Centrum Kultury Fantastycznej prezentuje: Likwidacja (fragment)

Marek Żelkowski Marek Żelkowski

Powoli zapada wczesny jesienny zmrok. Leżę przywiązany do noszy i czekam na swój los. Jestem bezbronny! Karetka pędzi szosą przez las, ale wiem, że już niedługo się zatrzyma. Dwaj potężni faceci, ubrani w białe fartuchy, wyciągną mnie z samochodu i zaciągną w gęstwinę. A później poczuję już tylko chłód lufy na karku…

Rano przed wyjściem z domu musiałem poinformować Radę Dziesięciu, że opuszczam swój posterunek. Może to przewrażliwienie, ale tam w Globalnym Centrum Zarządzania Kryzysowego nie dzieje się chyba najlepiej. Tylko tak mogę sobie wytłumaczyć fakt, że po wystukaniu supertajnej kombinacji cyfr na klawiaturze zabezpieczonego przed podsłuchem telefonu, automatyczny głos powtarzał do znudzenia: „Nie ma takiego numeru”. Te cięcia budżetowe doprowadzą w końcu do jakiejś tragedii.
Musiałem użyć kontaktu awaryjnego. Włączyłem telewizor i ustawiłem kanał 33. Pojawił się obraz stacji BBC WORLD, ale po wciśnięciu na pilocie specjalnego, zielonego guzika, spiker o twarzy młodego Ronalda Reagana zaczął mówić do mnie po polsku:

– Proszę podać hasło i indywidualny numer identyfikacyjny!
– Hasło brzmi: „Szkarłatna Dżuma” – powiedziałem i czekałem spokojnie na odzew.
– Przypominam o numerze identyfikacyjnym – zniecierpliwił się spiker. – Jeżeli nie usłyszę go w ciągu pięciu sekund, połączenie zostanie przerwane.
– Żądam najpierw odzewu na hasło! – wrzasnąłem oburzony. – Skąd mam wiedzieć, czy Parszywcy nie opanowali waszego bunkra?!
– Formalista – mruknął z wyrzutem spiker, jakby zapomniał, że przed chwilą groził mi zerwaniem połączenia. – Odzew brzmi: „Jack London”.
– Dobra, wszystko w porządku – powiedziałem z satysfakcją w głosie.
Po raz kolejny udało mi się utrzeć nosa jednemu z tych aroganckich dupków, siedzących na ciepłych i nic nieznaczących posadkach w Globalnym Centrum Zarządzania Kryzysowego. Oni zawsze mieli o sobie niesamowicie wysokie mniemanie, a tak naprawdę, to dzięki ludziom takim jak ja świat może spać w miarę spokojnie. Jest nas zaledwie kilkunastu, ale to my odpowiadamy za bezpieczeństwo naszej planety. Zostaliśmy wybrani przez Radę, by strzec pokoju i walczyć z Koszmarnym Niebezpieczeństwem.
– Doczekam się wreszcie tego numeru identyfikacyjnego? – zapytał złośliwym tonem spiker z telewizyjnego ekranu.
– 345729 – 87010 – 199 – 19191919 – 1093456 – wyrecytowałem bezbłędnie i spojrzałem z politowaniem na spikera gorączkowo sprawdzającego moje dane na ekranie komputera.
– Proszę o połączenie z sekretariatem Rady. To dosyć pilne!
– Tak jest! – niemal krzyknął facet w telewizorze, który musiał w końcu przeczytać w moim komputerowym dossier, kim naprawdę jestem i jak ważne jest to, co robię. – Łączę natychmiast!
Na ekranie pojawiła się agentka FROM ME TO YOU pełniąca ostatnio rolę sekretarki Rady Dziesięciu.
– Czym mogę służyć, agencie I WANT TO HOLD YOUR HAND? – zapytała grzecznie.
– Chciałbym zameldować zejście ze stanowiska – powiedziałem. – Muszę iść do pracy. Wysłannicy Parszywców są bardzo czujni i mogliby zacząć coś podejrzewać. I zróbcie coś wreszcie z tym waszym telefonem. Prawie nigdy nie można się do was dodzwonić!
– Oczywiście, agencie I WANT TO HOLD YOUR HAND! Zajmę się tym osobiście!
– No, to jestem spokojny – powiedziałem i sięgnąłem po pilota, aby przerwać połączenie. – Do usłyszenia.
– Chwileczkę! – krzyknęła FROM ME TO YOU. – Agenci ALL MY LOVING, A HARD DAY’S NIGHT, YESTERDAY i PLEASE PLEASE ME zgłosili ostatnio zwiększoną aktywność Wroga w rejonie Europy Wschodniej. To mogą być przegrupowania przed Koszmarnym Niebezpieczeństwem. Rada Dziesięciu prosi o szczególną czujność!
– Mam wziąć urlop? – zapytałem zaniepokojony tym, co powiedziała.
– Nie, okoliczności na razie tego nie wymagają, ale proszę być gotowym na każdą ewentualność. Sytuacja jest bardzo napięta. Wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie! Ach, i koniecznie proszę zabrać ze sobą do pracy temperówkę.
Ekran zamigotał i pojawił się na nim spiker przypominający młodego Ronalda. Udawał, że mnie nie dostrzega i, z nienagannym angielskim akcentem czytał spokojnie wiadomości. Wyłączyłem telewizor i poszedłem do kuchni po temperówkę. Sytuacja była naprawdę poważna, skoro kazali mi ją zabrać do pracy. Koszmarne Niebezpieczeństwo, jakie szykowali nam Parszywcy i ich agenci, stawało się coraz bardziej realne. Temperówka miała kształt małej zielonej żabki w złotej koronie.


 

Ciąg dalszy na stronie: http://marekzelkowski.blogspot.com/2015/11/likwidacja_4.html#more


 

Marek Żelkowski

Ur. w 1964 r. w Bydgoszczy. Polski pisarz science fiction i fantasy, scenarzysta radiowy oraz dziennikarz. Absolwent kierunku nauki społeczne na WSP w Bydgoszczy (obecnie Uniwersytet Kazimierza Wielkiego) specjalizujący się w religioznawstwie.
Jako autor fantastyki zadebiutował w 1986 roku opowiadaniem Niewolnicy opublikowanym w poznańskim fanzinie „Kwazar”. W latach 90. Żelkowski zamilkł, gdyż wydawało mu się, że jego powołaniem jest biznes. Założył i rozbudował wydawnictwo publikujące czasopisma o charakterze branżowym (budownictwo, oświetlenie, wystrój wnętrz). Pod koniec XX wieku sprzedał swoje udziały w firmie i powrócił do pisarstwa. Publikował m.in. w: „Science Fiction”, „Nowej Fantastyce”, „Science Fiction, Fantasy i Horror” oraz „Fahrenheicie”. Od stycznia do grudnia 2007 roku na łamach miesięcznika „Science Fiction, Fantasy i Horror” prowadził wywiad rzekę z Wiktorem Żwikiewiczem („Żwikipedia”) – jednym z najbardziej znanych polskich pisarzy fantastyki naukowej lat 70. i 80. Do roku 2009 obaj autorzy redagowali w miesięczniku „SFFH” kącik recenzji książkowych pod nazwą „Żerowisko na Żwirowisku”. Współzałożyciel Bydgoskiego Stowarzyszenia Artystycznego. Członek Krajowego Klubu Reportażu.

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Wydania Maj 2016 Centrum Kultury Fantastycznej prezentuje: Likwidacja (fragment)