Na początek...

Michał Tabaczyński Michał Tabaczyński

Nie jest przypadkiem, że sezon artystyczny pokrywa się z rokiem szkolnym, czyli w jakimś sensie: sezonem edukacyjnym, prawda? Nie zamierzam ukrywać, że nadal nie pozbyłem się żalu, iż oto najambitniejsza instytucja edukacyjna naszego miasta z końcem tamtego sezonu artystycznego przestała istnieć w swoim dawnym kształcie: Teatr Polski w Bydgoszczy, który pełnił rolę takiego alternatywnego uniwersytetu humanistycznego i ośrodka studiów zaawansowanych przestał istnieć i na razie żaden inny – proszę rzucić okiem na wrześniowy repertuar z jego zabawnym powrotem do przeszłości (tak, tam naprawdę wrócił Klub kawalerów!) – się raczej nie pojawi.

Ale w końcu trzeba przestać się mazać. Teatru nie ma, ale my jesteśmy. Każdy z nas musi się edukować na własną rękę. A rzeczywistość jest do takiej edukacji coraz bardziej sprzyjającą. Rzeczywistość wykręca się ideologom, nie ulega propagandystom, bo jest złośliwa i nieprzewidywalna. Wystarczy tylko się dobrze rozglądać. Na przykład czytam drugą część Bydgoszczan portretu własnego Michała Damazyna (księdza, doktora teologii!) i widzę tam pochwałę komunistycznych generałów: polskich („Felek Siwicki”!) i sowieckich (generał Półturzycki? „Był dla mnie po prostu kochanym szefem”!). I cieszy mnie to. Nie dlatego, żebym żywił sympatię dla żołnierzy totalitarnych państw, bo jest wprost przeciwnie. Ale cieszy mnie to (i trochę nawet bawi), bo rzeczywistość jest silniejsza i bardziej dzika od przesądów, ideologii, światopoglądów. I tej sile i dzikości jakoś musimy sprostać.

Słowa na wrzesień więc? Siła? Dzikość? Sam nie wiem. Ale życzę wszystkim, żeby znaleźli w rzeczywistości wiele rzeczy, które będą ich cieszyć (i trochę nawet bawić). Może więc: uciecha i zabawa?

BIK

BIK

Więcej z tym numerze: « Piękny umysł swojej epoki

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Wydania Wrzesień 2017 Na początek...