zugzwang (37): Amor jest ślepy!

Bartłomiej Siwiec Bartłomiej Siwiec

Znany pisarz Jan Gondowicz poinformował mnie kiedyś, że jego mamę Łucję uczył w Bydgoszczy w Seminarium Nauczycielskim sam Jan Sztaudynger. Nigdy nie łączyłem w żaden sposób znanego krakowskiego poety-satyryka z naszym miastem, ale rozpocząłem kwerendę i oczywiście… wszystko się zgadza.

Jan Sztaudynger urodził się w Krakowie w 1904 r. i tam też zmarł w 1970 r. Poeta dużo podróżował, szukając zapewne swego miejsca w niespokojnym XX wieku. W 1914 r. przebywał wraz z rodzicami przez pewien czas w Brnie, potem w drugiej połowie lat dwudziestych odbył służbę wojskową w Zaleszczykach, a następnie pracował w gimnazjum w Dębicy i w Bydgoszczy. Było to pod koniec 1929 r. lub na początku 1930 r., a więc na początku jego twórczej drogi. Bydgoszcz była dla niego epizodem i mieszkał tu około pół roku; od 1930 r. zadomowił się w Poznaniu i tam też założył rodzinę. Warto zwrócić uwagę na fakt, że właśnie w stolicy Wielkopolski wyszły jego najważniejsze z okresu międzywojnia książki: „Dom mój”, „Ballady poznańskie”, „Ludzie”.

 

Od 1944 r. pracował w PKWN w Lublinie w Resorcie Kultury i Sztuki. Na dłużej zagrzał miejsce w Łodzi, a potem jeszcze mieszkał w Szklarskiej Porębie, a także w Zakopanem.

A może jednak cezury czasowe nie oddają w pełni istoty rzeczy, może kilkumiesięczny pobyt Sztaudyngera w Bydgoszczy nie był tylko przystankiem na drodze do Poznania? Jan Gondowicz przywołuje wspomnienie z czasów szkolnych swojej mamy. Pani Łucja twierdziła, że Sztaudynger rozkochał w sobie całą żeńską klasę. Raz zapytał ją, jakiego koloru oczy ma Amor, a gdy ta odpowiedziała coś przypadkowego, powiedział: „Amor jest ślepy!”. Na dowód zainteresowania znanego satyryka tą tematyką przywołajmy jego słowa: „Amor – to jest naturalne – Lubi czyny amoralne”. Pobyt Sztaudyngera w naszym mieście wspomina też Henryk Kaja, przywołując rozmowę, jaką odbył z pisarzem jego ojciec, Florian, pracownik seminarium.
Myślę, że takiego właśnie Sztaudyngera znamy. Ironicznego, satyrycznego, mistrza językowej parafrazy. Większość z nas pamięta jego genialne fraszki, choćby te frywolne w stylu: „Najmilsza amplituda – Od uda do uda” czy „Rzekła lilia do motyla: – Nikt nie patrzy, niech pan zapyla!”.

Osobną kwestią pozostaje jego zaangażowanie w teatr lalek. Mam wrażenie, że właśnie tam jego pomysły najpełniej znalazły swe ujście. Niektórzy literaturoznawcy uważają, że Sztaudynger miał wręcz swoistego „fioła” na tym punkcie. Pod koniec lat trzydziestych na UAM w Poznaniu dał serię wykładów, próbując dociec, jaki jest prawdziwy wpływ teatru lalek na literaturę polską, a po wojnie kontynuował badania, redagując kwartalnik dot. tej tematyki.

Ale wróćmy do pobytu Sztaudyngera w Bydgoszczy. Pracował on w Państwowym Seminarium Nauczycielskim Męskim, które mieściło się w pięknym pruskim budynku (Seminaryjna 3), obecnie zajmowanym przez Uniwersytet Technologiczno-Przyrodniczy. Gdzie mieszkał? Prawdopodobne jest, że skorzystał z zaoferowanego mu przez szkołę lokum, tj. w budynku znajdującym się przy szkole. Historyk Marian Biskup pozytywnie wyrażał się o tej placówce. Szkoła była dobrze wyposażona i posiadała bogatą ofertę edukacyjną. Uważał, że koszty nauki w tej placówce nie były zbyt wygórowane, a szkoła gwarantowała uczącej się w niej, a pochodzącej spoza miasta młodzieży internat.

Ważne! W skład Męskiego Seminarium Nauczycielskiego wchodziła też Szkoła Ćwiczeń i tam też właśnie uczyły się dziewczynki. Szkoła dość szybko jednak uległa likwidacji (formalnie było to zawieszenie), bo już w 1932 r. W 1938 r. na jej miejsce otwarto Państwowe Liceum Plastyczne, ale jak wiadomo, lata wojny i okupacji przerwały rozwój polskiego szkolnictwa.
Przyznaję, że kiedyś uwielbiałem chodzić po ulicy Seminaryjnej. Widziana ze skarpy panorama miasta może się spodobać nawet najbardziej wybrednym gustom. Pomyślałem, że może i tak samo przed kilkudziesięcioma laty Sztaudynger, schodząc w dół w stronę pulsującego miasta, napisał jakiś wiersz albo i fraszkę, no choćby taką, która do dziś niektórym może się wydać aktualna: „Polska A Polsce B każe się całować w D”.

Działy:

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Działy BiK w podróży Kwiecień 2016 zugzwang (37): Amor jest ślepy!