Się nam wydaje. W Bydgoszczy (20): "Ildefons Bańkowski. Fotografia", czyli odkrywanie zapomnianego (2)

"Ildefons Bańkowski. Fotografia", Galeria Miejska bwa w Bydgoszczy, Bydgoszcz 2017 "Ildefons Bańkowski. Fotografia", Galeria Miejska bwa w Bydgoszczy, Bydgoszcz 2017

Zgodnie z obietnicą (groźbą?) złożoną przed miesiącem wracam do Bańkowskiego, którego wystawa tymczasem (ledwo wczoraj) przestała istnieć w przestrzeni Galerii Miejskiej bwa. Może i tego zakończenia bym wcale nie odnotowywał, gdyby nie to, że fakt ten prowokuje do takiej oto refleksji: teraz już Bańkowski jest dostępny tylko w tej książce, do czasu kolejnej wystawy, o ile jakaś będzie, o ile damy radę ją obejrzeć, o ile… Na razie jednak, szczęśliwie, jest obecny w tym albumie. Istnienie takie jest oczywiście swoiste: książka (w stopniu o wiele istotniejszym niż przestrzenna wystawa) narzuca nam opowieść o tej fotografii, o tym fotografiku, dzieląc jego twórczość na części: jak najbardziej logiczne i nawet oczywiste, a jednak przecież pozbawiające te fotografie obecnej w przestrzeni galerii (kto był, pamięta; kto nie był, może sobie wyobrazić) wielości form, tematów, technik, rozmiarów.

Dziesięć jest tych działów i zastanawiam się, na ile ich kolejność odpowiada własnej gradacji zainteresowań artysty. Zastanawiam się też, na ile odpowiada to gradacji moich zachwytów nad tymi fotografiami.

Dział pierwszy prezentuje fotografie architektury i to zapewne jest jego największe i może najbliższe jego sercu osiągnięcie. Najbardziej też chyba imponujące – od razu zdradzę, że gdyby ta pierwsza pozycja odzwierciedlała jego ocenę własnych spełnień, to byłoby to zgodne i z klasyfikacją mojego zachwytu. Fotografował Bańkowski architekturę z podwójną niejako fachowością: jako fotografik i jako architekt – już to sprawia, że mogą być to dzieła wyjątkowe (i to, że powstawały na zamówienie, niczego tu nie zmienia). Ale i czas (oraz związane z nim okoliczności) też skazują te zdjęcia na wyjątkowość: otóż był on fotografem budów – zarówno tych w toku, jak i dopiero co zakończonych. I budowy te stanowią widok zupełnie wyjątkowy (mam z lat 80. jakieś mgliste wspomnienia, ale co innego te powidoki, a co innego seria zdjęć): można by powiedzieć odruchowo „krajobraz kosmiczny”, gdyby nie fakt, że nie ma to nic wspólnego z kosmosem w tym zwykłym znaczeniu, ale wiele wspólnego ze źródłowym greckim znaczeniem: kosmos, czyli ład, przeciwieństwo chaosu. Nowe, nagie bloki wyrosłe pośród płaskiego, wyrównanego terenu – bez roślinności, bez drzew, jedynie wytyczona od kreślarskich linijek surowa geometria chodników, trawników, ulic. Takie krajobrazy już się pewnie nigdy nie powtórzą. A wyglądały niezwykle. Nie bez przyczyny przecież Orson Welles kręcił swoją adaptację Procesu pośród powstających właśnie jugosłowiańskich blokowisk – biedny Anthony Perkins (w roli K.) jest na ich tle jeszcze bardziej zagubiony i jeszcze bardziej nierzeczywisty. Osiedla uwiecznione przez Bańkowskiego mają ten sam, niesamowity i pełen utajonej grozy, charakter.

A reszta? Przeskakuję do działu 10. (fotografia a muzyka) z projektami kopert płyt (artysta wykorzystywał swoje fotografie oraz tworzył liternictwo): tu szczególne wrażenie robią okładki Dies Irae Pendereckiego i Sonaty Bacha. Dalej? Dział 4. (sylwetki i portrety) – rzecz rzadka, ale nadrabia rzadkość – jak pisał poeta –wysokością wzlotu. Co po nich? Praski kirkut. A dalej? To, co nazwano tematami marynistycznymi (dział 5.), ale powiedzmy: taki z Bańkowskiego marynista, jak z Josepha Conrada. Morze jest tu tylko wehikułem, czymś, co się czai w tle, gdzieś poza kadrem; wiemy, że tam jest, widzimy jakieś mokre ślady na plaży po cofniętej fali, przeczuwamy, że pieni się za wzniesieniem wydmy albo za portowym żurawiem.

Nie, nie zmierzam do tego, że najważniejsze u Ildefonsa Bańkowskiego jest poza kadrem (łatwizna tego banału mnie odrzuca). Przeciwnie: najważniejsze jest to, co na zdjęciu. Jeśli nie liczyć nas, którzy na nie patrzymy.

Działy:
Michał Tabaczyński

Michał Tabaczyński

Redaktor naczelny BIK.

Polonista, dziennikarz, slawista, autor kilku książek (Parada równości, Koniec zabawy w pokolenie) i współautor kilku innych (Tekstylia bis, Kultura niezależna w Polsce 1989-2009).

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Wydania Grudzień 2017 Się nam wydaje. W Bydgoszczy (20): "Ildefons Bańkowski. Fotografia", czyli odkrywanie zapomnianego (2)