Operze Nova plurimos annos!

Artyści po koncercie jubileuszowym na scenie Opery Nova Artyści po koncercie jubileuszowym na scenie Opery Nova Fot. Marek Chełminiak

Sześćdziesiąt lat temu, 21 września 1956 r., w Sali Teatru Ziemi Pomorskiej, wystawieniem jednoaktowych oper S. Moniuszki Flis i Verbum nobile oraz przedstawienia baletowego Wesele krakowskie w Ojcowie K. Kurpińskiego, zainaugurowało swoją działalność Studio Operowe, które – jak pokazał czas – stało się zalążkiem Teatru Muzycznego Opery i Operetki w Bydgoszczy, przemianowanego pod koniec 1990 r. na Operę Nova – jedną z dzisiejszych wizytówek miasta. Rocznice takie z jednej strony są pretekstem dla ukazania dziejów placówki, z drugiej zaś – inspirują do spotkania zespołu artystów współtworzących sukces Opery z grupą melomanów niecierpliwie oczekujących kolejnych premier, szczelnie wypełniających widownię podczas spektakli i z namaszczeniem rozprawiających o Bydgoskim Festiwalu Operowym, traktowanym jako ważny element kultury muzycznej regionu.


Sebastian Gonciarz, reżyser Koncertów Jubileuszowych, jakie w dniach 1 i 2 października 2016 r. odbyły się w Operze Nova, wymownie wyraził tę intuicję słowami: „Legendę bydgoskiego teatru muzycznego tworzą ludzie – artyści i publiczność”. Słowa te znalazły swoje odzwierciedlenie w strukturze spektakli przybierających postać gali operowej, dla której niezwykle cennym kontrapunktem stały się materiały archiwalne zaprezentowane w bardzo atrakcyjnej formie. Konferansjerom (Urszula Guźlecka i Marek Jankowiak) i artystom nieustannie towarzyszyła bowiem prezentacja slajdów z archiwalnymi afiszami spektakli, jakie w perspektywie 60 lat gościły na scenie operowej, a prezentacje artystyczne przedzielały intermezza w postaci miniatur filmowych ukazujących sześć dekad niełatwej historii stałej sceny operowej w Bydgoszczy.

W szczególny sposób w materiałach audiowizualnych wyeksponowana została postać Felicji Krysiewicz (siostry kompozytora Piotra Perkowskiego), która w latach 1956–1960 bezinteresownie zarządzała Studiem Operowym (początkowo wraz z dyrygentem Zdzisławem Wendyńskim i kierownikiem artystycznym Romanem Mackiewiczem). Równie dobitnie podkreślono rolę Bydgoskiego Festiwalu Operowego, zainicjowanego z determinacją („w akcie desperacji”, jak podają niektóre źródła) w 1994 r. przez Macieja Figasa, dyrektora Opery Nova. Ów zamysł z pewnością stał się bezpośrednim impulsem zmierzającym do pozyskania środków na ukończenie prac na „wiecznym placu budowy”, a niejako przy okazji – dodać można tylko: na szczęście! – ubogacił panoramę życia artystycznego Bydgoszczy.

Najistotniejszą częścią jubileuszowej gali była jednak prezentacja operowego „tu i teraz”. Trzech dyrygentów (Maciej Figas, Andrzej Knap, Piotr Wajrak), soliści, chór, balet i orkiestra Opery Nova oraz arcydzieła muzyki operowej zapewnić miały widzom niezapomniane wrażenia, a zarazem przypomnieć najważniejsze chwile z 60-letniej historii bydgoskiej sceny. Trzonem repertuaru była XIX-wieczna „włoszczyzna” (w ten zakres włączam świadomie także Turandot, nieukończone dzieło G. Pucciniego), dobarwiona chóralnym Alleluja z oratorium Mesjasz G.F. Händla oraz fragmentami z singspielu Czarodziejski flet W.A. Mozarta. Można zastanawiać się nad ewentualną jednowymiarowością takiego wyboru, jakkolwiek zarówno fakt, że tego typu repertuar stanowi zawsze bazę programową teatrów operowych (także Opery Nova), a poza tym możliwość zaprezentowania szerokiego spektrum różnorodnych współczynników dzieł operowych – arii, duetów, kwartetów wokalnych, chórów, fragmentów baletowych, najczęściej doskonale znanych i częstokroć nuconych przez słuchaczy wespół z artystami (tak, byłam i potwierdzam), pokazują, że wybór ten był w pełni uzasadniony. Tak jak w XIX-wiecznej operze niczym w kalejdoskopie uwidaczniały się romantyczne pierwiastki, a na jej kształt i tematykę wpływały także akcenty społeczne i polityczne, tak podczas jubileuszowej gali jej organizatorzy, pod pretekstem kolejnych doskonale znanych tytułów, niczym w kalejdoskopie różnorodnych stylów ukazali muzyczną historię bydgoskiej opery.

