Ścisły związek z codziennością i naturą

Bezpretensjonalny, wyrastający z prozy życia.
To Wilkoń Blues – wystawa prezentowana w Galerii Wspólnej.


Wilkoń Blues to tytuł jednej z rzeźb Józefa Wilkonia. Częściowo ociosany pień drzewa. Z niego wyrastają smok, lis, krokodyl i inne wilkoniowe zwierzaki, które grają na instrumentach. Nie jest to jedyna muzyczna praca artysty. Motyw ten pojawia się u niego często, zarówno w obrazach, jak i rzeźbach.

Samą ilustrację artysta często porównuje do gry na instrumencie. Nazywa ją akompaniamentem. Natomiast zmagania się z tą dziedziną sztuki przyrównał kiedyś do ćwiczenia palcówek na fortepianie.

Sztukę Wilkonia łączy z bluesem jednak coś więcej. To znamienna dla bluesmanów z Delty Missisipi, pierwotna potrzeba artystycznej ekspresji. To też ścisły związek z codziennością. A przede wszystkim z naturą.

Nie bez znaczenia dla tej analogii jest także forma sztuki Wilkonia. W pierwotnych założeniach bezpośrednia i prosta, a równocześnie otwarta na nieograniczone możliwości improwizacji i licznych eksperymentów.


Potrzebę artystycznej ekspresji odziedziczył w genach. W twórczości od najmłodszych lat wspierał go ojciec – zapalony malarz amator, bajarz i towarzysz leśnych spacerów. W jednym z katalogów artysta wspomina, jak ogromne wrażenie zrobił na nim las, gdy po raz pierwszy zaprowadził go tam ojciec. Podkreśla piękno i wzniosłość zobaczonej wówczas natury. Do dziś twierdzi, że wchodząc do lasu czuje się, jakby wchodził do świątyni.

Oddaje to jedna z pierwszych ilustracji Józefa Wilkonia, Zawilce. To las w świetle księżyca. Mroczny i tajemniczy, ale niebudzący grozy. Tchnie baśniowym i poetyckim nastrojem. Nie mamy wątpliwości, że autor tej pracy dobrze czuje się w lesie, ale też zwraca uwagę na jego majestat. Oddane za pomocą syntetycznego rysunku sylwety leśnych drzew wznoszą się rytmicznie, wysoko poza granice kadru.

Afirmacja natury to myśl przewodnia sztuki Wilkonia. Dzieciństwo i młodość spędzał bowiem na wsi, a i dziś od miejskiego zgiełku woli zacisze zalesionej prowincji. Doświadczanie i studium natury to podstawa jego sztuki, chociaż w różnych okresach silnie reagował na rozmaite artystyczne nurty. Czerpał z nich w sposób twórczy, zachowując swój własny styl. Ale to te pierwsze rysunki z rodzinnych stron otworzyły mu drogę do ilustratorskiej kariery. Której zresztą wcale miało nie być.

Od początku tworzył ilustracje inspirowane krajobrazem rodzinnej wsi oraz postaciami zwierząt – nie tylko tych domowych, ale i leśnych, dzikich. Szczególną inspiracją były pawie, które natchnęły go do słynnych „wodnych eksperymentów”.

Gra przenikających się barw pawiego ogona zainspirowała go do swobodnego łączenia rozlewających się plam kolorów na mokrym papierze. Pawie to jeden z symboli ilustracji Wilkonia. Zadecydowały o jej malarskim charakterze.

Twórczość Wilkonia to równocześnie mistrzowskie operowanie linią. Potrafi oddać kształt i ruchy zwierzęcia za pomocą jednego pociągnięcia pędzlem lub piórkiem. Mistrzostwo to widać w licznych przedstawieniach koni. Zwykle ukazanych w masie. Wyglądają jakby wybiegły z groty w Lascaux czy Altamirze. Artysta zresztą nie ukrywa fascynacji naskalną sztuką naszych praprzodków. Zdumiewa go ekspresja malarska, jaką zdołali osiągnąć tak oszczędnymi środkami. Geniusz jest w człowieku, bez względu na środki, jakimi dysponuje.

Doświadczenia wynikające z rysowania zwierząt w pejzażu doprowadził do perfekcji. Obrazy do Pana Tadeusza to kwintesencja jego ówczesnych malarskich eksperymentów. Te ilustracje zupełnie różnią się od dotychczasowych wydań epopei. Artysta skupił się w nich na dynamicznym, romantycznym pejzażu. Człowiek stał się tu immanentną, choć w gruncie rzeczy niewielką cząstką rozbuchanej natury.

Wilkoń był jednym z twórców, którzy do książki wprowadzili malarstwo. Lecz zdał sobie sprawę z tego, że kreuje chaos. W książce ilustracja nie może dominować, wymaga dyscypliny – zgrania z typografią i tekstem.

