Browar Osowa Góra

Browar Osowa Góra Zuzanna Straszewska

Bydgoszcz w Warsztacie, cz. 3

Browar Osowa Góra to kontynuator piwowarskich tradycji Bydgoszczy. Miasta, które przed wiekami słynęło z piwa w całym kraju, by potem całkowicie zniknąć z browarniczej mapy Polski. I wrócić na nią w wielkim stylu.

Dla piwowara domowego odbiorcy to przede wszystkim rodzina i przyjaciele. W pewnym momencie przychodzi ciekawość, jak na jego piwa zareagowałoby szersze grono. Na ciekawości zwykle się kończy, bo tylko nieliczni potrafią ze swojego hobby uczynić sposób na życie i marzenia o własnym rzemieślniczym browarze przekuć w rzeczywistość. Jednym z tych nielicznych jest pan Piotr Andres – właściciel Browaru Osowa Góra.

 

Jest chmurne i deszczowe popołudnie. Siedzimy wraz z Mateuszem, pracownikiem Browaru Osowa Góra, przy placu Kościeleckich, w Kraftodajni. Pubie, który od półtora roku serwuje bydgoszczanom niesztampowe, rzemieślnicze piwa. To tak zwany multitap, czyli miejsce, w którym możemy wybrać którąś z kilkunastu propozycji, a każde piwo nalewane jest z innego kranu. Wybór jest ogromny: od lekkich, owocowych piw górnej fermentacji, przez trunki z pokaźną goryczką, aż po te, których charakter bliższy jest winu. Ta różnorodność to pokłosie piwnej rewolucji – trendu, który wziął się ze znudzenia typowym lagerem. I który w naszym kraju przyjął się naprawdę dobrze.

Polacy pokochali rzemieślniczo warzone piwa z najwyższej jakości składników, mnogość piwnych stylów i związaną z tym kulturę. Nie trzeba było więc długo czekać na to, by piwna rewolucja dotarła do Bydgoszczy. Na pierwszej linii stanęli między innymi bydgoscy piwowarzy domowi tworzący Kraftodajnię oraz Browar Osowa Góra. W krzewieniu piwnej kultury nad Brdą wielkie zasługi mają też organizatorzy Beergoszczy – festiwalu piwa, na który przyjeżdżają rzemieślnicze browary z całej Polski. 8 i 9 września odbyła się kolejna edycja, podczas której premierę miał Zefir – pierwsze piwo z Osowej wzbogacone o niekonwencjonalny dodatek.

 

*

Mateusz mówi dużo i chętnie. Praktycznie tylko o piwie. Szczegółowo, ze znawstwem i pasją. – Gdy zastanawiam się, co sprawia, że jesteśmy rzemieślnikami, to nasuwa się przede wszystkim posiadanie pasji, z której wynika własnoręczne opracowanie receptur, sterowanie procesem warzenia i fermentacji, ciągłe udoskonalanie piwa i brak kompromisów przy dobieraniu składników – mówi zaraz po powitaniu – Sami warzymy piwo, ręcznie rozlewamy do kegów i butelek, kapslujemy i etykietujemy, by na końcu dowieźć gotowy produkt do klientów.

Motorem napędowym piwnej rewolucji jest piwowarstwo domowe. – Ja też oczywiście zaczynałem w domu. Rodzice robili wino, ja w pewnym momencie postanowiłem, że spróbuję sił w piwie. Właściciel browaru pierwsze kroki też stawiał jako piwowar domowy, ma na swoim koncie niemal 200 warek uwarzonych we własnej kuchni – opowiada. – Do dziś każde z naszych piw najpierw powstaje w domu. Zanim receptura trafi na warzelnię, dopieszczamy ją w małych garnkach. Dzięki temu wiemy, jaki dobór składników pozwoli nam uzyskać efekt końcowy, którego oczekujemy. Warzelnia browaru stawia przed piwowarem wiele wymagań, które przy mniejszej skali nie występują.

 

*

Po siedemnastu piwach piwowarzy z Osowej stwierdzili, że w ich portfolio brakuje pozycji orzeźwiającej, lekkiej i obfitującej w cytrusowe aromaty. – Zdecydowaliśmy się na zasyp ze słodu jęczmiennego i pszenicznego. By nadać piwu gładkości, dodaliśmy także płatki owsiane i pszenne. Piwo nachmieliliśmy dwoma amerykańskimi odmianami – Citrą i Amarillo – mówi Mateusz. To receptura piwa w stylu american wheat. Od najbardziej popularnego stylu piwnej rewolucji – american pale ale – odróżnia go spory udział słodu pszenicznego w zasypie. Na tym lista składników mogłaby się zakończyć, ale Zefir miał być ponadprzeciętnie cytrusowy. Stąd dodatek trawy cytrynowej: – Wnosi do piwa smak i aromat cytryn, nie podnosząc kwasowości charakterystycznej dla soku lub zestu z cytryn.

