Śledź pod skórą

Szymon Kaźmierczak, "Przemiana" Szymon Kaźmierczak, "Przemiana"

Z Szymonem Kaźmierczakiem, o jego najnowszym albumie pt. Przemiana i o kondycji polskiego komiksu, rozmawiają Szymon Andrzejewski i Marcin Szymczak.


Szymon Andrzejewski (SA): Nie najprostszą pan prozę proponuje komiksową, muszę przyznać. Bo myśmy przeczytali wnikliwie. Ja nawet dwa razy, bo ja jestem głupszy od niego [Marcina Szymczaka – dop. red.]. Nie najprościej tam jest, Szymon.
No, być może trzeci raz trzeba przeczytać. Może wtedy będzie łatwiej.

SA: Ledwo co przyszedł, a już mnie obraził.
Komiks nie jest najprostszy, tak jak mówisz. Jest zbitką kilku jakichś tam akcji, sytuacji, które tworzą całość. Myślę, że trzeba znaleźć klucz, doczytać w tym epilogu, w dodatku, o co chodzi. Myślę, że wszystko to tworzy całość, która jest w miarę logiczna.

 

SA: A ty miałeś tak, że narysowałeś, znaczy – namalowałeś właściwie, bo to jest malowany komiks…
Tak, cały komiks jest malowany akwarelą.

SA: …i miałeś tak, że stwierdziłeś, że to namalowałeś, przeczytałeś i stwierdziłeś: „O, kurczę, mogą nie pokumać”, i zrobiłeś ten gazetowy epilog, czy…?
Gazeta miała być od samego początku. Jest to wpływ, przypuszczam, Alana Moore’a, który w Strażnikach miał te gazetowe dodatki po każdym epilogu. Stwierdziłem, że również chciałbym mieć coś takiego. Coś, co dopełni treść komiksu. Była też opcja, żeby to było w formie obwoluty, tyle że po rozmowie z wydawcą stwierdziliśmy, że lepiej, żeby to była integralna część albumu.

Marcin Szymczak (MS): Może powiedzmy o bohaterach tego komiksu. Bo jak usłyszałem tytuł Przemiana, to na początku moje myśli pobiegły, oczywiście, do Gregora Samsy i Franza Kafki. I ten Kafka w pewnym sensie się na kartach tego komiksu pojawia, ale nie tylko on. Powiedz więcej o tych bohaterach.
Przemiana oczywiście nawiązuje do jednego z ważniejszych opowiadań czeskiego pisarza. Drugim bohaterem jest Egon S., który nawiązuje do Egona Schielego, malarza doby secesji pochodzącego z Wiednia. Jest jeszcze jeden bohater, który jest żołnierzem. Nazywa się Samal.

SA: I ten nam właśnie umknął.
On umknął z kolonii karnej, w której był strażnikiem.

SA: Nie, nie. To wiemy.
To jest postać fikcyjna i nie pochodzi z literatury.

MS: No dobrze. Ja sobie przed chwilą przeczytałem pierwszą z brzegu recenzję, taką dość wnikliwą, tego albumu i okazuje się, że tutaj posądzają cię o inspiracje Śledziem i Tadeuszem Baranowskim. Może odnieś się do tego, bo mam wrażenie, że zupełnie w inną stronę twoje myśli przy malowaniu tego komiksu mogły biec.
Przemiana ogólnie nie jest adaptacją Kafki, nie jest adaptacją żadnych innych utworów z innej dziedziny sztuki. Jest moją wariacją na temat moich inspiracji, fascynacji artystycznych. Wziąłem kilka cytatów właśnie z utworów m.in. Kafki i stworzyłem własną historię. Własną historię, którą żeby zrozumieć, trzeba odnaleźć klucz. Nie będę podpowiadać, co to jest za klucz. Ja też się bardzo zdziwiłem, gdy przeczytałem, że inspiruję się szczególnie Baranowskim, Śledzińskim. Być może gdzieś siedzą mi pod skórą. Produkt Fido i Mel czy „Świat Gier Komputerowych” to są rzeczy, na których się wychowywałem.

MS: To w ogóle brzmi dość zabawnie, że tutaj w jednym zdaniu wymieniony jest i Baranowski, i Śledziński, i… van Gogh.
Przypuszczam, że recenzent po prostu dojrzał gdzieś tam, w którymś kadrze jakieś wariacje na temat pokoju van Gogha, dlatego nie omieszkał się tym pochwalić.

SA: To jest tak, że kreska, którą masz – bo ty masz kreskę taką wybitnie „nie komiksy akcji” – to jest troszeczkę coś, co wymusza tematykę twoich komiksów?
Chodzi ci o to, że moja kreska nie jest dynamiczna, czy…?

SA: Jest malarska. Jest faktycznie niekomiksowa. Jednak, mimo wszystko, gdy myślimy „komiks”…
Trochę jak Baranowskiego, tak?

