Centrum Kultury Fantastycznej: Wstyd i jego perłogenna funkcja, czyli o konsekwencjach twórczości Adama Wiśniewskiego-Snerga

Adam Wiśniewski-Snerg Adam Wiśniewski-Snerg

Od czasów PRL w Polsce wydawanych jest coraz więcej książek – liczba zwiększyła się trzykrotnie i wynosi średnio aż 30 tysięcy tytułów rocznie. Myślę, że nie tylko w branży wydawniczej zalewa się rynek średniej jakości produktem, mając nadzieję na określoną wysokość sprzedaży. Z drugiej strony, obiegowa opinia mówi, że książki są drogie, a czytelnictwo w naszym kraju mocno podupadło. Zachodzi tu wyraźny dysonans, skoro wydawnictwa uparcie obstają przy tym, żeby nie bankrutować – prawa kapitalizmu są przecież nieugięte.

Pytanie jednak brzmi: czy warto sięgać po nowe tytuły spośród tych 30 tysięcy? Jeżeli tak, to jaki ich procent jest wart naszego czasu? Tutaj również nasuwa się refleksja (bardzo brutalna): przyjęło się bowiem, że każdy z nas – czytelników zabierając się za nowy tekst, musi wpierw (na wszelki wypadek) uzbroić się w odporność na wysoką dawkę ignorancji (żeby nie użyć dosadniejszego zwrotu).

 

Czy to jest tak, że obecne czasy po prostu sprzyjają miałkości realizowanych tematów? A może tych tematów w ogóle nie ma lub też okres tzw. pokoju, kiedy cel nie jest jasny i wyraźny, a podobizna wroga nie wisi na każdej ścianie budynku publicznego, to jednak nie czas pewnego intelektualnego lenistwa czy zwykłego chaosu myśli (wojna z cenzurą wymuszała przecież niesamowite skupienie)? Ile trudnych pytań naraz... a na wszystkie musicie sobie sami odpowiedzieć, bo przecież nikt nie jest w stanie przeczytać kilku tysięcy książek rocznie.

Wiem tylko, że – mimo niesprzyjających warunków – perły dalej się zdarzają. Również w kręgu literatury fantastycznej. Gdzie ich szukać? Znajdujemy je czasem po roku, innym razem po dekadzie, a czasem po półwieczu! W latach 70. ukazały się serie Stanisław Lem poleca, Fantastyka-Przygoda czy Fantastyka i Groza, ale kolejne kilkaset innych tytułów ukazało się w podziemiu (m.in. na tzw. wewnętrzny użytek klubów fantastyki w Polsce), co świadczy o wysokim zaangażowaniu czytelników w rozwój tej konwencji. Każdy wzajemnie sobie podszeptywał te najlepsze tytuły. Dziś mamy natomiast serie Artefakty i Uczta Wyobraźni wydawnictwa Mag, Światy równoległe Wydawnictwa Literackiego, czy Zwrotnice czasu Narodowego Centrum Kultury (w zasadzie tylko w tej ostatniej ukazują się rzeczy niepublikowane wcześniej). Zdarzają się tam pozycje nieco słabsze, ale generalnie wszystkie są godne polecenia. Czasem jednak warto sięgnąć do nieco zapomnianych klasyków minionej epoki (po perły, dzięki którym nie zapomnicie, dlaczego warto czytać) – jednym z nich jest Adam Wiśniewski-Snerg.

Pytanie o wartość artystyczną danego dzieła jest zwykle pytaniem niebezpiecznym; takim, z winy których rozchodziły się małżeństwa, wielu traciło przyjaciół, a nawet życie. Mam jednak wrażenie, że w przypadku Snerga prawdziwa wartość jego twórczości nie została w pełni odkryta (pomimo tego że tłumaczono go na co najmniej kilka obcych języków). Trudno chociażby znaleźć informacje o tym pisarzu w poważnych polskich monografiach dotyczących literatury powojennej , a jeżeli już, to wspomina się raczej o nowatorstwie debiutanckiej powieści Robot (1973); resztę twórczości spowija nimb milczenia.

Snerg wykorzystywał różne odmiany prozy imaginacyjnej. Intensywnie studiował – za pomocą każdej z nich – status człowieka, empiryczną niepoznawalność świata, problem determinizmu w kontekście wolnej woli; jego teksty konsekwentnie traktują o jednej i tej samej istocie ludzkiej, tyle że w różnych sceneriach.

Zniewolenie człowieka u Snerga dotyczy przede wszystkim sfery umysłowej, społecznej, duchowej itd., gdzie czynnikiem zniewalającym może być idea, postęp technologiczny lub niezmienne prawa natury. I tylko dążenie do prawdy, świadomości, kim jest człowiek oraz rzeczywistość, sprawiają, że stajemy się realni, otrzymujemy iskrę życia.

Zrozumienia świata nie osiąga się jednak ot tak sobie. Trzeba w tym celu stworzyć lub zaadaptować język, który posłuży za narzędzie opisu rzeczywistości i wykluczy błędy popełniane przez ludzkie zmysły. Według pisarza doskonałym systemem posługują się nauki ścisłe, z tego powodu – w oparciu o własne odkrycia z zakresu m.in. fizyki – stworzył szereg teorii naukowych, dając tym samym bohaterom punkt oparcia w rozważaniach na temat prawdziwości świata.

Pragnienia bohaterów (mniej lub bardziej świadome), dotyczące poznania prawdy, zostają najczęściej zrealizowane. Dołączają oni do grona wybranych. Okazuje się jednak, że dalsza egzystencja z nową świadomością oznacza życie w kłamstwie lub nieustanny bunt i wykluczenie ze społeczeństwa. Życie i samobójcza śmierć Snerga wpisują się doskonale w jego twórczość i powyższe założenia. Być może „samotnik z Falenicy” uznał, iż został predestynowany do szerzenia prawdy na temat rzeczywistości, a kiedy okazało się, że nie znajduje posłuchu lub że nie sposób dłużej żyć w świecie fikcji kontrolowanej przez nieznanego Reżysera, odebrał sobie życie.

Mimo przykrego finału tej historii sądzę, że oddanie i pasja, z jaką tworzył Adam Wiśniewski-Snerg, powinny zawstydzić niejednego współczesnego pisarza, a ten wstyd – chociaż w niewielkim stopniu – zadziała na korzyść wszystkich czytelników, dostarczając nam coraz większej liczby pereł literackich.


Centrum Kultury Fantastycznej

Kawiarnia Szpulka, MCK, ul. Marcinkowskiego 12


 

 

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Działy BiK w podróży Maj 2016 Centrum Kultury Fantastycznej: Wstyd i jego perłogenna funkcja, czyli o konsekwencjach twórczości Adama Wiśniewskiego-Snerga