Malarstwo Stanisława Baja w Galerii Wspólnej

Malarstwo Stanisława Baja w Galerii Wspólnej Fot.: Piotr Pękala

Być może to była mgła, ja tam widziałem spokój. Spędził noc na łąkach przy Bugu. Kiedy dosięgły go pierwsze szpikulce słońca, zaczął się rozpadać. Najpierw pojawiły się rysy proste jak pręty, a po nich pająki pęknięć w kształcie krzaków. (…) Budziłem się powoli, celebrując pierwsze spojrzenie. Ostre luksy młodego słońca bolały, niczym drzazgi tkwiły w siatkówce oka.

Michał Książek „Droga 816”

 

Bug wyłaniający się z zasłony mglistego poranka i zanikający w nocnych ciemnościach. Odbijający wiosenną zieleń i jesienne ugry. A przede wszystkim błękit nieba. Czasem osnuty szarością mrozu, śniegu, deszczu. Potężny żywioł uśpiony pod niezmąconą taflą, przechwytującą każdy ożywczy promień słońca.

Ten uwieczniony na dziesiątkach obrazów widok Stanisław Baj obserwuje od lat i chłonie wszystkimi zmysłami. A jednak Bug wciąż pozostaje dlań tajemnicą. Nieodgadnioną siłą, niepoznaną jeszcze.

Ta rzeka jest zresztą dla niego równie niezgłębiona co natura ziemi. Tak bliska i droga ostatnim dołhobrodzkim chłopom, z którymi się wychowywał i żył, a których później uwieczniał. Na przejmujących, surowych, jakby ciosanych w drewnie portretach. Malując ich pobrużdżone, lecz pełne blasku lica starał się oddać choć część, zaklętej w nich unikatowej mądrości. Ludowej prawdy o życiu sprzęgniętym z naturą, pracowitym i godnym. Prostym lecz w pełni satysfakcjonującym bytowaniu, oswojonym z myślą o przemijaniu i śmierci.

W miejscu tym naprawdę muszą rodzić się malarze i poeci – stwierdził Kazimierz Długosz, urzeczony aurą i stylem życia w Dołhobrodach. Nie, tu rodzą się chłopi – odpowiedziała redaktorowi ukochana matka Stanisława Baja – jego muza i najważniejsza modelka.

I czy z rzemieślniczej perfekcji obrazów Stanisława Baja nie wyziera właśnie etos rzetelnej chłopskiej pracy? Znamienne dlań siła i upór, napędzające wieloletnie poszukiwania niepowtarzalnego malarskiego wyrazu w „niemodnym” pejzażu i „nienowoczesnych” portretach.

O Stanisławie Baju mówi się, że jest on piewcą zamierzchłej chłopskiej kultury. I co ważne, ta wartość jego sztuki tkwi nie tylko w tematyce prac, ale przede wszystkich w sposobie podejścia do malarskiego tworzywa. Artysta chciałby najprościej wyrazić na płótnie to, co w naturze bogate, najbardziej rozbudowane i skomplikowane, a przy tym wie, żeby to osiągnąć musi znać malarstwo tak, jak jego matka znała się na ziemi i na pieczeniu chleba.

Krytycy mówią, że Stanisław Baj w malarstwie zatraca się niczym muzyk zespolony z własnym instrumentem. Maluje naprawdę! Z ogromną pasją, bez wstępnych szkiców, na żywo. Sugestywny obraz jednej wsi potrafi uczynić uniwersalnym symbolem świata i życia. Bez względu na kontekst jest w tych obrazach to, co Jacek Siennicki nazywa „tajemnicą wchłaniania”. Niezależnie od orientacji artystycznej są obrazy, które wchłaniają i takie, od których odbijamy się. Nie umiem określić precyzyjnie, na czym polega tajemnica wchłaniania. Ale tylko ona się liczy.

Stanisław Baj często podkreśla, że wiara w moc malarskiego wyrazu jest głównym motorem jego twórczości. Chciałby zatrzymać ten odchodzący „chłopski świat”, lecz wie, że to niemożliwe. Odżegnuje się więc od wzniosłego posłannictwa. Maluje przede wszystkim dla siebie. Wyraża to, czego doświadcza. Pragnie być wolny i szczery w swych artystycznych intencjach. O Dołhobrodach mówi: to jest moje źródło, źródło pojmowania świata i sztuki. Każdy, kto ma takie własne źródło może się czuć szczęśliwym twórcą i człowiekiem.


Wystawę można oglądać do 17 czerwca
w Galerii Wspólnej, ul. Batorego 1/3.


 

 

Działy:

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Działy BiK w podróży Czerwiec 2016 Malarstwo Stanisława Baja w Galerii Wspólnej