się wokół tego trochę bardziej kręcić. Na chwilę obecną plan jest taki, żeby zrobić trzynaście pełnych odcinków (cały sezon) i jeżeli pojawi się jakaś możliwość „pójścia” z tym gdzieś dalej, wyjścia poza YouTube, czy tez zaangażowania większej ilości osób w to przedsięwzięcie, to na pewno to zrobimy. Na razie na pewno moja muzyka i nasza kreskówka wzajemnie nakręcają promocję.


Wywiad z drugim uczestnikiem koncertu (przy okazji którego te rozmowy się toczyły), Sebastianem ‘RAHIMEM’ Salbertem, zamieścimy w kolejnym (drukowanym) numerze, a co za tym idzie na tej stronie powinien on zawisnąć za mniej więcej miesiąc. Już teraz zapraszamy.


Działy:

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Start