"Rzeczy Istność" w grafikach Sviatlany Dzemidovich

"Stary Dom", 27×33 cm, tusz, papier, 2013 "Stary Dom", 27×33 cm, tusz, papier, 2013

„Zabawcie się na przednówku, przenieście do źródeł. Poczujcie w sobie wiew wsi i prawdy”. To wezwanie towarzyszyło czwartej edycji Ethniesów.

Tegoroczny festiwal po raz kolejny pokazał, że wieś i wszelka ludowość pociągają nas jak nigdy dotąd. Przyciągający był już sam ethniesowy plakat. Wielu znużonych pędem i zgiełkiem miejskiego życia na jego widok zamarzyło, by choć na chwilę znaleźć się w tak malowniczym, wiejskim zaciszu.

I choć wycieczki nie było w programie, to gości zaproszono na folkową podróż muzyczną. Z koncertów zespołów grających na festiwalu wybrzmiały nuty z tradycyjnych polskich i ukraińskich melodii, kołysanek i pieśni wieczornych jidysz. To były trzy dni świętowania na przednówku. Witanie wiosny i przeganianie zimy.

Lecz wieś to nie tylko sielskie zakątki i swojskie ludowe zwyczaje. Pod wszystkim tym kryje się coś więcej. Wieś od zawsze napawa nostalgią. Emanuje pierwotną prawdą, mistyką.

Wprowadzeniem w ten szczególny nastrój było wydarzenie inaugurujące festiwal: wystawa grafik Sviatlany Dzemidovich Rzeczy Istność.

Rozległe pola i łąki. Długimi pasami kładą się po nich cienie przydrożnych drzew. Na horyzoncie majaczą sylwety wiejskich chałup. Choć niezbyt dobrze, widać też ich mieszkańców. Oddanych codziennym czynnościom, pracy, zabawie, albo stojących gdzieś na uboczu. Samotnie.

Na niektórych obrazach czas zdaje się tkwić w zawieszeniu. Na innych o jego nieuchronnym upływie świadczy zmieniający się krajobraz. Raz hipnotyzujący bujną roślinnością, gdzie indziej osnutą nićmi babiego lata, a w końcu pokrytą przez śnieg. O przemijaniu przypominają też grafiki, na których widać ruiny starych budynków.

Rzeczy istność trwa, mija i kończy się.

Sviatlana Dziemidovich potrafi uchwycić jedyny w swoim rodzaju, sentymentalny nastrój wiejskich pejzaży. Skupia się na detalach, ale i na tym co niewidoczne. Na unikalnym rytmie prowincjonalnego życia, zgodnym z odwiecznym prawem natury. Robi to zresztą przy użyciu prostych, lecz wyrazistych środków. Czerń i biel, światło i cień oraz umownie zarysowane kształty wystarczą, by widz mógł odczuć duszną atmosferę lata czy senną aurę zimy.

Twórczość Sviatlany to jednak nie tylko sugestywne impresje z plenerów. Osobny cykl prac poświeciła utworom Herberta i zawartym w nim ponadczasowym dylematom człowieka. W symbolicznych obrazach przedstawiła Tego, co na drogach wygnania niesie w sobie Miasto i Pana Cogito w heroicznej wędrówce do ciemnego kresu.

W grafikach Sviatlany czuć sporą dozę prywatnych refleksji i przeżyć. Wyzierają z nich smutek i niepokój, a także poczucie zagubienia. Uzasadnieniem tego nastroju może być fakt, że artystka niedawno opuściła rodzinną Białoruś. Jak sama przyznaje, nierzadko doskwierają jej melancholia i poczucie wykorzenienia.

Świat nostalgicznych obrazów artystki jest pełen niedopowiedzeń i symboli. Takie są choćby prace z cyklu Atlantyda czy te inspirowane kadrami ze słynnego Stalkera. I podobnie jak filmy Tarkowskiego, mają w sobie coś, co każe nam się przed nimi zatrzymać. Wyciszyć się. Zastanowić.

Nad czym? Wszystko zależy od świata wewnętrznego widza.

Działy:

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Działy BiK w podróży Kwiecień 2016 "Rzeczy Istność" w grafikach Sviatlany Dzemidovich