Nowy model, nowa jakość

Już wcześniej uczestniczyliśmy – jako miasto, jego mieszkańcy, ludzie kultury i władze – w procesie dialogu społecznego, który krył się pod hasłem Forum Kultury Bydgoskiej. Teraz doszedł do tego proces partycypacyjny prowadzony przez Stocznię, podczas którego ma dojść do wypracowania strategii dla miejskiej instytucji kultury. Czy miasto – mam na myśli jego władze – ryzykuje, zgadzając się na partycypacyjny model negocjacji kształtu polityki kulturalnej?

Miasto ryzykuje, ponieważ każdy pilotażowy projekt innowacyjny wiąże się z ryzykiem. Ale też stawia się na pozycji miasta zmieniającego model kultury i dostosowującego go do potrzeb kulturalnych rożnych grup społecznych. Zyskuje, bo staje się nowoczesne. Bo czym jest kultura? Do lat 50. antropologia i kilka innych nauk wytworzyło około 250 definicji. Posługując się baumanowską definicją, cytowaną między innymi w wywiadach o uczestnictwie w kulturze przez Wacława Sobaszka z Teatru Węgajty, kultura to ,,coś”,  co poprzez zarządzanie i w związku z zarządzaniem podnosi społeczeństwo na wyższy poziom. Bauman w swoim geniuszu ucieka od dywagacji o kulturze (meta-kulturze) i daje nam zwykłym praktykom-śmiertelnikom konkret. Chcesz rozmawiać efektywnie o kulturze – pamiętaj o zarządzaniu. Pytanie, w jakim modelu zarządzanie sferą społeczną/kulturą jest najbardziej efektywne? Obecnie na salonach obywatelskich króluje partycypacja społeczna (horyzontalna i wertykalna) w modelu deliberacyjnym, najkorzystniejszym dla mieszkańców i organizacji pozarządowych.

Z punktu widzenia władz miasta – jakie mogą być zyski, a jakie straty?

Miasto powinno się liczyć z możliwością utraty – przynajmniej częściowo – kontroli i przewidywalności, zanika odgórne, centralne sterowanie, pojawia się inicjatywa oddolna. Po stronie zysków, oprócz tego, o czym było wyżej, pojawi się dobra diagnoza sytuacji. No i następuje konkretny podział odpowiedzialności – jak w każdym prawdziwym projekcie partnerskim.

No i to jest kontrowersyjny punkt. W każdym razie tu właśnie mogą pojawić się pewne obawy. Chodzi o to, czy dzielenie się odpowiedzialnością nie jest równoznaczne z pozbywaniem się odpowiedzialności. Czy ten proces, nawet jeżeli nazwiemy go inaczej i może nawet trafniej, jako udostępnianie odpowiedzialności, nie grozi raczej pozbywaniem się obowiązków?

Tak, rzeczywiście, są takie obawy. Ale takie udostępnianie odpowiedzialności przynosi już dobre rezultaty – spójrz na krótką historię polskiej partycypacji – to działa. Działa w Europie i w USA. Istnieje na przykład projekt funduszu sołeckiego, o którego wydatkowaniu decydują mieszkańcy, zgłaszając do rady gminy propozycje zmian, które mają poprawić jakość życia mieszkańców. Jestem za stopniową decentralizacją i przekazywaniem zadań podmiotom pozarządowym. Trochę dziwi mnie ten rozdźwięk – z jednej strony pracownicy kultury NGO strasznie narzekają na systemy totalitarne, państwo opresyjne, partyjne, oligarchicznie sterowane, a z drugiej strony, gdy pojawiają się możliwości wypracowania mechanizmów współdecydowania, przejmowania zadań przez mieszkańców i organizacje pozarządowe, wtedy zaczyna się krytyka, że państwo czy samorząd chce pozbyć się odpowiedzialności. 

Ten proces negocjacji społecznych, czy jak go tu fachowo nazywamy, proces społecznej partycypacji, chociaż od wewnątrz wydaje się mało wydajny, mozolny, trudny, to jednak ma swoją dynamikę, która – co najważniejsze – przekłada się na konkretne działania. Obserwujemy go razem od początku – jak to wygląda z twojej perspektywy?

Proces miał dwie wyraźne fazy. Pierwsza to konflikt pomiędzy środowiskiem kulturalnym Bydgoszczy (i ogólnopolskim – Wajda!), MOK-iem i jego dyrektorką, a także zwolnionymi pracownikami, Cuske i Sauterem. Czyli moment szukania mediatora partycypacyjnego zaczął się od konfliktu. Później nastąpiła zmiana zarządzającego Miejskim Ośrodkiem Kultury. I nowy etap  partycypacji, który przynosi nową jakość. Ten drugi etap zawdzięczamy grupie warsztatowej i działaniu moderatorów ze Stoczni. W tej chwili partycypacja polega na wypracowaniu nowego modelu instytucji kultury. Jest zgoda obu stron biorących w warsztatach, że to jest najistotniejsze.

Te działania to naprawdę nowa jakość w skali kraju. Bardzo niewiele instytucji w Polsce zdecydowało się na wypracowaniu linii programowej instytucji kultury poprzez zastosowanie modelu partycypacyjnego. Istnieje mała grupa podmiotów-instytucji, które potrafią realizować ten model społecznej zmiany. Stocznia jest jedną z nich. Partycypacja społeczna, obywatelska, jest w Polsce wciąż nową metodą zamiany społecznej; myślę, że o ile kilka lat temu na polskich salonach obywatelskich dominowała ekonomia społeczna to teraz będzie to partycypacja i wszystko to, co się z tym wiąże. Model partycypacyjny zdynamizuje polskie życie publiczne i kulturę naszych miast.

Działy:
Michał Tabaczyński

Michał Tabaczyński

Redaktor naczelny BIK.

Polonista, dziennikarz, slawista, autor kilku książek (Parada równości, Koniec zabawy w pokolenie) i współautor kilku innych (Tekstylia bis, Kultura niezależna w Polsce 1989-2009).

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Działy BiK w podróży Maj 2011 Nowy model, nowa jakość