zugzwang (46): Była szachistką, została aktywistką

Bartłomiej Siwiec Bartłomiej Siwiec

Czy podejrzewają Państwo, że jestem w stanie napisać ciekawy felieton o bieliźniarstwie? Oczywiście, że tak! Mógłbym przecież spróbować udowodnić, że znam się na bieliźnie, ponieważ sam ją noszę… W tym miejscu pojawia się oczywiście uśmiechnięta buzia. W mojej zugzwangowej rubryce zawsze jednak jest jakiś bohater. Bo przecież – jak powiadają – czynnik ludzki jest najważniejszy. I dzisiaj na „ofiarę” wybrałem sobie szachistkę Ellę Vine, którą pamiętam jako Elżbietę Balkiewicz. Widziałem ją tylko raz w życiu, gdy w 1999 roku uczestniczyła w Bydgoszczy w turnieju szachowym. Warto wspomnieć, że zorganizowanie tamtego festiwalu szachowego (bo to było kilka różnych turniejów) było imponującym przedsięwzięciem, w którym wzięło udział kilkuset szachistów i szachistek z różnych krańców Polski i zagranicy, i choć wiele osób przyczyniło się do tego, że impreza ta została bardzo sprawnie i rzetelnie przeprowadzona, to jednak w świecie szachowym zapamiętano nazwisko jej pomysłodawcy i głównego organizatora, posła Grzegorza Schreibera. 

Elżbieta Balkiewicz była wtedy świetnie się zapowiadającą juniorką, ale tego turnieju pewnie nie wspomina dobrze, gdyż ewidentnie jej nie poszło. Od trzykrotnej złotej medalistki Mistrzostw Polski Juniorów (do tego trzeba jeszcze dorzucić dwa brązowe krążki) spodziewano się lepszego wyniku niż tylko 48. miejsce, i to wcale nie w głównym turnieju, ale w bocznym. Inna wschodząca gwiazda juniorskich szachów tamtych czasów, bydgoszczanin Łukasz Schreiber (tak, tak, obecny poseł na Sejm!), zajął 30. lokatę. Wydaje mi się nawet, że widziałem kiedyś zdjęcia z tamtego turnieju i na jednym z nich Łukasz stał obok Elżbiety, ale głowy teraz nie dam. Ciekawe jest, że opiekunka szachów bogini Caissa wciąż czuwa nad tym dwojgiem i pozwala im rozwijać skrzydła, choć już na innych polach niż tylko białe i czarne.

Już dekadę temu Elżbieta Balkiewicz wyjechała do Anglii. Mieszka pod Londynem. Wyszła za mąż i teraz nazywa się Ella Vine. Tam też założyła fundację, której głównym celem jest pomoc Polakom przebywającym w Anglii. Zresztą nazwa fundacji mówi wszystko: „Help for Poles in UK”. Zapytana o swoją pracę Ella powie, „że życie nie jest usłane różami, a raczej cierniami, które trzeba cały czas pokonywać”, i wspomni też o tym, że w wieku ośmiu lat nauczyła się grać w szachy, ciężko pracowała na sukces i teraz robi dokładnie to samo – też ciężko pracuje. Według niej znacznie zmieniło się w ostatnim czasie postrzeganie przybyszów z Europy Środkowo-Wschodniej, a obecne rasistowskie ataki na naszych rodaków są tego przejawem. W przeszłości władze polskie doceniały pracę Elli. W 2013 roku otrzymała nawet nagrodę od wicemarszałek Sejmu Wandy Nowickiej (Ella ze śmiechem wspomina, że to bliski jej sercu i dobrze podkreślający kolor jej włosów naszyjnik z bursztynem).

Spytają mnie Państwo, co z tą bielizną? Czyżby bluff? A skądże, pomysłowa Ella zna się na bieliźnie świetnie, i to właśnie w tym kontekście było ostatnio o niej głośno, a co najmniej o jej wynalazku, czyli o magnetycznym zapięciu w pasie do pończoch, które ma zrewolucjonizować całą branżę, a do tego, jak powiada jedna z entuzjastek projektu polskiej aktywistki, finalistka Brytyjskiej Miss Piękności, Helen Kitajewski, że „to produkt unikalny i innowacyjny”, a także, że „pasy do pończoch Ella Vine są również seksowne i wyglądają fantastycznie”.

A tak szczerze mówiąc, nigdy nie wpadło mi do głowy, że kiedyś w moim felietonie pojawi się temat magnetycznych zapięć do pończoch.

Działy:

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Działy Kultura Luty 2017 zugzwang (46): Była szachistką, została aktywistką