"Biologiczne maszyny czy świadome istoty?" – wokół wystawy malarstwa Magdaleny Juszczak

Magdalena Juszczak, Lisica Dori, 2015, akryl, 100×140 cm Magdalena Juszczak, Lisica Dori, 2015, akryl, 100×140 cm

Biologiczne maszyny czy świadome istoty? – tak Magdalena Juszczak tytułuje wystawę swoich obrazów, prowokujących do myśli o tym, jak postrzegamy i traktujemy zwierzęta. Choć równie dobrze tymi samymi słowami można by zapytać o wizerunek współczesnego człowieka.

Bydgoska publiczność miała już okazję zetknąć się z malarstwem katowickiej artystki. Obraz Lisy bez sukienek prezentowany był w Galerii Miejskiej bwa, jako praca nagrodzona podczas I edycji Ogólnopolskiego Konkursu Malarskiego im. Leona Wyczółkowskiego. I nic w tym dziwnego, że uwagę jurorów przykuła ta oszczędna w środkach, choć uderzająca krwistą czerwienią praca. Zdecydowanie na pierwszy rzut oka obraz urzeka wyrafinowaną ekspresją. Rzecz jasna rozpoznajemy sylwetki lisów, mimo że brak im charakterystycznego futra. A tekst towarzyszący wystawie tylko potwierdza nasze przeczucia – to obraz z futrzarskiej fermy. Lisy są martwe, obdarte ze skóry, pozbawione oczu i łap. A ich sukienki nosi zapewne jakaś przemierzająca wybiegi modelka.

 

To zaskakujące, w jak subtelny, a przez to efektywny, sposób Magdalena Juszczak ukazuje problem cierpienia zwierząt. Zaskakujące w kontekście mnogości radykalnych artywistycznych działań, których realizm, brutalność i dosłowność częściej odrzuca, niż skłania do głębszego spojrzenia. Juszczak nie stara się szokować, oskarżać, ani tym bardziej pouczać. Znając potencjał sztuki malarskiej, wyraża w niej swoje refleksje, problemy i przeżycia. A przy tym głęboko wierzy zarówno w estetyczną, jak i etyczną wrażliwość widza.

Twórczość tej artystki cechuje tematyczna i stylistyczna różnorodność. Potrafi celnie dostosować formę do treści. Raz skupia się na jakościach czysto malarskich, a innym razem korzysta z utartej ikonografii. Dzięki temu ma szanse zainteresować zarówno mniej wymagającego widza, jak i konesera. Na przykład wspomniane Lisy bez sukienek czy prace Zwierzyna płowa to przykład estetyzującego malarstwa, które z powodzeniem mogłoby zdobić eleganckie wnętrza. I choć dla wielu wieszanie na ścianach wizerunków martwych zwierząt mogłoby wydać się niestosowne, to przecież nie są wcale rzadkością mieszkania dekorowane przez myśliwskie trofea.

Z drugiej strony, obraz Błękitny Byk przywodzi na myśl ilustrację lub plakat. Zwierzę wyeksponowane jest na jednolitym tle. A na nim kolorowymi liniami wyznaczono poszczególne partie ciała muskularnego stworzenia. Ten wykres sprawia, że na zwierzę nie sposób spojrzeć inaczej, niż skupiając się na jego tuszy. Tym bardziej że, jak wiadomo, Byk Błękitny to sztucznie wyhodowana, najbardziej niezawodna i dochodowa rasa mięsna.

Zdaje się, że nieprzypadkowo formę tryptyku ma obraz Król Bałtyku. Wprowadza ona aurę wzniosłości. Podkreśla też spore rozmiary przedstawionego na płótnie morświna. Ale i to, narzucone przez format, rozczłonkowanie jego postaci może skłonić do refleksji. W tekście katalogowym artystka podkreśla, że zwierzęta te były licznym gatunkiem w Morzu Bałtyckim do lat 30. XX wieku. Obecnie morświny są w stanie skrajnego zagrożenia.

„Musisz być odpowiedzialny za to, co oswoiłeś” – mogłaby powiedzieć namalowana przez artystkę Lisica Dori. Obraz ten bardziej przypomina fotografie domowych kotków czy piesków niż widok płochliwego leśnego rudzielca. I choć w przeciwieństwie do poprzednich prac, ta nie skłania do myśli o zagrożeniu czy cierpieniu jej bohaterki. To jednak lisicy brakuje tej szczególnej, witalnej energii. Znamiennej dla dzikiego, żyjącego na wolności zwierzęcia.

Oswajanie zwierząt nie wydaje się złem, lecz czemu by nie poprzestać na poznawaniu ich w warunkach naturalnych? Podczas spacerów, podróży albo po prostu w telewizji czy kinie. Na co raz lepiej realizowanych, przyrodniczych filmach. To pytanie artystka zawiera w obrazie Klatka, przedstawiającym pustą, bezużyteczną konstrukcję. Zoologicznego więzienia.

Duszna, przytłaczająca atmosfera zamknięcia wyziera także z serii prac Walka. W niewielkich, ciasnych kadrach artystka przedstawia ring. A na ringu niezwykły pojedynek – człowieka i niedźwiedzia. Ta walka odbyła się naprawdę. W 1949 roku Gus Waldorf stanął do bokserskiego pojedynku z niedźwiedziem brunatnym. I bez względu na ocenę tego wydarzenia, kluczowy w tej historii jest fakt potraktowania zwierzęcia jak równoprawnego przeciwnika. I czemu wydaje się to zaskakujące, skoro pod wieloma względami zwierzęta nie różnią się od nas? Nawet z naszego, antropocentrycznego punktu widzenia.

*

Delfiny porozumiewają się własnym, częściowo rozpoznawalnym przez naukowców językiem. Podobnie jak ptaki, które potrafią też strategicznie myśleć czy tworzyć proste narzędzia. Nie wspominając o małpach, które już niemal nie różnią się od nas. Szympansy mają politykę, tworzą kulturę. Najprawdopodobniej kultywują też religię. A słynna Gorylica Koko w teście na inteligencję uzyskała wynik 95 IQ. Przy czym 100 IQ to średnia inteligencja przeciętnego człowieka.

Przy wszystkich tych podobieństwach zwierzęta – inaczej niż my – nie trapią się upływającym czasem, nie poświęcają swego zdrowia dla dóbr materialnych i pieniędzy. Nie zabijają dla rozrywki. A ich życiowy rytm i priorytety reguluje wyłącznie natura.

W tym kontekście warto się zastanowić raz jeszcze nad tytułowym pytaniem. Kto częściej zachowuje się jak wolna, świadoma, żyjąca istota, a kto jak biologiczna maszyna?


 

Wystawę malarstwa Magdaleny Juszczak można oglądać w Galerii Wspólnej do 20 maja.


 

 

Działy:

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Wydania Maj 2016 "Biologiczne maszyny czy świadome istoty?" – wokół wystawy malarstwa Magdaleny Juszczak