Alchemik

Grzegorz J. Grzmot-Bilski Grzegorz J. Grzmot-Bilski Fot. Jacek Soliński

Z poetą i filozofem doktorem Grzegorzem J. Grzmot-Bilskim rozmawia Bartłomiej Siwiec.


Grzegorzu, cieszę się bardzo, że w listopadzie wystąpisz w Galerii Autorskiej Jana Kaji i Jacka Solińskiego. To zresztą już nie pierwszy raz…
Rzeczywiście, w Galerii Autorskiej będę po raz drugi prezentował swoją poezję. Pierwsze moje spotkanie dotyczyło tomu poezji pt. Nim spłonę w świetle. Na jesieni ukaże się natomiast moja nowa książka poetycka, Przebóstwienie, która będzie się składała z wierszy starych i nowych, nigdzie dotychczas niepublikowanych. W nowym zbiorze będę, jak to u mnie, zadawał istotne pytania: skąd pochodzimy, kim jesteśmy, dokąd zmierzamy?…

Jesteś poetą i filozofem, a może filozofem i poetą? No właśnie, co jest dla ciebie ważniejsze?
Sam się nad tym zastanawiam. Przez wiele lat myślałem, że jestem tylko filozofem. Ponad dwadzieścia lat byłem zawodowym filozofem i wykładowcą na Uniwersytecie Kazimierza Wielkiego. Brałem też udział w pracach nad jego powołaniem. Z czasem odkryłem jednak, że mam skłonności poetyckie. Czy jestem poetą? W pełni na to pytanie odpowiedzą chyba moi czytelnicy. Dodajmy: po mojej śmierci. Gdyby ktoś jednak nalegał i pytał o źródła mojej twórczości, to odpowiedziałbym w sposób metaforyczny, że mój duch unosi się na czterech skrzydłach, tj. poezji i filozofii, a także wiary i rozumu.

Jednym z twoich filozoficznych mistrzów jest Fryderyk Nietzsche. Jak wiadomo, Nietzsche ogłosił śmierć Boga, a ty twierdzisz, że Bóg żyje…
Podejmujesz skomplikowany problem, który de facto dotyczy istoty cywilizacji zachodniej, czy mówiąc szerzej: cywilizacji globalnej. Nietzsche był, jak sądzę, prorokiem, który przewidział kryzys cywilizacji zachodniej, powszechnie nazywany nihilizmem. Nietzscheańska śmierć Boga oznacza, że w naszych czasach umarły wyższe wartości, takie jak np. piękno, prawda, dobro i sam Bóg. Należy przypomnieć jednak, że proroctwo o śmierci Boga miało trwać wedle autora Tako rzecze Zaratustra dwieście lat, a zatem obejmowało wiek XIX i XX. Nietzsche pisze o tym expressis verbis we wstępie do swojej książki Wola mocy. Mając to na uwadze, twierdzę, że my, ludzie egzystujący w XXI wieku, żyjemy w czasach zmartwychwstania Boga. Bóg żyje. Przypomnę, że na gruncie logiki triduum paschalnego Jezus Chrystus cierpiał, umarł i zmartwychwstał. Wiek XXI i następne będą zatem naznaczone wzrostem duchowego życia człowieka. Ludzie staną się mistykami albo nie będzie ich w ogóle.

Ciekawa teoria, ale z tego, co wiem, w historii filozofii najważniejsze jest dla ciebie dzieło, które pozostawili po sobie mistycy chrześcijańscy, choćby tacy jak: św. Jan od Krzyża, Mistrz Eckhart czy święta Teresa z Avila. Idę we właściwym kierunku?
Tak. Studiuję niektórych mistyków już kilkadziesiąt lat. Tacy mistycy, jak św. Jan od Krzyża, pisząc o „nocy ducha”, lub św. Teresa z Avila, mówiąc o „szóstym mieszkaniu”, piszą tak naprawdę nie tylko o duchowym rozwoju człowieka, ale również o naszych postmodernistycznych, czyli relatywistycznych czasach. Co zaś tyczy się Mistrza Eckharta, to jego rozważania o Bogu i boskości wskazują na granice naszego racjonalnego myślenia o absolucie.

A teraz, Grzegorzu, proszę, uchyl rąbka tajemnicy. Z tego, co słyszałem, to wiersze ułożone w zbiorze Przebóstwienie są nowe i nienowe. To wybór, w skład którego wchodzą utwory z tomów Z powrotem do życia i Nim spłonę w świetle, do których dołączyłeś kilka nowych tekstów…
Jak już mówiłem wcześniej, czytelnik znajdzie w mojej nowej książce poetyckiej wiersze pisane dwadzieścia lat temu oraz utwory, które powstały w tym roku. Myślę, że udało mi się napisać kilka dobrych wierszy, np. Przebóstwienie, Alchemik czy Pieśń ocalonych. Zapraszam do lektury.

Bardzo ciekawy jest wiersz Alchemik. Można by rzec, że to tekst „na czasie”, trochę przypominający Polakom, że my też nieraz tułaliśmy się po świecie, choćby po Libii…
W niektórych moich wierszach można także odnaleźć odwołania do ważnej dla mnie prawdziwej gnozy chrześcijańskiej (gnosis pneumatike), zwłaszcza Klemensa Aleksandryjskiego, Orygenesa, św. Ireneusza z Lionu. Szczególne znaczenie ma dla mnie neognoza Carla Gustava Junga, a przede wszystkim problem inicjacji rozumianej jako indywiduacja. Celem procesu indywiduacji są drugie narodziny człowieka. Ponowne narodziny prowadzą zaś do odkrycia kamienia filozoficznego (lapis philosophorum). I tego właśnie dotyczy Alchemik.

W niektórych twoich tekstach wyczuwam gorycz, może nawet ból. Czy może nie jest tak, że poeta cierpi, ale nie poddaje się i dalej opisuje swój świat? Widzę zresztą pewne powiązania z filozofią Arthura Schopenhauera. Czy droga, którą stąpał mistrz pesymizmu, jest ci jakoś szczególnie bliska?
Nie jestem wyznawcą Schopenhauera. Autor Świata jako woli i przedstawienia był skrajnym pesymistą. Twierdził, że „świat był zły, jest zły i będzie zły”. W jego wizji świat jest niereformowalny. Jeśli chodzi o mnie, to twierdzę, że ludzi można zmieniać na lepsze. Do tego służy edukacja, a także dobra poezja i filozofia.

Wielokrotnie, przy różnych okazjach, byłem świadkiem twoich występów w Galerii Autorskiej i muszę przyznać, że twoje wypowiedzi są nie tylko ciekawe, ale też dowcipne…
Całe życie poświeciłem poezji i filozofii. Wciąż lubię wino, kobiety i śpiew. A poza tym wiem, że nic nie wiem.

Nic dodać, nic ująć. Dziękuję za rozmowę. 

Działy:

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Start