Koncert jubileuszowy był niezwykle barwny, efektowny, urzekający niekiedy kameralnością, intymnością i skupieniem, niekiedy brawurową koloraturą, czasem też potężnym brzmieniem. Choć niektóre odsłony pokazały, że dla śpiewaka solisty jest to najtrudniejszy rodzaj prezentacji artystycznej – gdyż nie ma czasu, jak podczas wielogodzinnego spektaklu, na walkę z tremą i oceniane jest najczęściej jedno kilkuminutowe pojawienie się na scenie – poziom wykonawczy artystów był wysoki. Z Operą Nova związali się bowiem śpiewacy, o których, przywołując słowa Zygmunta Latoszewskiego z 1927 r., napisać można, że to ci, „co potrafią wszystko wyrazić w śpiewie, których środki wyrazu są niewyczerpane, którzy w głosie i grozę mają, i całą skalę liryzmu, którzy potęgą brzmienia imponują i szeptem śpiewać umieją”. Spośród solistek szczególnie utkwiły mi w pamięci kreacje artystyczne Magdaleny Polkowskiej, Dariny Gapicz, Doroty Sobczak i Krystyny Nowak, a z solistów wyróżniłabym Jacka Gresztę, Tadeusza Szlenkiera, Adama Woźniaka i Sławomira Kowalewskiego. Wymienieni artyści czarowali kulturą głosu, niezwykłą barwą, precyzją, umiejętnością naturalnego frazowania i sposobem kreowania postaci.

Świetnie wypełnił przestrzeń sceniczną balet, prezentując różne oblicza ekspresji wyrażanej ruchem i gestem; publiczność zachwycił w szczególności niezwykle szlachetny i wyważony Mazur z Halki S. Moniuszki (choreografia: Iwona Runowska) oraz intrygujący Taniec godzin z opery La Gioconda A. Ponchiellego (choreografia: Zofia Rudnicka). Mocnym akcentem wieczoru były też wszystkie prezentacje chóru (może poza hiperromantycznym, potężnym Alleluja, choć – jak zwykle – dokładnym intonacyjnie, rytmicznie i artykulacyjnie). Przygotowywany od lat przez Henryka Wierzchonia zespół pokazuje pełną skalę możliwości głosowych. Chórzyści potrafią hipnotyzować cudownie brzmiącym, niebiańskim piano, wspaniale oddać gradację napięcia, budując szerokie kulminacje oraz oszałamiać potężnym, pełnym wolumenem brzmienia.

Równie sprawnym partnerem dialogu muzycznego jest od lat orkiestra Opery Nova. Prezentując się pod batutą każdego z dyrygentów: dyrektora Figasa, Knapa i Wajraka, orkiestra ukazywała nieco inne oblicze ekspresyjne i kolorystyczne. Wiadomo, opera XIX-wieczna, szczególnie ta pisana we Włoszech do połowy wieku, nie należy do ulubionego repertuaru instrumentalistów (nie na darmo funkcjonuje określenie „orkiestra katarynkowo-gitarowa”), ale zarówno w takim rodzaju akompaniamentu, jak i w odpowiedzialnych ariach „z dewizą” (cavatina Rosiny Una voce poco fa z opery Cyrulik sewilski G. Rossiniego), w repertuarze z kręgu francuskiego czy w dramatach muzycznych z obszaru włoskiego (G. Verdi i jego następcy) orkiestra stała się medium wykonawczym współodpowiedzialnym za wykreowanie odpowiedniego klimatu brzmieniowego.

Z pełną odpowiedzialnością muszę napisać, że byłam obserwatorem tego niezwykłego przedsięwzięcia artystycznego, owej próby zmierzenia się z 60-letnią historią stałej sceny operowej w Bydgoszczy, z historią, która musiała zostać podana niejako w pigułce – skondensowana do niespełna trzygodzinnego programu, relacjonującego te wydarzenia, które utkwiły w pamięci wielu już pokoleń bydgoszczan. I próba ta (mam nadzieję, że niedzielna również) była bardzo satysfakcjonująca, pozwalająca oczekiwać równie wartościowej realizacji dwóch dzieł K. Szymanowskiego (Stabat Mater i baletu Harnasie) oraz zapowiedzianych podczas koncertu premier płyt DVD w wykonaniu artystów Opery Nova.

Na zakończenie wieczoru wzruszona publiczność odwdzięczyła się artystom wstając i śpiewając Sto lat. Tak się zastanawiam, czy nie byłoby optymistyczniej życzyć zespołowi Opery Nova już nie tylko stu lat, ale wielu, wielu więcej. Z mojej strony dołączam zatem – nieśmiało, bo głos nieszkolony, ale z głębi serca: plurimos annos!

Działy:

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Działy BiK w podróży Listopad 2016 Operze Nova plurimos annos!