Artysta często podkreśla, że ilustracją zajął się w celach czysto zarobkowych. Chciał wrócić do malarstwa, lecz wpadł w pułapkę. Nie zdawał sobie sprawy z tego, jak wiele wyzwań stawia praca w tej niepozornej dziedzinie. Bo gdy wchodzi się do świata ilustracji, gdy staje się przed prawdziwymi trudnościami, okazuje się, że wszystko nie jest takie proste: robi się pierwszą książkę, widzi się błędy, chce się zrobić następną, lepszą, no i to jest właśnie ta pułapka.

Ilustracje Wilkonia powstają w różnorodnych technikach. Artysta używał pasteli, akryli, gwaszu, eksperymentował z fakturą, imitował złoto, ale nie stronił też od zwykłych kolorowych długopisów. W końcu zaczął robić ilustracje przestrzenne – drewniane rzeźby, nierzadko o sporych gabarytach. Tu, jak sam przyznaje, przydała mu się siła, którą wyrobił sobie w młodości podczas wykonywania prac wiejskich.

Codzienne sytuacje zresztą często wpływały na charakter sztuki Wilkonia. Choćby na zachwycające gobelinowe ilustracje, które artysta z braku innych materiałów malował na workach po cukrze. A rzeźby Wilkonia – dziś cieszące się ogromnym zainteresowaniem znawców sztuki – powstały jako forma zabawy z dziećmi.

Większość zilustrowanych przez artystę książek to właśnie bajki dla dzieci. Swą twórczość kieruje w równym stopniu do nich, jak i do dorosłych. Choć przede wszystkim tworzy dla siebie. Nie stara się nic upraszczać czy infantylizować. Maluje i rzeźbi w przekonaniu o inteligencji i ogromnej wrażliwości dziecka – bezpośredniej, spontanicznej, za którą tęskni niejeden dorosły. Podkreśla, że trzeba mieć potrzebę i odwagę, by tę wrażliwość w sobie pielęgnować. Nie jest to łatwe. Bo tak już nas zaprogramowała natura. Piękny bieg dorosłego konia także różni się od szaleństwa i galopu młodego źrebaka.

Wilkoń traktuje zwierzę na równi z człowiekiem, choć ono fascynuje go o wiele bardziej. Pracując w różnych technikach, stara się oddać właściwości futra, włosia, pierza czy puchu. Co ciekawe, interesują go twarze zwierząt, z których można wyczytać emocje, znamienne zwykle dla ludzi.

Artysta nadaje swym zwierzakom cechy człowieka, ale tylko te dobre. Nie wierzy bowiem w to, że jakiekolwiek drapieżne zachowanie zwierząt mogłyby przebić nasze okrucieństwo. W świecie Wilkonia drapieżne wilki okazują się łagodne i dobre. Podobnie zwierzęta afrykańskie. Wiele z nich w symboliczny sposób znalazło schronienie w jego Arce – ogromnej drewnianej instalacji, którą stworzył na specjalną wystawę w warszawskiej Zachęcie.

A jednak w bestiarium Wilkonia są też stworzenia złowrogie – drapieżne ryby, smoki czy nietoperze. Niejedna z ilustracji Wilkonia tchnie mrocznym, niepokojącym nastrojem. Artysta lubi ten klimat grozy, który przecież pobudza naszą wyobraźnię. Strach, tak samo jak optymizm, jest nam wszystkim potrzebny.

Niepokój, melancholia oraz iście bluesowy smutek to istotne aspekty twórczości Wilkonia. Sam podkreśla, że stosuje kolory smutne i rdzawe. W jego obrazach jest mroczność: bardzo dużo ciemności, bo je poetyzuję, dramatyzuję. Dodaje, że w życiu jest nie tylko pogoda, ale bywa bardzo różnie. Są dramaty, które nawet dla dorosłych okazują się trudne.

Dramaturgią muzyczną odznaczają się ptasie kapliczki Wilkonia. Szafa z gęsiami, w którą wpisana jest tragiczna historia Rzymu, czy Sępy nad Groznym, będące artystyczną reakcją na wejście Rosjan do Czeczenii. Ale szczególnie dramatyczny jest Lament gotycki wyrażający smutek po śmierci żony artysty. Melancholijny jest także cykl prac Autowidoki. Jest to seria emocjonalnych pejzaży tworzonych podczas licznych, odbywanych niegdyś z żoną, podróży.


Wilkoń Blues wybrzmiewa z życia i twórczości artysty. Tak jak blues najlepiej brzmi na starej tarze do prania, tak i ilustracje, które Wilkoń robił na papierze pakowym, zachwycają najbardziej. Grający na najprostszych instrumentach bluesmani, kiedy mogli, chętnie korzystali z elektrycznych gitar i organów. Jak oni, Wilkoń nie ustaje w formalnych eksperymentach. Nie walczy z światem, w którym żyje. Wykorzystuje jego zdobycze. Na przykład tablet, na którym powstał Zbuntowany Elektron. To najnowsza autorska książka artysty, która z pewnością zachwyci współczesne młode pokolenia. A już spotyka się z uznaniem znawców kultury.


Galeria Wspólna (ul. Batorego 1/3)
zaprasza na wystawę rzeźb i ilustracji Józefa Wilkonia
WILKOŃ BLUES
(wystawa czynna do 15 stycznia 2016)


 

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Start