zugzwang (50): Niebezpieczne związki

Bartłomiej Siwiec Bartłomiej Siwiec

Warto wybrać się do zoo w Myślęcinku. Pośród lemurów, wydr i surykatek wypatrzyłem też najbardziej BIK-owe zwierzę, czyli żBIKa. Niestety, na widok ptasznika (popularnie, choć błędnie u nas nazywanego tarantulą) stwierdzam u siebie początki arachnofobii. I powiem to rymem prostym: „Przyjaciele BIK-a, nie polecam Wam ptasznika”. Nawet te robale, co chodzą obok, karaczany, one są obrzydliwe, ale nic nie przebije tego włochatego stwora.

Wycieczki są miłe, ale długi zimny weekend bardziej skłania do czytania. Oto na rynku ukazała się książka Maren Rögen Wojenne związki, opatrzona podtytułem: Polki i Niemcy podczas okupacji. Autorka wchodzi w dość ciekawą niszę. Otóż o czasach okupacyjnych napisano już dużo, o eksterminacji, volksliście, partyzantce, o polskim państwie podziemnym. Te tematy są wałkowane od lat. Czasami już nawet trudno napisać coś odkrywczego. Ale o życiu codziennym Polaków i Niemców już znacznie mniej, a o życiu intymnym bardzo mało. Takie tematy się z reguły omija, one są śliskie. Potocznie rzecz ujmując, można się na nich wyłożyć. Autorka sama wyznaje, że aspekt relacji seksualnych pomiędzy Niemcami i Polkami stanowi wciąż tabu i do dziś budzi znaczne kontrowersje. Powie również, że im bardziej ją polscy i niemieccy historycy przed tym tematem ostrzegali, tym bardziej nabrała wiary, że trzeba o tym napisać. Przekorność, która w tym wypadku zaowocowała wartościową lekturą. 

 

Autorka wykonała bardzo solidną kwerendę. Sięgnęła do źródeł polskich i niemieckich, korzystała z licznych archiwów, sięgnęła do literatury wspominkowej, a nawet przeprowadziła ze świadkami historii kilkanaście rozmów. Podaje też, że czytała książkę Heinricha Bölla Pociąg nie miał spóźnienia. Notabene, przypominam sobie, że dwa lata temu na łamach BIK-u rozmawiałem z dr. Krzysztofem Okońskim i on przypomniał słowa Bölla, który w jednym z wywiadów zasugerował, że inspiracją do napisania tej książki był jego pobyt w Bydgoszczy.

Rögen koncentruje się na trzech sprawach. Po pierwsze, opisuje zjawisko prostytucji, które – jak to często w czasach kryzysu bywa – nasila się. Po drugie, związki uczuciowe. A więc miłość – jakkolwiek zabrzmi to głupio – w czasach rasowej segregacji. I po trzecie, przemoc seksualną. Wydaje mi się, że sama konstrukcja nie jest zbyt szczęśliwa. Osobiście wolałbym nie mieszać prostytucji z miłością, zwłaszcza że tę pierwszą ładnie można było połączyć ze zjawiskiem przemocy. Taką konstrukcję autorka próbowała wytłumaczyć chęcią objęcia jak największego spektrum różnorodnych kontaktów seksualnych. Przyznam, że takie tłumaczenie mnie nie przekonuje i uważam, że związki uczuciowe zasługują po prostu na osobną książkę.

Kilka ciekawych uwag zawarła o Bydgoszczy. Po pierwsze, nasze miasto było jednym z pierwszych, w którym powstały kontrolowane przez władze okupacyjne domy publiczne. Po drugie, właśnie tutaj w październiku 1939 roku okupant rozstrzelał 38 prostytutek. Podejrzewano je o roznoszenie chorób wenerycznych. A gdzie w naszym mieście Polki poznawały swoich niemieckich wielbicieli? Ano na herbacie w Savoyu, który co prawda reklamował się jako lokal dla Niemców, ale ostatecznie kontroli żadnej tam nie było.

Jeśli polsko-niemieckie związki kończyły się ciążą, kobiety często pozbywały się płodu. Strach przed zemstą i przed środowiskowym wykluczeniem był silniejszy. Zdarzały się też sytuacje, że w zemście za kontakty seksualne z okupantem kobietom golono głowy. Inna sprawa, że kobiety bardzo często działały na rzecz Armii Krajowej i wejście w intymne relacje z oficerami niemieckimi nieraz owocowało ważnymi informacjami, które potem można było spożytkować. W jednej nawet udokumentowanej sytuacji żołnierz niemiecki pod wpływem Polki zdezerterował z Wehrmachtu, a później stał się członkiem polskiej podziemnej organizacji.

Pomimo pewnych zastrzeżeń całkiem dobrze czytało mi się książkę Maren Röger. A czas przy dobrej lekturze jakoś tak szybko leci…

Działy:

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Start