zugzwang (54): O pewnej tajemniczej dziewczynce

Bartłomiej Siwiec Bartłomiej Siwiec

Staram sobie dawkować imprezy kulturalne. Zadowalam się dwiema, trzema w miesiącu, po to żeby później spokojnie je przetrawić. I tak oto 20 września wylądowałem w Kujawsko-Pomorskim Centrum Kultury na promocji antologii Bydgoska konstelacja literacka. Zebrano tam utwory 16 autorów należących do Stowarzyszenia Pisarzy Polskich i teksty pięciu zaproszonych gości. Książka wyszła pod redakcją Jolanty Baziak i Wojtka Banacha i oni właśnie prowadzili to spotkanie. Bardzo fajna formuła antologii (myślę nawet, że w przyszłości warto zaprosić jeszcze więcej gości, żeby podkreślić otwartość naszego środowiska) spowodowała, że i atmosfera spotkania była pierwszorzędna.

Czytamy wiersze (Jola Baziak, Wojtek Banach, Grzesiu Grzmot-Bilski, Zdzisław Pruss, Marek K. Siwiec) i prozę (Grzesiu Kalinowski). Poezja mocno zróżnicowana, choć na dość wysokim poziomie, ale moją uwagę jeszcze bardziej przykuwa proza Grzegorza Kalinowskiego pt. Talida. Pisarz rzadko coś dobrego mówi o innym pisarzu, ale to opowiadanie wydaje mi się prawdziwą perłą. Autor mistrzowsko odmalowuje scenerię, która jest nam znana, taka bardzo polska, idealna na letni wypoczynek, z lasem i skarpą porośniętą mchem, wpadającą wprost do płytkiego i mulistego jeziora. Rzadko spotykam się z tak kunsztownym opisem miejsca akcji, to takie spokojne, zwykłe miejsce, a w powietrzu wisi – niczym miecz Damoklesa – prawdziwy dramat. Używając terminologii szachowej, wydaje mi się, że autor tego miniopowiadania jest arcymistrzem. I to naprawdę takim z wysokiej półki. Bo arcymistrzowie dzisiaj są różni, niektórzy obdarzeni genialną pamięcią, która gwarantuje im sukcesy, prawdziwi tytani pracy (obecnie w Polsce jest już więcej niż 50 szachistów i szachistek, którzy mają tytuł arcymistrza i wraz z jego upowszechnieniem zdecydowanie spada jego ranga), ale o wyobraźni na stałym poziomie, brak oznak geniuszu spod znaku Roberta Fischera.

A Talida to nie jest utwór spod znaku zagadki. Zagadkę można – poprzez trening pamięci – rozwiązać. Tutaj matematyczne równania muszą ponieść klęskę. To utwór spod znaku głębokiej tajemnicy o dziewczynce, która nad brzegiem mulistego i płytkiego jeziora przekazała swój sekret głównemu bohaterowi i potem zniknęła w otchłani. I nie będę dalej brnąć, powiem tylko, że na tej skarpie spadającej w stronę jeziora ktoś inny karty rozdaje, a „rozum” jest zdecydowanie w odwrocie. Talida to dziewczyna, która tajemnicę ma wplecioną we włosy i zabrała ją ze sobą, udając się w swoją ostatnią podróż. Tylko wrzosy smutno na nią patrzyły, a duże czarne ptaki fruwały nad jeziorem i jej grobem, głośno przy tym kracząc. Pewnego dnia płytkie i muliste jezioro zniknęło, tak jakby było w jakiś tajemny sposób powiązane z dzieckiem.

Warto jest sięgnąć po antologię i przeczytać ją całą. I wiedzieć, że są tam prawdziwe perły, takie jak Talida.

Działy:

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Działy Książka Listopad 2017 zugzwang (54): O pewnej tajemniczej dziewczynce