zugzwang (26): Gambit Mariusza Maxa Kolonki

Bartłomiej Siwiec Bartłomiej Siwiec

Pan mnie nie zna, ale ja Pana tak. Ostatecznie to Pan jest gwiazdą telewizji. Czytałem Pana notkę biograficzną i wiem, że na początku maja skończy Pan 50 lat. Wydaje mi się, że w tym wieku osiąga się pewną równowagę pomiędzy aspiracjami i możliwościami. Niech Pan mi wybaczy wymądrzanie się, ale w moim wieku… trochę jeszcze muszę chleba zjeść, a i tak pewnie Panu nie dorównam. 

Nie wszyscy wiedzą, że kilkanaście lat spędził Pan w mieście nad Brdą. Tutaj, w liceum nr 1, w klasie z rozszerzonym językiem angielskim otrzymał Pan pierwsze szlify. Osobiście interesuje mnie Pana kariera szachowa. Wiem, że jako junior odnosił Pan spore sukcesy, o czym świadczy zdobycie II kategorii szachowej. Dowiedziałem się, że w 1976 lub 1977 roku był Pan najlepszym juniorem województwa bydgoskiego w kategorii do lat 15, a w ostatniej rundzie tegoż turnieju zwyciężył Pan późniejszego mistrza międzynarodowego Krzysztofa Żołnierowicza, szachistę wielce zasłużonego dla regionalnych szachów, który zresztą jest od Pana o całe trzy lata starszy. Tak też się składa, że rozmawiałem ostatnio z mistrzem o tamtym turnieju. Żołnierowicz twierdzi, że pokonał go Pan czarnymi w partii hiszpańskiej i co ciekawe – posiada nawet zapis tej partii sprzed już prawie 40 lat.

Czytałem kiedyś na Pana blogu artykuł pt. „Gambit Obamy”. Wiem, że wciąż lubi Pan terminologię szachową i powołuje się na supereksperta, czyli właściwie najlepszego szachistę wszechczasów, Garriego Kasparowa. Zaczyna Pan zresztą artykuł od „ruchów wstępnych”, by poprzez „ofiarę polskiego pionka” i „grę środkową” dojechać do końcówki. Czy taki schemat też nam czegoś nie przypomina?

Ale żeby nie było za słodko. Czasami słucham Pana na MaxTV. Rzadko się z Panem zgadzam, albo powiem wprost: w ogóle się z Panem nie zgadzam, choć czasami mnie Pan rozśmiesza. Bardzo, bardzo mnie Pan rozśmieszył, gdy komentował Pan galę rozdania tegorocznych Oscarów. Wedle Pana została ona skonstruowana tak: „Biali” otrzymują statuetki. „Biali” są kreatywni, tworzą dzieła i otrzymują nagrody. Kto im je wręcza? Oczywiście „Czarni”. Musi być równowaga. Nie może być jednokolorowo. Polityczna poprawność nakazuje żeby – jak na galę przystało – było biało-czarno. A może Pana rozumowanie również wzięło się z partii szachów, może białe i czarne bierki bardzo głęboko weszły Panu w krew? Czyli jest tylko i wyłącznie białe i czarne i nie ma szans na żadne szarości, na żadne écru i beże, o kawie z mlekiem nie wspominając. Dwie dominujące barwy, dominujące postawy i wciąż jest konflikt, manichejski konflikt, a czasami nawet – jak na szachownicy – prawdziwa bitwa. Zresztą, co będę Panu tłumaczył, już sobie powiedzieliśmy, że w szachy to akurat grać Pan potrafi.

Motyw szachowy można czasami bardzo ciekawie wykorzystać. Pamięta Pan choćby Marcela Duchampa i jego liczne dzieła nawiązujące do królewskiej gry? Duchamp przeszedł do historii jako wybitny malarz, ale równie silnie czuł się szachistą, do tego zresztą stopnia, że francuski pisarz i krytyk sztuki André Breton powiedział o nim: „we wszystkim co czyni, rozgrywa swą wieczną partię szachów”.

Ciekaw jestem, Panie Mariuszu, czy kiedyś na szkolnej przerwie (a może już po lekcjach) grał Pan w szachy w parku Kazimierza Wielkiego. Zwierzę się Panu: ja grałem. To było w czasie, kiedy zostałem szachowym mistrzem Bydgoszczy, czyli gdzieś w 2005 roku. Zdecydowałem się wtedy zagrać z jednym z tamtejszych zawodników. Wydawało mi się, że jako zwycięzca profesjonalnych zawodów bez problemu poradzę sobie z nieznanym mi zupełnie przeciwnikiem, i zagrałem bardzo nonszalancko. W efekcie tego partia była krótka, dostałem – jak to się w slangu szachistów mówi – miniaturę i musiałem przełknąć gorzką pigułkę, gdyż ów nieznany mi jegomość pewnie zupełnie nie wiedział, z kim gra, nie zgodził się na rewanż i rzekł w stronę kolejnych chętnych: „następny”. Tak, tak, Panie Mariuszu, szachy uczą człowieka pokory.

Pomyślałem sobie, że może właśnie w tym miejscu, że może kiedyś tam jeszcze zagramy, tuż opodal Potopu, wprost z widokiem na Pana liceum. Tylko ja i Pan, tylko białe i czarne. Co Pan na to?

Działy:
Więcej z tym numerze: « Forma z natury

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Działy BiK w podróży Kwiecień 2015 zugzwang (26): Gambit Mariusza Maxa Kolonki