Tajemnicze piękno butō

Tajemnicze piękno butō Fot. Adam Kruk / Fundacja Nowa Sztuka Wet Music

Z Sylwią Hanff, tancerką butō, choreografką, reżyserką, nauczycielką technik pracy z ciałem i medytacji, przy okazji jej wizyty w Bydgoszczy rozmawia Monika Grabarek.


Co to jest butō?
Czasami mówiąc o butō łatwiej jest powiedzieć, czym butō nie jest… Najlepszą metodą odpowiedzi na to pytanie jest definicja ostensywna, czyli pokazuję palcem: to jest butō, to nie jest butō… Jeśli zobaczysz dwa zjawiska pozornie podobne, to poczujesz to, zobaczysz, ale dalej nie będziesz umiała nazwać tego, co widziałaś, dlaczego to jest takie, a nie inne. To jest doświadczenie na poziomie czucia, wrażliwości, duchowości i metafizyki.

Bardzo to skomplikowane…
W tańcu butō jest bardzo dużo rzeczy trudnych dla umysłu zachodniego. Na szczęście tylko dla umysłu, jako bardzo silnej konstrukcji wewnętrznej, która nieustannie wszystko chce zdefiniować, przyporządkować, nazywać… Taniec butō nie jest dla każdego, tak jak inne zjawiska w sztuce. Albo się z tym rezonuje, albo nie. Albo coś nam w duszy gra, albo nie, po prostu. Specjalnie zaczęłam od umysłu, bo choć czegoś nie obejmujemy, to jednak to niezrozumiałe, tajemnicze coś nas do siebie bardzo przyciąga. Butō od prawie 60 lat jest obecne w kulturze Zachodu i bardzo mocno wpłynęło na nią. Ludzie potrzebują butō, potrzebują duchowości Wschodu. Ale tu pojawia się pułapka, bo nasze wyobrażenia o duchowości Wschodu są najczęściej tylko właśnie bardzo poplątanymi wyobrażeniami i są jedną wielką projekcją. To wyobrażenie wynika z ogromnej tęsknoty za utraconą duchowością Zachodu, która przecież zawsze była bardzo głęboka, ale została zakopana gdzieś pod stosem intelektualnych teorii i rozważań. Porzuciliśmy świat czucia i ducha i poprzez butō szukamy do niego drogi powrotnej. 
Duchowość Wschodu to jest droga do duchowości Zachodu, ja właśnie taką drogę przeszłam. Butō jest w pewnym sensie praktyką duchową, ale zdecydowanie należy do sztuk performatywnych, o tym nie można zapomnieć. Butō jest czasami trudne do zrozumienia. Bariera w odbiorze pojawia się, jeśli nie umiemy czegoś natychmiast nazwać, zdefiniować. O butō trudno mówić, bo nie mamy do tego odpowiedniego narzędzia, tego nie da się ująć w języku . Butō jest kompletnie poza językiem i poza umysłem. Bardzo trudno mówić o butō, bo często trzeba używać pojęć przeciwstawnych. Mówi się, że jest to taniec wolności i poniekąd tak jest. Ludzie często myślą, że w tańcu wolności mogą wszystko, że nic ich nie może ograniczać, że ja, ja, ja ja… W tańcu butō nie chodzi w ogóle o „ja” , taniec wolności to za mało powiedziane. Butō to bardzo współczesna sztuka. Czasem mówię, że to jest najbardziej radykalny teatr ciała, ale to też za mało, żeby opisać butō. To zjawisko ponadkulturowe i międzykulturowe już u swoich źródeł.

