Mam świadomość dialogu fotografii z filmem

"Naked City Memory of Robert Wiene" "Naked City Memory of Robert Wiene" Fot. Marek Noniewicz

Z Markiem Noniewiczem rozmawia Monika Grabarek.


Jak twoje fotografie trafiły właśnie na ten konkurs w Moskwie?
Mam listę osób, z którymi współpracuję, a ta współpraca wynika z przeglądów portfolio w Bratysławie, w Łodzi. Tam poznałem kuratorkę z Moskwy, Irinę Chmyrevą, i od niej wyszła informacja o międzynarodowym konkursie fotograficznym w Moskwie. Postanowiłem aplikować z serią zdjęć Naked City Memory of Robert Wiene.

Opowiedz, proszę, o tych zdjęciach i o technice, w jakiej są wykonane.
Wszystko zaczyna się od pomysłu. Prowadząc warsztaty, podkreślam wielokrotnie, że sama fotografia otworkowa jest tylko rodzajem narzędzia. Ludzi często wabi lep dziwności, że zdjęcia same wychodzą z puszki. Na początku jest to na pewno fascynujące, ale potem już trzeba mieć na to wszystko pomysł, musi być koncept. Tutaj tym pomysłem było to, że tę rzeczywistość można sobie wykreować od samego początku prostymi środkami. Nożyczki, papier, wycięte proste formy, odpowiednio oświetlone światłem. Tak powstał mikroświat fotografii otworkowej stworzony od podstaw.

Naked City Memory of Robert Wiene to seria fotografii, które opowiadają pewną historię… Wglądają jak kadry z animacji poklatkowej…
Ten projekt powstał już jakiś czas temu, najwyraźniej czekał na ten konkurs. W momencie, kiedy go zrealizowałem, pojawiły się takie opinie, że to mógłby być pomysł na film animowany, że to wygląda jak kadry z filmu animowanego. Pewnie tak jest. Zajmuję się fotografią i mam świadomość jej dialogu z filmem. Realizując ten projekt, myślałem o lekkiej historii z filmem w tle, która zostałaby opowiedziana za pomocą zdjęć. To mój ukłon w stronę Gabinetu doktora Caligari – dzieła, które zapoczątkowało nurt ekspresjonizmu w kinie niemieckim.

Nagroda, którą zdobyłeś, to nagroda w konkretnej kategorii…
Tak, to była kategoria Fine Art, zajmująca się różnego rodzaju sztuką, fotografią artystyczną czy fotografią odwołującą się w jakiś sposób do sztuki. Świat wykreowany w moim projekcie Naked City zmieścił się właśnie w tej kategorii.

A jakie przełożenie na życie artystyczne mają nagrody w konkursach?
Przede wszystkim to fajne doładowanie baterii. Komunikat, że to, co się robi, jest dostrzegane, że ma sens. Do tego na pewno pojawiają się możliwości uczestnictwa w nowych projektach, szansa na nowe wystawy, spotkania z nowymi twórczymi wyzwaniami.

Wróćmy do twoich ulubionych technik fotografii. Dlaczego właśnie techniki dawne i fotografia otworkowa?
Żeby odpowiedzieć na to pytanie, musiałbym wrócić do swojego rodowodu. Zanim na mojej drodze pojawiła się fotografia, studiowałem biologię. W przyrodzie jest dużo światła i to się wszystko samo tak fascynująco przenika. Do tego doszła ogromna ciekawość procesów zachodzących. Fotografia pozwala odpowiedzieć na pytania o mój związek z naturą, o moje osobiste relacje ze światem przyrody i nieustanny zachwyt nad nim. Kiedyś mnie przerażało, że te zdjęcia nie będą trwałe, że coś się z nimi zadzieje, a teraz już wiem, że to integralna część procesu, że to coś żywego, swego rodzaju licentia poetica. Fotografia otworkowa obarczona jest dużą dozą przypadku, jest kapryśna, nieprzewidywalna i na tym polega jej magia. Poza tym jest wymagająca, ale pozwala się zatrzymać, złapać oddech w tym rozpędzonym świecie, bo nie lubi pośpiechu.


Marek Noniewicz

To bydgoski artysta fotograf, laureat prestiżowego międzynarodowego konkursu fotografii w Moskwie – Moscow International Photo Awards. Za projekt Naked City Memory of Robert Wiene zdobył III nagrodę. Właśnie uruchamia pracownię fotografii, w tym technik dawnych, w Kamienicy 12.


 

Działy:
Monika Grabarek

Monika Grabarek

Pedagog, dziennikarka radiowa (Radio Kultura).

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Start