SA: Trochę jak Baranowskiego.
Moja technika nie jest aż tak popularna w świecie komiksu, ponieważ w ten sposób komiks tworzy się długo, a wiadomo, że np. w Ameryce czy w Europie trochę inaczej to wygląda. Jeżeli chodzi o amerykańskie komiksy, to co miesiąc musi tam wyjść album, który liczy dwadzieścia kilka stron. W Europie też te 48 plansz na rok musi się pojawić. Ja swój komiks rysowałem dużo dłużej, bo 3–4 lata, więc troszeczkę czasu i energii poświęciłem na jego tworzenie. Może o to właśnie ci chodzi, że te rysunki są takie… No, nie są na szybko narysowane. Starałem się je dopieścić w każdym calu. Chciałem zrobić ten komiks najlepiej, jak potrafię.

SA: Była w Polsce taka „podprowadzka” pod superbohatera komiksowego. Ty w ogóle siedzisz w takim ogólnym świecie komiksowym?
Jestem na bieżąco.

SA: Zdarza ci się poczytać Supermana, tak? I Ligę Sprawiedliwości?
Nie, tego akurat nie. Od tych komiksów superhero staram się trzymać z daleka.

SA: Ale jesteś świadom, że istnieje Superman?
Myślę, że wiem o nim dużo więcej niż przeciętny Polak.

SA: OK. Była w Polsce podjęta próba, żeby stworzyć polskiego superbohatera. Nazywał się Biały Orzeł…
I chyba ostatnio nawet nowy zeszyt wyszedł z tej serii.

SA: I to jest, muszę przyznać… Widziałeś to?
Widziałem. Mam pierwszy tripack – trzy zeszyty w jednym. Albo cztery.

SA: No i co sądzisz?
Jest to polska wersja tych zeszytów amerykańskich. Jest bohater, który ma białego orła na piersiach, no i tyle.

SA: Dlaczego to jest – bo tak się kręcimy wokół tego słowa – dlaczego to jest groteskowe?
Dlaczego to jest groteskowe? Jeszcze wymuszasz na mnie odpowiedź, że to jest groteskowe!

SA: Jeżeli uważasz, że nie, to możesz uważać, że nie. Ale wiesz, o czym mówię.
Wydaje mi się, że to jest szukanie na siłę czegoś, czego nie ma w naszej kulturze. Bo to nie jest pierwszy romans superbohaterszczyzny z polskim rynkiem komiksowym. Jest bardzo dużo takich komiksów. Większość to satyry, potraktowane z dystansem. Wystarczy wspomnieć bardzo znanego i popularnego Wilq czy Wilka, jak kto woli. Jest Bler Rafała Szłapy, jest nawet Orient Men mojego superidola Baranowskiego. Biały Orzeł jest jednym z tych, który wyrósł na fali popularności tych amerykańskich komiksów. Tak mi się wydaje. Nie wiem, nie jestem specjalistą. Tak jak mówiłem, nie czytam zbyt często tego typu rzeczy.

MS: Chciałbym wrócić jeszcze na chwilę do Przemiany i do innych twoich komiksów. Jak bardzo niszowa to jest działalność? Bo to, że komiks w Polsce nie sprzedaje się tak dobrze, jak w innych częściach Europy czy w Stanach, jest dość oczywiste. W przypadku Przemiany mamy do czynienia z komiksem dość hermetycznym i pewnie dla wielu ciężkostrawnym. Jakie nakłady osiągają takie albumy komiksowe nieco ambitniejsze niż, powiedzmy, jakieś przedruki ze Stanów?
Szczerze mówiąc, nie wiem dokładnie, jaki nakład ma mój komiks, ale z tego, co się orientuję, jeżeli chodzi o takie autorskie polskie albumy… Polskie albumy się dużo gorzej sprzedają niż albumy zagraniczne. Nie mam pojęcia, dlaczego. Nie wiem, jak to wszystko funkcjonuje, dlaczego tak to wygląda, ale tak jest. W każdym razie myślę, że jeżeli jest tysięczny nakład, to to już jest nakład solidny. Są też nakłady rzędu 150–200 egzemplarzy, ale to w przypadku bardziej niszowych komiksów niż mój.

SA: A twój jaki ma nakład?
Nie wiem dokładnie, nie chcę wprowadzać w błąd. Można dostać ten komiks w Empiku, w księgarniach, więc…

SA: Już nie można.
Już nie można, bo Szymon kupił ostatni egzemplarz. No, w każdym razie nie jest aż tak strasznie, jak być mogło.

