POŻEGNANIE

Michał Jagodziński Michał Jagodziński Fot. Filip Kowalkowski

Zdecydowanie zbyt często – o wiele częściej, niżbym chciał – przychodzi mi pisać w „BIK-u” nekrologi. Niefortunnie: nie chciałbym wcale, ale rozumiem nieuniknioność, godzę się na nią. Jednak najsmutniejsza jest przedwczesność takich pożegnań. I tak jest w tym przypadku.

Michał Jagodziński był – takie miałem odczucie – bardzo niedocenianą postacią w życiu kulturalnym Bydgoszczy. Szczególnie w kontekście swoich zasług, swojego formatu. A był człowiekiem dużego formatu, łączącym w sobie inteligencję i łagodność, błyskotliwość i dobroć. To moje ulubione połączenie w zestawie możliwych ludzkich charakterów.

Moja przygoda z radiem była dość krótka – nie na tyle jednak incydentalna, by stwierdzenie, że i moim szefem przez chwilę był Michał Jagodziński, można było uznać za uzurpację. I moim szefem był Michał Jagodziński. Miałem tę przyjemność i teraz – taki to paradoks – jest mi tym bardziej smutno.

Kino Orzeł - logo200p