Na początek...

Michał Tabaczyński Michał Tabaczyński Fot. Dariusz Gackowski

Słowa na czerwiec? Jedno jest najzupełniej oczywiste: nadmiar! Znów on! Proszę tylko spojrzeć na program czerwcowych wydarzeń kulturalnych; kto się nie zdziwi, kogo ten nadmiar nie sparaliżuje, ten godzien jest największego podziwu. Kto na dodatek przemoże swój paraliż i odważnie rzuci się w ten wir imprez, ten będzie prawdziwym bohaterem. Mimo wszystko ufam, że Bydgoszcz okaże się miastem takich bohaterów.

Ale, oprócz nadmiaru, czy jest coś jeszcze? Owszem, jest – jego zły bliźniak: niedobór! Niedobór współczucia, niedobór empatii, niedobór dobroci, niedobór mądrości. Dlaczego tak mówię? Bo byłem ostatnio raz jeszcze na Bóg w dom. I przypomniało mi się, że Bydgoszcz musi wciąż się zmagać ze swoim piętnem: jest bowiem symbolicznym centrum antyimigranckiej debaty, ośrodkiem pochwały nacjonalizmu z kościelnych ambon. Nie sam sprzeciw mnie boli, ale jego okrutna retoryka. Teatr – i na tym polegała jego zaleta – był zamiast: zastępował więc publiczną debatę, kompensował braki naszego życia społecznego.

Jednym z nich jest niedobór rozsądnej dyskusji na ten temat, temat o wielkim moralnym ciężarze. Nie wiem, czy Państwo pamiętają historię statku „St. Louis” – to jeden z symbolicznych epizodów tużprzedholocaustowych zaniechań, wstydu i hańby wolnego jeszcze wtedy świata. Uciekinierzy z Niemiec popłynęli z Hamburga do Ameryki, ale żadne z państw Ameryki Północnej i Środkowej nie zdecydowało się ich wpuścić. Krążyli więc miesiąc u wybrzeży i ostatecznie wrócili do Europy, gdzie rządy kilku krajów (Holandii, Belgii, Francji i Wielkiej Brytanii) – pod naciskiem opinii publicznej! – zgodziły się na przyjęcie uchodźców. Spośród niemal tysiąca pasażerów wojnę przeżyło 300, co jest wymownym zakończeniem tej smutnej historii. Zwrócili Państwo uwagę na ten fragment: pod naciskiem opinii publicznej?

Przypomina mi się to, kiedy myślę o naszej obecnej kondycji moralnej. Przypadkiem (czy są takie przypadki?) ten numer „BIK-u” poświęciliśmy kilku takim uchodźczym i okołouchodźczym właśnie tematom: Hanna Strychalska pisze o obrazach Aleppo, Emilia Walczak o losach Zweiga, Natalia Nazaruk o osiedlonych u nas menonitach, ale i w innych tekstach pojawiają się takie akcenty – znak, że problem pojawia się w centrum myślenia o kulturze. Która między nadmiarem i niedoborem musi zachować moralną czystość.

BIK

BIK

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Wydania Czerwiec 2017 Na początek...