Bydgoski Insynuator Kulturalny: Mało odpowiedzialny organ Zdzisława Prussa (133)

Zdzisław Pruss Zdzisław Pruss

Niecodzienny „Dziennik”

Mimo że cywilizacja papieru jest w odwrocie i tradycyjne gazety w piętkę gonią – ambitny redaktor i prezes TMMB Jerzy Derenda powołał do życia nowy organ prasowy, czyli razporazwychodnik „Dziennik Bydgoszczy”. Noworodek prezentuje się obiecująco i tak pod względem merytorycznym, jak i poligraficznym jest, jak to się dziś określa, wypasiony. Oby mu tylko nie zabrakło treściwego pokarmu i samozaparcia, by na nogi stanąć i skrzydła rozwinąć.

Dwukrotne potępienie

Przed premierą „Potępienia Fausta” dyr. M. Figas nie krył rozczarowania, iż jego etatowi tenorzy rezygnowali, jeden po drugim, z proponowanej im partii tytułowej. I choć dyrektor Opery Nova mówił o tym z wrodzoną sobie delikatnością, to odczuwało się w jego głosie, bez wątpienia… nutkę potępienia. Czy ta faustowska rejterada ujdzie tenorom na sucho? Operowi synoptycy przewidują lekkie tylko zachmurzenie, bez większych wyładowań atmosferycznych.

 

Siła rocka

Na przekór wszystkim czarnowidzom wieszczącym, iż żółta rasa zaleje świat, ambitny zespół Roan od lat wielu i z coraz większymi sukcesami podbija Chiny i zalewa Państwo Środka swoimi rockowymi przebojami. Widać, wielostrunne improwizacje gitarowe są skuteczniejsze niż dwustronne negocjacje handlowe.

 

Piękne tłumaczenia
i brzydkie pomówienia

Choć słynne Szekspirowskie sonety przekładane były na polski przez takich mistrzów jak J. Kasprowicz czy S. Barańczak, to jednak bydgoski lekarz i pasjonat literatury dr Ryszard Długołęcki nie uląkł się wielkich poprzedników i z okrzykiem „Być albo nie być” wystartował w tej samej konkurencji. Osiągnął sukces, bo jego przekład imponuje bogatym i odpowiednio archaizowanym słownictwem oraz przypisaną sonetowi rytmicznością. Złośliwcy i niedowiarki insynuują, jakoby bydgoski medyk, by osiągnąć tak wysoki poziom, zaopatrywał się w zaprzyjaźnionych aptekach (i pod osłoną nocy) w środki dopingujące.

 

Z biegiem rzek

Wspomnienia Leonarda Pietraszaka zatytułowane „Ucho od śledzia” dowodnie potwierdzają, że urodzić się w Bydgoszczy, owszem, można – ale żeby wypłynąć na szerokie wody aktorskiej kariery, trzeba czym prędzej zamienić leniwe fale Brdy na wartki nurt Warty, a potem, jak tylko się da, spłynąć Wisłą do Warszawy. Dopiero wtedy można odnieść prawdziwy sukces i dorobić się własnego fotela w kinie „Orzeł”.



Lusterko wsteczne /-25/

Ćwierć wieku temu (czerwiec 1990)

  • Filharmonia Pomorska wieńczyła sezon kompozycjami Mozarta, Haydna i Schuberta. Orkiestrą i Chórem Arion dyrygował Ilja Stupel (Dania), a solistą był Andrzej Bauer (wielonczela).
  • BWA zapraszało na „Wystawę malarstwa i grafiki szesnastu plastyków z Torunia”. Na plakatach widniały nazwiska m.in. Piotra Gojowego, Lecha Wolskiego i Mieczysława Ziomka.
  • Znany w Bydgoszczy (i nie tylko) instruktor tańca towarzyskiego Marian Siwka ubolewał, że zbyt mała liczba zgłoszeń doprowadziła do odwołania Otwartych Mistrzostw Polski Zawodowych Par Tanecznych.
  • Redaktor muzyczny Ryszard Lewandowski dokonał inwentaryzacji i oceny bydgoskich agencji koncertowych. Czołowe miejsca w tym rankingu przypadły Oddziałowi Północnemu PSJ i bydgoskiej Estradzie.
  • Dyrektor zakładowego Domu Kultury ZNTK Zbysław Andruszkiewicz zapraszał na VII Ogólnopolski Przegląd Chórów Kolejowych.
Działy:

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Działy BiK w podróży Czerwiec 2015 Bydgoski Insynuator Kulturalny: Mało odpowiedzialny organ Zdzisława Prussa (133)