SA: Na jakich rzeczach skupiają się polscy twórcy? O czym mówią polskie komiksy?
Najlepiej sprzedają się komiksy historyczne. Te, którym patronuje chociażby IPN. Komiksy na zlecenie różnych miast były też kiedyś bardzo często publikowane. Teraz już ten nurt troszeczkę przygasł. Polscy artyści koncentrują się głównie na swoich autorskich rzeczach. Mogę na swoim przykładzie powiedzieć. Od początku nie sądziłem, że narysuję superalbum i będę jakąś wielką gwiazdą, będą mnie zapraszali do telewizji, nie wiadomo gdzie. Chociaż do radia zapraszają, jak widać. W każdym razie chciałem narysować coś dla siebie, coś, żeby było super, coś, żeby było fajnie wydane. Chciałem tego dotknąć, powąchać, odłożyć na półkę i po prostu powiedzieć: „Szymon, kawał dobrej roboty”.

MS: Mówisz o komiksach, które są tworzone na zamówienie. Ty byś się podjął czegoś takiego? Na przykład jakiś czas temu powstał w Bydgoszczy komiks o Marianie Rejewskim. Wcześniej były przez Muzeum Okręgowe wydawane też inne albumy…
Parę lat temu stworzyłem kilka komiksów właśnie o tematyce bydgoskiej do scenariuszy bydgoskiego scenarzysty Macieja Jasińskiego. Tworzyłem te komiksy, ale porzuciłem to na rzecz bardziej autorskich tematów.

MS: Jakie bydgoskie tematy malowałeś, rysowałeś?
Był album wydany, zdaje się, 3–4 lata temu, nie pamiętam dokładnie – Legendy bydgoskie, Bydgoszcz w legendzie? – właśnie do scenariusza Macieja. Było tam zaproszonych również kilku innych rysowników. Ja stworzyłem tam historię o powstaniu Szwederowa. Myślę, że dość fajnie wywiązałem się z tej współpracy. Stworzyłem jeszcze historię o Kaskadzie. Wtedy była w trakcie wyburzania. Swego czasu była impreza komiksowa w Bydgoszczy, funkcjonująca pod różnymi nazwami: najpierw Bydgoska Sobota z Komiksem, później był to Bydgoski Konwent Komiksu i Gier. Co roku wydawana była broszurka w formie komiksu, ku czci np. Kapitana Żbika czy Binio Billa – postaci komiksowych, które mają jakiś związek z Bydgoszczą. Tam również się udzielałem.

MS: Przemiana jest w pełni autorska, czyli na poziomie scenariusza i na poziomie obrazu. Lepiej czujesz się w takiej sytuacji, że nad wszystkim panujesz od początku do końca? Czy też to, że ktoś jest twoim scenarzystą, zupełnie ci nie przeszkadza?
To jest zupełnie inna robota. Kiedy malowałem Przemianę, wszystko było na moich barkach. W trakcie rysowania mogłem sobie modyfikować ten scenariusz. Mogłem dodać 1–2 plansze, mogłem z jakiejś zrezygnować. Jeżeli chodzi o pracę ze scenarzystą, to również jest bardzo fajna. Tylko że zupełnie inaczej się działa, bo masz scenariusz, który musisz zilustrować. Musisz nadać narrację, płynność temu scenariuszowi. To również jest ciekawe, tylko że jest inne. Ale zawsze lubiłem tworzenie komiksów do cudzych scenariuszy, lubiłem oczekiwać na reakcję scenarzysty. Często miałem nadzieję, że będzie pozytywnie zaskoczony.

MS: Mówiłeś o długim czasie, jaki poświęciłeś na tworzenie Przemiany. To znaczy, że już powoli zaczynasz pracować nad czymś nowym i za parę lat możemy się tego spodziewać? Czy na razie masz przerwę i odpoczywasz po wytężonej pracy?
Aktualnie pracuję nad dwoma tytułami. Majaczy gdzieś tam w przyszłości jeszcze trzeci tytuł. Zamierzam zrobić komiks dla młodszego czytelnika. Będzie lżejszy, będą zwierzęta, mimo że sam komiks będzie traktował o śmierci. Będzie przedstawiony w bardziej przyjazny dla młodego czytelnika sposób.

SA: Na koniec pytanie, które zawsze zadajemy ludziom związanym z komiksem: jak myślisz, kiedy w Polsce zakończy się okres patrzenia na komiks takim dość pobłażliwym wzrokiem? Czterdziestoletni mężczyzna czytający komiks w autobusie…
Myślę, że cały czas się to zmienia. Jeżeli ktoś pobłażliwie patrzy na to, że ja czytam, rysuję komiksy, no to sorry, ja pobłażliwie patrzę na takiego człowieka, bo to jest po prostu zwykły ignorant i nie zamierzam przejmować się jego zdaniem. Po prostu robię to, co robię, i prę dalej w tym, kim jestem.


Rozmowa miała miejsce 17 września br. na antenie emcekowego Radia Kultura. 
Podcast dostępny jest na stronie Radiokultura.pl.


 

Działy:

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Start