Centrum Kultury Fantastycznej: Fantastyka i moda

Najnowszy film ze świata Harry’ego Pottera odsyła do czasów sprzed wydarzeń opisanych w powieści, stanowi więc jego prequel (gdy składam tekst do druku, jesteśmy trzy dni przed polską premierą filmu). Według zapowiedzi jego akcja toczy się siedemdziesiąt lat wcześniej, a sądząc z trailerów i krótkich streszczeń, nawiązuje do zdobywającego coraz większą popularność (również w Polsce) gatunku zwanego steampunkiem.

Czym jest steampunk?

To chyba najlepszy przykład wkroczenia mody (i to w kilku znaczeniach tego słowa) do fantastyki. W 1989 roku William Gibson i Bruce Sterling opublikowali powieść Maszyna różnicowa, która stworzyła nowy, jak się okazało bardzo płodny kierunek w kulturze fantastycznej. O jego popularności mogą się przekonać mieszkańcy tych polskich miast, w których odbywają się konwenty miłośników fantastyki (Torunia, Lublina, Poznania, Wrocławia, Warszawy, Płocka i wielu innych). Podczas konwentu na ulicach miasta, obok szturmowców z Gwiezdnych wojen czy Geraltów z Riwii i czarodziejek ze świata Wiedźmina (pod wpływem gry częściej ostatnio Triss niźli Yennefer), można zobaczyć młode damy w eleganckich sukniach z gorsetami czy dżentelmenów we frakach i melonikach. Coś w tych strojach jest jednak nie tak: a to pod kapelusikiem z piórkiem zobaczymy gogle, a to zamiast melonika lotniczą czapkę. Ewentualnie długa suknia może mieć solidny rozporek, z którego prześwituje kabura z coltem. Wtedy można być pewnym, że mamy do czynienia ze steampunkowym cosplayem.

Steampunkowe światy odwołują się do sentymentalnego powrotu do wieku pary (albo − jak chcą anglofile – epoki wiktoriańskiej), jednocześnie jednak powrót ten skażony jest zupełnie współczesnym przeczuciem katastrofy. Literackie wykorzystania tego gatunku prezentują bardzo zróżnicowany poziom. Wydaje się jednak, że najpełniej modę na steampunk wykorzystuje w powieści Diamentowy wiek Neal Stephenson. Ukazuje on neowiktorian jako jedną z wielu grup społecznych, tę o najwyższym statusie, najzamożniejszą i najlepiej zorganizowaną. To neowiktorianie podtrzymują nieco sztywne reguły XIX-wiecznego świata, dbając o formy, dobre wychowanie dzieci i pilnie chroniąc (za pomocą jak najbardziej futurologicznych środków) swoje dobra zarówno przed mafijno-komunistycznymi Azjatami, jak i przed pełnym anarchii i przemocy światem slumsów (albo blokowisk). Łatwo zauważyć, że Stephenson ukazuje chwiejący się w posadach (nie tylko w powieści) świat liberalnej demokracji.

W steampunku odnajdujemy procesy, które trudno byłoby zobaczyć i rozpoznać poza fantastyką. Łączą się w nim estetyka i w gruncie rzeczy głęboka myśl filozoficzna, obie skażone przeczuciem kresu. Można się śmiać z nieco zbyt swobodnych strojów dziewcząt, wyglądających czasem jak zdobywczynie Dzikiego Zachodu, sztywno poruszających się chłopców, nie zawsze radzących sobie ze sztywnością fraków i surdutów, śmiało występujących na konwentowych rewiach mody. Czy jednak będziemy się śmiać z lęków bohaterów Diamentowego wieku?

Ian MacLeod w dylogii Wieki światła i Dom burz zastąpił odkrycie elektryczności innym źródłem energii − magicznym paliwem wydobywanym z ziemi. Ale gdy toczy się akcja jego powieści, tej magii zaczyna brakować, a kastowy świat stoi na krawędzi rewolucji. Z kolei w najnowszej powieści Krzysztofa Piskorskiego, Czterdzieści i cztery, odkrycie etheru i stworzenie dzięki temu bram do światów równoległych (temat wcześniejszej o blisko dekadę Zadry) kończy się katastroficznym przeczuciem – igranie z etherem może skutkować ściągnięciem do naszego świata istot, które przyniosą nam zagładę. Zabawa z czasem w wiktoriańskiej serii o przygodach Burtona i Swinbourne’a Marka Hoddera grozi katastrofą nie tylko kolonialnej potędze XIX-wiecznej Anglii.

Ktoś mądry zauważył niegdyś, że moda jest zawsze odzwierciedleniem niewyrażanych bezpośrednio nastrojów społecznych. Może więc czytanie i oglądanie „modnej” fantastyki da nam znacznie więcej niż tylko chwilową ucieczkę od rzeczywistości? Może więc ci poprzebierani młodzi ludzie mówią nam znacznie więcej, niż dorośli chcieliby widzieć: wyrażają w ten sposób swoją tęsknotę za światem wyrazistych reguł i jednocześnie przekonanie, że do takiego świata nie ma powrotu? Może są mądrzejsi niż politycy i eksperci, tą zbiorową mądrością ludzi pozornie nieświadomych, w istocie działających wewnątrz mitu? Wtórują im pisarze w naszym kraju ciągle traktowani z przymrużeniem oka, „niepoważni w swych eskapistycznych wyprawach wświat fantastyki”? Na pewno „niepoważni”? Na pewno „eskapistyczni”?

Dochodzące ze świata odgłosy mówią mi coś dokładnie przeciwnego…

Działy:

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Wydania Grudzień 2016 Centrum Kultury Fantastycznej: Fantastyka i moda