Czas spowolniony, czyli Bydgoski Festiwal Operowy po raz 24.

Realizatorzy premiery "Wesela Figara" Realizatorzy premiery "Wesela Figara" Fot. Marek Chełminiak

W życie kulturalne Bydgoszczy wpisały się już na stałe pewne wydarzenia muzyczne, których przebieg każdego roku całkowicie zmienia rytm życia melomanów. Jednym z takich przedsięwzięć artystycznych jest zainicjowany w 1963 roku, związany z Filharmonią Pomorską, Bydgoski Festiwal Muzyczny, drugim zaś, obchodzący w przyszłym roku „okrągły” jubileusz ćwierćwiecza istnienia, Bydgoski Festiwal Operowy, organizowany od 1994 roku przez Operę Nova. Ostatnia edycja tego Festiwalu, bodaj największego w Polsce przeglądu dokonań krajowych i zagranicznych teatrów muzycznych, tradycyjnie już zdestabilizowała uporządkowane grafiki miłośników opery i innych gatunków dramatycznej muzyki scenicznej. Kiedy organizatorzy podają do publicznej wiadomości szczegółowy przebieg BFO oraz zapowiadają tytuł inaugurującej go premiery, wydarzenia festiwalowe zaczynają rządzić czasem rozmiłowanych w operze bydgoszczan, rytm życia codziennego przestaje być linearny, podporządkowany zostaje rytmowi czasu świątecznego, zawiesza swą obiektywność, zwalnia, i jego regularność wyznacza „czas obfitości” oraz budowania szczególnego rodzaju wspólnoty spotykającej się, by celebrować spektakle prezentowane na scenie Opery Nova.

„Będę rad, jeśli widz znajdzie w tym, co proponujemy, choć jedną pozycję dla siebie. Będę szczęśliwy, jeśli znajdzie ich więcej lub któreś z tegorocznych przedstawień pozostanie mu dłużej w pamięci. To najszczersze życzenie dla wszystkich…”, zachęcał Maciej Figas, proponując (po raz XXIV już) szereg wyszukanych, świetnie zrealizowanych tytułów.

Tradycyjnie, Festiwal zainaugurowali (29–30 IV 2017) gospodarze, sięgając tym razem po Mozartowskie Wesele Figara, arcydzieło literatury operowej, o którym w 1786 roku w „Wiener Realzeitung” napisano: „O czym w naszych czasach zabrania się mówić, o tym się śpiewa”. Z jednej strony mamy bowiem do czynienia z wszechobecną w tej operze aurą niemal dekadenckiej erotyki dworskiej, z językiem przepełnionym zmysłowością, z drugiej zaś – z polityczną bombą zegarową. Postaciami rozgrywającymi są w tej operze przecież służący, oni też odnoszą zwycięstwo w perypetiach wynikających z zabawnego qui pro quo, rozpoczynającego się w pierwszym akcie wizytami licznych postaci w pokoju Zuzanny. Realizatorzy bydgoskiej premiery nie unikają aluzyjności Figara, co więcej, staje się ona pretekstem dla ukazania wieloznaczności sztuki Pierre’a-Agustina de Beaumarschais.

Wymyślny pałac, pokój służących, alkowa, pawilon, francuski ogród… różnorodne, przebogate kostiumy… wierność tradycji teatru operowego, czego – zastrzegam! – nie poczytuję za epigonizm, budzi zachwyt publiczności (scenografia: Marcelina Początek-Kunikowska, kostiumy: Maria Balcerek). Niezwykła wartkość akcji (osiągnięta m.in. także drobnymi ingerencjami w partyturę Wolfganga Amadeusza), wyraziste nakreślenie postaci oraz dbałość o harmonijne współgranie współczynników dzieła scenicznego (tekst, muzyka, aktorstwo, oprawa sceniczna) to z kolei zasługi reżysera Wojciecha Adamczyka.

