Bydgoski Insynuator Kulturalny: Mało odpowiedzialny organ Zdzisława Prussa (132)

Zdzisław Pruss Zdzisław Pruss

Górne rejestry

Muzyczną maestrią i plastyczną spontanicznością zachwyciła nadbrdzianą publiczność Barbara Marcinkowska. Tak w swoich obrazach, jak i w grze na wiolonczeli artystka zaprezentowała wysoki poziom. Nie miała zresztą innego wyjścia, zważywszy iż wszystko działo się nie dość że na Wzgórzu Dąbrowskiego, to jeszcze na najwyższej kondy­gnacji Wieży Ciśnień.

 

Niebezpieczne skłonności

Znany na rynku medycznym i muzycznym Maciej Świtoński zwierzył się Magdzie Jasińskiej, że ma rozbudowane instynkty ojcowskie i niepohamowane inklinacje zadymiarskie. Objawia się to tym, że z młodszymi od siebie o kilkadziesiąt lat usynowionymi muzykami lubi sobie muzycznie pochuliganić. Niepokojącym jest, że niepoważnym ekscesom p. Macieja dał się uwieść tek poważny artysta, jak Zbigniew Kaute, stając się ojcem chrzestnym najnowszego dziecka dr. Świtońskiego o imieniu „Vej”.

 

Nadzieja w kelnerach

Występ Konstantego A. Kulki w FP wywołał nie tylko aplauz bydgoskich melomanów, ale także nerwowe poruszenie wśród bydgoskich filharmoników. Zwłaszcza tych, którzy miłość do zapisów nutowych łączą z miłością do gier hazardowych. Bo jak podają liczne, acz nieoficjalne źródła, wirtuoz skrzypiec w czasach swojej wczesnej młodości lubił po koncercie w FP zapraszać wybranych muzyków do Hotelu „Orbis” na kameralne spotkania przy pokerowym stoliku. Jak to było tym razem? Mamy szanse się dowiedzieć, jeśli bydgoscy kelnerzy z Hotelu „Pod Orłem” okażą się równie operatywni, jak ich warszawscy koledzy.

 

Prowokujące miłosierdzie

Godną podziwu wielkodusznością, by nie rzec miłością bliźniego swe­go (zwłaszcza tego sędziwego) wykazał się Stefan Pastuszewski. On to bowiem wyznał, że jego „Akant” „jest otwarty na starszych litera­tów, którzy przysyłają nam swoje teksty pisane na maszynie do pisania czy nawet ręcznie”. Tylko patrzeć, jak któryś z zawistników, a tych miłosierny Stefan dorobił się wielu, przyśle do „Akantu” ja­kiś liryczny zapis na… papirusie… z sarkastycznym dopiskiem: I co teraz!?

 

Pieprzne wspomnienie

W najnowszym tomie „Kroniki Bydgoskiej” pośród szeregu interesują­cych materiałów historycznej natury znalazł się kolejny odcinek wspomnień Janusza Rulki. Dzięki temu młodsi czytelnicy mogli się dowiedzieć (a starsi sobie przypomnieć), kto był uważany za najbar­dziej seksownego mężczyznę w PRL-u lat sześćdziesiątych. Według modnego wtedy dowcipu był nim… Władysław Gomułka, „bo potrafi bez przerwy przez cztery godziny pieprzyć na stojąco”.



Lusterko wsteczne /-25/

Ćwierć wieku temu (maj 1990)

  • Kierowany przez Andrzeja Lewińskiego Impresariat Teatru Polskie­go polecał monodram B. Drozdowskiego „Brzuch” w reżyserii Bohdana Czechaka i z popisową rolą Józefiny Szałańskiej.
  • W ofercie BWA widniała „Wystawa wotywna / Lucim – Bydgoszcz” – Bog­dana Chmielewskiego.
  • Pod auspicjami Wojewódzkiego Ośrodka Kultury odbył się jubileuszowy koncert zespołu tańca jazzowego „Gest”.
  • Przewodniczący Komisji Koordynacyjnej Pracowników Kultury i Sztu­ki Regionu Bydgoskiego NSZZ „Solidarność” – aktor Wojciech Stawujak ostrzegał, że „coraz wyraźniej rysuje się groźba komercjali­zacji kultury, czemu trzeba się przeciwstawić”.
  • Na półkach księgarskich ukazał się tomik esejów o plastyce pióra poety Kazimierza Hoffmana pt. „Wybór i język”.
Działy:

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Działy BiK w podróży Maj 2015 Bydgoski Insynuator Kulturalny: Mało odpowiedzialny organ Zdzisława Prussa (132)