Rękopis zagubiony w czasie

Sierpień 2014. Kandydaci Śmierci 6

Jest decyzja. Jednak jedziemy. Z bólem znajdujemy wspólny termin. Rafał zabiera swoją dziewczynę Agatę. Super, może wymyślimy miłosny wątek. Ale jaki? To już wykombinujemy na miejscu. Adrian zrobił prawo jazdy. Będzie więc mógł w scenach prowadzić samochód. Też super. Stasiu nastawia się bardziej na filmowanie. A ja? Może nareszcie odpocznę sobie i nie będę musiał grać ani filmować. Chłopcy są już prawie dorośli, poradzą sobie. 
Rafał zabiera w ostatniej chwili dwa rekwizyty: cylinder i drewnianą laskę. Po cholerę? 
Jedziemy w Beskid Wyspowy. Na szczycie nad lasem znam pewną stuletnią chatę i sympatycznych górali. Może nam pomogą. 
Na miejscu dopada nas strach. Co teraz? Czy jeszcze raz damy radę? Co możemy jeszcze wymyślić? Na szczęście na stres mamy planszówkę. Tę samą co roku: Runebound. Tam jest cała plejada potworów. Może nas natchną…
Niestety, siedzimy już trzeci dzień nad grą i nic. A czas ucieka.
Nagle Rafałowi zapaliła się lampka. Przecież zabrałem cylinder i laskę!
Od tej pory pójdzie już z górki. Wystarczy nakręcić.

Lipiec 2015. Kandydaci Śmierci 7

Myślałem, że się nie uda dograć terminu. Chłopcy mają już 19 lat. Mają swoje obowiązki. Właśnie wyszli z liceum. Pędzą na studia. Ja też jestem na chwilę przed długimi zdjęciami na Czukotce. To jedyny możliwy tydzień. Nie mamy czasu szukać miejsca. Musi też być gdzieś blisko. Dokąd jechać? W końcu przychodzi olśnienie! Od czego są ruiny krzyżackiego zamku nad Zalewem Koronowskim?! I jezioro? I lasy Borów Tucholskich? A przede wszystkim żaglówka moich drogich rodziców i jeszcze druga, którą zbudował mój starszy brat? No i co tu się jeszcze długo zastanawiać, skoro jego jacht nazywa się „Duch Dwóch”?
Zabieramy jak zwykle planszówkę, ale już czuję, że nie będzie na nią czasu. Tym razem bez dziewczyn. To będzie męska przygoda. Zabiera się z nami Bartek Skolimowski, mój przyjaciel. Jest malarzem, pomoże przy scenografii. W ostatniej chwili dołącza Marcin Kundera, stary BKFianin, ze swoją dziewczyną Zosią Sawicką. A więc wątek kobiecy jest nieunikniony.
Brat Wojtek dzielnie znosi tłok na pokładzie. A także tragiczne umiejętności pływania jachtem przyszłych aktorów. Już pierwszego dnia mamy poważną kolizję. Ale „Duch Dwóch” nie utonął…
W ruinach szukamy natchnienia. Rafał się wierci, Adrian ogląda cegłę, Stasiu łamie sobie patyczki, a ja ocieram nerwowo pot z czoła. Nic. Męka. Jak zwykle… Może będziemy uciekać przed potworem i on nas będzie gonił? A może jakiś profesor alchemik chce zniszczyć świat? Pomysły, że pożal się Boże. Przezornie, wiedząc, że może być ciężko, że las, łódka oraz ruiny mogą nie wystarczyć, zabraliśmy ze sobą przeciwchemiczny strój OP-1 z maską przeciwgazową. Powoli coś się zaczyna wykluwać. Jaja potwora, świat zalega zło czyhające w jeziorze… No, to już jest coś! Bartek ze scenografa zamienia się w potwora i w nocy wchodzi do bagna. Zaczynamy kręcić! W imię Boże! Zostały cztery dni.
Ale planszówkę trzeba schować głęboko. Może za rok…

 

Lipiec 2016. Kandydaci Śmierci 8

Dobra, chłopcy chcą. Chłopcy? Mają 20 lat! Cholera. Przy „jedynce” mieli 13… Może już nie wypada? Ja już też się męczę. Tydzień filmowania po 15–18 godzin na dobę z przewagą w nocy. Może odpuśćmy? Ale wiemy, że jak raz odpuścimy, to już tak zostanie.
No więc dokąd i co tym razem? Mamy dwie opcje: Góry Stołowe albo Pomorze Zachodnie przy granicy niemieckiej. Tam możemy liczyć na pomoc przyjaciela, Przemka Lewandowskiego, który urodził się w starej miejscowości Chojna. A w pobliżu jest Puszcza Piaskowa pełna lasów i bagien, opuszczona gotycka katedra i wyludniona wioska. No to wybieramy drugą opcję. Udaje się załatwić nocleg w szkole podstawowej. Po ciasnych kajutach jachtów miła odmiana. Ale tym razem na miejscu naprawdę już nic nie przychodzi nam do głowy. Humory mamy też nie najlepsze. Oprócz Rafała, Adriana i Stasia jest z nami ich kolega Tomek Pawlik, młody zdolny filmowiec. Każdy ma jakieś swoje problemy. Tomek zapętlił sobie Sad Song Lou Reeda, długi, smutny kawałek. Ratuje nas planszówka. Gramy już trzy dni w Runebound! I nic. Objechaliśmy cały teren. Znamy możliwości, ale nie ma pomysłu. Cholera, coś nie idzie. Zaraz… a gdyby tak trzej goście uciekali nie wiadomo przed czym? No, to jest dobry początek! Tak mógłby się zaczynać każdy dobry film. I co dalej? To się jakoś wymyśli.
Od jutra zaczynamy zdjęcia! Przedłużamy pobyt, żeby nadrobić dni, które uciekły. Pojawia się Julka, córka Przemka. Wymyślimy i coś dla dziewczyny. Nagle cała wieś chce nam pomóc. Przy wspólnym ognisku z mieszkańcami rodzą się dalsze pomysły. Ania Komorzycka, sołtys naszej wioski, dokarmia nas na planie, bo podczas zdjęć nie ma czasu nic przyszykować. Nie spodziewaliśmy się takiej gościny. Jedna noc jest szczególna. Filmujemy w opuszczonej wiosce pełnej duchów. Żeby było przytulniej i cieplej, wymyślamy scenę z ogniskiem i… kurczakiem na ruszcie. Do rana nie możemy go zjeść, bo kurczak nie ma dublera, a scenę trzeba skończyć. Wytrzymujemy jednak i o świcie kurczak smakuje nam jak dziki bażant…
No dobra, może nam wyjdzie ten odcinek. Ale czy za rok damy radę?

Działy:

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Wydania Kwiecień 2017 Rękopis zagubiony w czasie