Sen Leocadii

Kadr z filmu "Sny Leocadii" Kadr z filmu "Sny Leocadii"

Z Krzysztofem Nowickim rozmawia Monika Grabarek.


Jak znalazłeś panią Leocadię? 
Byłem na wakacjach w Barcelonie i próbowałem spacerować na La Rambla w tym wielkim tłumie. Szukałem tam czegoś dla siebie, bo to piękne miejsce jest strasznie zalane turystyczną komercją. Teraz dodatkowo La Rambla, niestety, naznaczona jest jeszcze nową historią. Wszyscy pamiętamy tragiczne wydarzenia z sierpnia tego roku. Jednak ja kilka lat temu znalazłem tam coś zupełnie innego i postanowiłem to opowiedzieć. Chodziłem po tym deptaku w centrum Barcelony, rozglądałem się. Próbowałem tam znaleźć swoją enklawę. Turyści zawładnęli tym miastem i mieszkańcy powoli tracą tam swoje miejsca.

Panią Leocadię znalazłem zupełnie przypadkiem. Najpierw zobaczyłem witrynę sklepu, która przyciągnęła moją uwagę. Były tam instrumenty i płyty winylowe, więc stwierdziłem, że może to być coś ciekawego. Wszedłem tam i znalazłem się w innym świecie. To nie był zwykły sklep, to miejsce ma ponad sto lat, jest raczej ciemne i tajemnicze, a pani Leocadia siedziała gdzieś tam w na samym końcu tego pomieszczenia, pośród winylowych płyt z muzyką klasyczną i operową.
Jak się później okazało, Leo spędziła tam dosłownie całe swoje życie. To rodzinny sklep, a jej matka pracowała tam jeszcze będąc w ciąży, więc Leo opowiada wszystkim, że pracowała w sklepie jeszcze w „brzuszku mamy”. Partytury, opera, płyty winylowe stały się jej życiem. Zobaczyłem ją siedzącą za ladą, na kolanach trzymała maleńkiego pieska – Neskę. Kupiłem dwie płyty i już wiedziałem, że tam jest film. Po kilku sekundach wiedziałem, że to jest moja historia. Wróciłem następnego dnia, znalazłem sobie tłumacza, by móc się porozumieć.
Leo jest Katalonką, ma bardzo silne poczucie swojej tożsamości. Całe jej życie i historia tego sklepu to świadectwo czasów, ale mój film nie jest ani o trudnej historii, ani o tożsamości narodowej. To kameralna historia o akceptacji siebie, swojego życia, o odchodzeniu, o godzeniu się z losem. Od Leo bije niesamowita radość życia i głęboka mądrość. To było niezwykłe spotkanie z ogromną otwartością i ciekawością drugiego człowieka. Leo od pierwszego włączenia kamery wyglądała jakby czekała na ten film całe życie. Ja też.

Film będzie pokazany premierowo w konkursie na Festiwalu Sztuki Operatorskiej Camerimage w Bydgoszczy, zatem powiedz kilka słów o operatorze, bez którego nie powstałby przecież ten film.
Potrzebowałem wsparcia operatorskiego i tak pojawił się Xavier Casas. Znalazłem go przez internet. Spotkaliśmy się na La Rambla, zaczęliśmy rozmawiać, on zapytał, skąd jestem. Okazało się, że zna dobrze nasze miasto, bo przyjeżdża co roku na Camerimage. Nigdy dotąd nie pokazywał na tym festiwalu swojego filmu i w tym roku spełni się jego marzenie, po tylu latach. Nie znaliśmy się wcześniej, ale poziom porozumienia poprzez znaną mu Bydgoszcz był podobny jak z Leo.

Jak długo robiłeś ten film?
Zdjęcia do filmu zostały zrealizowane w 2015 i 2016 roku. Odległość Bydgoszcz–Barcelona była utrudnieniem, ale ponieważ jest to film o naznaczeniu upływającym czasem i o zmianach, jakie temu towarzyszą, więc to wszystko, co działo się po drodze w trakcie robienia filmu, ma znaczenie.
Chyba nie mogę już powiedzieć nic więcej, aby nie odbierać widzom tajemnicy, jaką zawsze niesie ze sobą film. Magiczna historia pani Leocadii to pomost pomiędzy światami, a że prawie wszystkie moje filmy zanurzone są w przeszłości, dokumentuję to znikanie światów, to tym samym Sen Leocadii stał się dla mnie pewną twórczą klamrą. Teraz szukam historii wybiegającej w przyszłość.

Działy:
Monika Grabarek

Monika Grabarek

Pedagog, dziennikarka radiowa (Radio Kultura).

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Wydania Listopad 2017 Sen Leocadii