Kiedy receptura jest już opracowana, piwo trafia na warzelnię. – Cały proces warzenia jednej warki pochłania około ośmiu godzin. Zefir ma 12% ekstraktu, co przy dość płytkim odfermentowaniu sprawiło, że uzyskaliśmy 4,8% alkoholu – wyjaśnia. Potem przychodzi czas na fermentację – burzliwą i cichą – oraz leżakowanie. Ich łączny czas w przypadku Zefira wyniósł pięć tygodni, ale Mateusz zaznacza, że im mocniejsze piwo, tym jest on dłuższy: W przypadku najbardziej ekstraktywnych, najmocniejszych piw, takich jak imperialny stout, może wynieść nawet pół roku.

Potem piwo jest butelkowane, kapslowane (używamy do tego ręcznej kapslownicy – takiej jak w piwowarstwie domowym) i rozwożone do sklepów. Większość piwa uwarzonego w browarze na Osowej Górze trafia do punktów w najbliższej okolicy. Zdecydowana większość naszej produkcji zostaje w Bydgoszczy i okolicach. Sprzedajemy nasze piwo w dobrych restauracjach, pubach oraz sklepach specjalistycznych, ale i w pozostałych punktach, które są otwarte na produkty rzemieślnicze z regionu. Z naszych piw w Bydgoszczy powstało już mydło w Muzeum Mydła i Historii Brudu i lody w Katarynce. Poza tym uwarzyliśmy też piwo we współpracy z Muzeum Ściśle Tajnym – dodaje Mateusz.

W Browarze Osowa Góra nie ma sztywnego podziału ról. Umiejętność współpracy i wzajemna pomoc są tu najważniejsze, bo bez dobrej atmosfery w browarze nie ma szans na dobre piwo. – Głównym piwowarem jest właściciel, ale w tym procesie aktywnie pomagamy wspólnie z Tomkiem i Andrzejem – pozostałymi pracownikami browaru. Ja przede wszystkim zajmuję się sprzedażą i marketingiem, a w rzeczywistości, poza pomocą przy warzeniu, zawożę też piwo do klientów lub jeżdżę po surowce. Te również bydgoscy piwowarzy starają się kupować w regionie, a w większość słodów zaopatrują się w fordońskiej słodowni. Na tym jednak lokalne powiązania się nie kończą, bo do browaru przyjeżdżają regularnie okoliczni rolnicy. – Odbierają od nas pozostające po warzeniu piwa młóto, które jest dobrą paszą dla krów i świń. W zamian przywożą nam własną kiełbasę, jajka lub świeże warzywa – mówi mój rozmówca.

 

*

Drugi raz spotykam się z nim dzień później, podczas Beergoszczy. Wśród 20 browarów, które mają swoje stoiska na płycie Łuczniczki, nie mogło zabraknąć Osowej. Mateusz nalewa mi szklankę nowego piwa. Zefir faktycznie jest bardzo rześki i cytrusowy, ale nie w cukierkowy sposób. Idealny na kończące się właśnie lato.

Jest piątek, około szesnastej. W Łuczniczce zbierają się ludzie. – Później, wieczorem i jutro będzie ich jeszcze więcej – mówi Mateusz. – Chociaż Beergoszcz to okazja do spróbowania piw browarów z całej Polski, zauważyłem, że na poprzednich edycjach największym zainteresowaniem cieszyło się nasze stoisko.

Rosnące przywiązanie bydgoszczan do naszego lokalnego piwa widać nie tylko na festiwalu, ale też w sklepach i lokalach, gdzie sprzedaje się coraz lepiej. – Mam wrażenie, że robimy w Bydgoszczy dobrą robotę piwnej rewolucji. Ludzie piją nasze piwo i przekonują się, że może ono smakować zupełnie inaczej niż wyrób koncernowy. Potem też chętniej sięgają po piwa innych browarów rzemieślniczych i polecają nasz browar znajomym. Dzięki temu wiemy, że piwo rzemieślnicze to przede wszystkim ludzie i tworzona przez nich kultura nastawiona na jakość.

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Start