Last but not least! – warstwa muzyczna spektaklu (kierownictwo muzyczne: Marcin Sompoliński). Niemal wszyscy soliści drugiej premiery zachwycają techniką wokalną i grą aktorską. Finezyjna lekkość, swoboda prowadzenia linii melodycznych, doskonałość techniczna i wysoka kultura głosu, wsparte umiejętnościami scenicznymi, pozwalają mistrzowsko kreować zarówno postaci pierwszoplanowe (Figaro – Łukasz Goliński, Zuzanna – Krystyna Nowak, Hrabia Almaviva – Sławomir Kowalewski), jak i role epizodyczne (Marcelina – Katarzyna Nowak-Stańczyk, Bartolo – Jacek Greszta, Basilio i Don Curzio – Szymon Rona, Antonio – Łukasz Jakubczak i Barbarina – Hanna Okońska). Choć Anna Wierzbicka (Hrabina Rozyna) i Ewelina Rakoca-Larcher (Cherubin), moim zdaniem, nie do końca udźwignęły wokalno-aktorskie wymagania postaci w powierzonych im partiach solowych, we fragmentach zespołowych wspaniale współtworzyły przestrzeń muzyczną. Żałuję, że nie widziałam w roli Cherubina Karoliny Makuły, gdyż jej niezwykła kreacja w dniu pierwszej premiery budziła liczne zachwyty. Partie wokalne dopełnia w Weselu Figara przygotowany przez Henryka Wierzchonia chór Opery Nova, Mozart nie pozwala jednak pokazać na scenie wszystkich możliwości tego zespołu. Orkiestra, pozornie tylko dopełniająca, w pewnym stopniu zdystansowana poziomem dynamicznym, osiągająca zewnętrznymi środkami koloryt brzmieniowy XVIII-wiecznego zespołu instrumentalnego, doskonale współtworzy klimat buffa. Jest na tyle dokładna i precyzyjna, że ze zgrozą spostrzegam, iż nie zwracam uwagi na warstwę instrumentalną (do momentu pojawienia się niespodzianki w postaci trzeciej części z Symfonii Es-dur KV 543). Marcin Sompoliński poprowadził spektakl niezwykle sugestywnie, logicznie kształtując przebieg dramaturgiczny, uwypuklając – zgodnie z intencją kompozytora – wieloznaczność licznych scen zbiorowych oraz bogactwo wspaniałych finałów (szczególnie w II i IV akcie).

Równie interesujące propozycje dopełniły program tegorocznej edycji Festiwalu. Teatr Wielki z Poznania zaprezentował Borysa Godunowa Modesta Musorgskiego (2 V 2017) ze wspaniałą kreacją tytułową Alexeya Tikhomirova. Artyści Opery na Zamku w Szczecinie wystawili operę Dokręcanie śruby Benjamina Brittena (4 V 2017), dzieło niezwykłe w historii opery, w szczecińskiej realizacji (pod dyr. Jerzego Wołosiuka, w reż. Natalii Babińskiej) przykuwające prostotą, ale i wieloznacznością symboli (scenografia i kostiumy: Martyna Kander), urzekającą grą świateł (Maciej Igielski) i doskonałą interpretacją (szczególnie Ewa Olszewska w partii Guwernantki). Opera Wrocławska zachwyciła rozmachem, przepychem i egzotyzmem (scenografia: Waldemar Zawodziński i Maria Balcerek) Poławiaczy pereł Georges’a Bizeta (7 V 2017). Litewski Narodowy Teatr Opery i Baletu przywiózł na Festiwal spektakl baletowy Mauro Bigonzettiego La Piaf (9–10 V 2017), a chorzowski Teatr Rozrywki musical Mela Brooksa – Thomasa Meehana Młody Frankenstein (12 V 2017). Okazałym podsumowaniem Festiwalu stało się wystawienie opery Władimira Kobekina Bystronogi. Historia konia w wykonaniu artystów Moskiewskiej Opery Kameralnej im. Borysa Pokrowskiego (14 V 2017). Poruszająca, ponadczasowa historia o przemijaniu, zaczerpnięta z opowiadania Lwa Tołstoja, stała się kanwą dzieła, którego premiera miała miejsce w 2012 roku. Jej twórca, nawiązując do XX-wiecznej tradycji teatralnej i dramatycznej, osiągnął w Bystronogim wielowymiarowy, choć jednocześnie spójny obraz. Niezwykle sugestywne środki muzycznej charakterystyki, bez przejaskrawienia uwydatniające zawarty w dziele konflikt różnych płaszczyzn, oraz niekonwencjonalne rozwiązania sceniczne powodowały, że ostatni spektakl festiwalowy był równie mocnym akcentem, jak inaugurujące go Wesele Figara.

I cóż pozostaje dodać… Organizatorzy podali już termin XXV edycji Festiwalu… rezerwujmy zatem czas na kolejne święto opery (21 IV – 5 V 2018)!

Działy:

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Wydania Lipiec/Sierpień 2017 Czas spowolniony, czyli Bydgoski Festiwal Operowy po raz 24.