Na początek... 2

Emilia Walczak Emilia Walczak

Podobno najtrudniej jest zacząć, powiedzieć to pierwsze słowo, dokonać wiążącego wyznania. Tak, nie jest łatwo, przyznaję, lecz czy zaraz najtrudniej? Istnieje wszak również całkiem liczna grupa zwolenników tezy, iż najtrudniej jest jednak skończyć, powiedzieć „do widzenia” i odciąć się od tego, co było, jednym zdecydowanym ciachnięciem (skoro już narzędzie – bynajmniej nie Ockhamowskiej – brzytwy wniósł nam tu naczelny na „BIK-owe” łamy). I oni również mogą mieć rację. Tak czy tak – miejmy to już za sobą – niechaj więc w końcu zacznę: dzień dobry!

A teraz, wraz z nowym akapitem, biorąc pod uwagę przewidzianą dla mnie liczbę znaków w tym wydaniu naszego informatora, nadchodzi już powoli acz nieuchronnie czas pożegnań, pozdrowień i machań białą chusteczką zwilżoną kilkoma niewieścimi łzami na „do zobaczenia”. Lecz przydałaby się tu jeszcze jakaś błyskotliwa puenta, prawda? Może więc do tej ww. podręczności nawiążę (nie mylić z Opowieścią podręcznej, nie, nie, nie – to jeszcze nie jest ten czas). Otóż jedni mówią: „prawa ręka szefa”, inni znów – „lewa”, co ma być niby aluzją do moich wyrazistych poglądów. Proszę Państwa, ja swoim politycznym sympatiom daję wyraz w cichości przy urnie wyborczej i nikomu nic do tego. Co wcale nie oznacza, że (w moim przekonaniu) „BIK” powinien być lekki, łatwy i przyjemny. Nie, nie, nie – to już dawno nie jest ten czas. Także dla kultury.

PS I pamiętajmy, że wszędzie tam, gdzie z gnuśności nie sięga się po dostępne narzędzia krytyki, tam ta kultura zawsze leżeć będzie odłogiem. A tego przecież nie chcemy (?).

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Działy Artykuły wstępne Marzec 2018 Na początek... 2