To może chociaż ze źródłami butō będzie prościej?
Butō stoi na dwóch nogach. Na wschodniej i zachodniej. Łączy zachodnią wolność i wschodni sposób myślenia, w którym jest połączenie ciało–umysł, ciało–świadomość. My, ludzie Zachodu, jesteśmy bardzo skoncentrowani na intelekcie; kiedy wyłączamy umysł, pojawia się totalny trans. Mało się mówi o tym, że świadomość to coś więcej niż intelekt, myślenie to więcej niż logika. Butō jest umysłem medytacyjnym, ja się przy tym stanowisku będę upierać, jest to bardzo wschodnie podejście.
Teraz namieszam jeszcze bardziej. Butō nie jest japońskie. To znaczy nie jest tylko japońskie. Twórcy butō – Hijikata Tatsumi i Ohno Kazuo – inspirowali się awangardą zachodnią i bez tej zachodniej awangardy butō w ogóle by nie powstało. Bardzo ważny w tej inspiracji był niemiecki teatr tańca. Niemiecki taniec ekspresyjny Mary Wigman. Taniec ekspresyjny, który sięgał do tańców rytualnych, do rytuału jako takiego. Butō jest rytualne. Butō jest tańcem ciemności i czasem wygląda bardzo dramatycznie. Zadaje radykalne pytanie i daje radykalną odpowiedź, co to jest taniec. Ale to pytanie również zadaje się w Europie i Ameryce od wielu lat. Zachodni taniec współczesny od dawna nie jest ładny ani estetyzujący. Taniec zmienił kierunek z nieba na ziemię. Nastąpiła zmiana kulturowa, ciało znowu zaczęło być widzialne i akceptowane, taniec wrócił do ciała. Tancerze współcześni są dziś inaczej zbudowani niż w balecie klasycznym.

Butō akceptuje ciało totalnie, afirmuje życie takim, jakie ono jest, nie zmienia nic na siłę…
Tak, absolutnie tak. To podejście bardzo radykalne. Butō powstało w Japonii pod koniec lat 50., kiedy na kulturę bardzo duży wpływ miała tragedia II wojny światowej. Po wybuchu bomby atomowej w Hiroszimie i Nagasaki, po Holokauście w Europie nic już nie mogło być takie samo… to była totalna katastrofa humanizmu. Sztuka nie mogła już dłużej odwoływać się do klasycznej kategorii piękna, które spłonęło w piecach albo stopiło się w ciałach trawionych chorobą popromienną. Tancerze butō tańczyli zdeformowane ciała. To była ich odpowiedź na tragedię zagłady ludzkości, sposób przetrawienia tej strasznej traumy.
Japończycy mają taką niezwykłą umiejętność, że wchłaniając elementy inne kulturowo doskonale je integrują ze swoją kulturą. W Japonii nic nigdy nie będzie eklektyczne, tylko doskonale zintegrowane i tworzące nową jakość. Tak też się stało w przypadku butō, artyści czerpali z awangardy europejskiej, filozofii, literatury, teorii teatru, inspirowali się niemieckim tańcem ekspresyjnym, a także teatrem Grotowskiego.
Jeśli kogoś zainteresuje, co to jest butō, to zachęcam do obejrzenia tańca raczej na żywo, niż oglądania w internecie – tego czegoś nieuchwytnego nie można nagrać na wideo. Warto przy tym pamiętać, że teraz pojawiło się wiele form ekspresji ciała, popularnością cieszy się terapia tańcem, taniec intuitywny, ruch autentyczny; te wszystkie działania, wbrew pozorom, są czymś innym niż butō. Butō przede wszystkim niesie w sobie tajemnicę i tajemnicze piękno (japońskie yugen).


OD AUTORKI:

Mamy lato, czas zasłużonej (lub nie) laby, ale również podróży, poszukiwań, inspirujących spotkań. Najbardziej życzę Państwu i sobie spotkań z Innym. W każdym wymiarze – tym artystycznym i duchowym chyba najbardziej. Być może spotkamy na plaży lub gdzieś na ulicy wielkiego miasta tancerza butō. Jeśli tak, to z pewnością będzie to dla nas doświadczenie inne od wszystkiego, co do tej pory widzieliśmy. Pięknego lata!


 

 

Działy:
Monika Grabarek

Monika Grabarek

Pedagog, dziennikarka radiowa (Radio Kultura).

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Wydania Lipiec/Sierpień 2017 Tajemnicze piękno butō