Sny umysłu Wyróżniony

Maciej Jasiński Maciej Jasiński

Z Maciejem Jasińskim – twórcą popularnych scenariuszy komiksowych, miłośnikiem sztuki kreowanej na styku literatury i filmu, rozmawia Alicja Dużyk.


Ponad piętnaście lat temu spotkaliśmy się w redakcji studenckiego pisma WySyPisko. Byłeś dwudziestokilkulatkiem zafascynowanym komiksem… Powiedz, co w nim jest takiego, że pociągnęło ciebie, że zachwyca czytelników?
Komiks to specyficzny sposób opowiadania historii za pomocą obrazu i słowa. To gdzieś w połowie drogi między literaturą a filmem. Jest to jednak forma szybsza do zrealizowania niż dwie pozostałe, głównie dzięki temu, że praca jest dzielona na kilka osób. Stworzenie scenariusza zajmuje kilka tygodni. Rysunki mogą być tworzone równolegle przez kilku autorów – ktoś szkicuje, inny rysownik kładzie tusz, jeszcze inny kolor i na końcu ktoś jeszcze wstawia dymki.
A co zachwyca w komiksie? Komiks ma swoją stylistykę, która z jednej strony pozwala na uproszczenia, ale jednocześnie daje nieograniczone wręcz możliwości jeśli chodzi o tematykę i świat opowiadanej historii. Nie potrzeba efektów specjalnych rodem z Incepcji, a można w komiksie stworzyć wiarygodny obraz snu, wydarzeń rozgrywanych w umyśle bohatera. Ta swoboda kreacji pociąga twórców. A czytelników – poza opowiedzianymi historiami – z pewnością zachwyca warstwa plastyczna.

„Prawie wszystko można powiedzieć za pomocą obrazu i dźwięku, prawie nic za pomocą słów” – stwierdził R.J. Flaherty. Trudno mi się z tym zgodzić. A tobie? W czym tkwi tajemnica przekazu komiksiarzy posługujących się obrazami i nielicznymi słowami?
Najtrudniej zrobić komiks bez słów. Tak wymyślić historię i podzielić ją na kadry, aby czytelnik śledząc sam obraz miał możliwość jej pełnego zrozumienia. Osobiście lubię komiksy, które zbliżają się w stronę filmu i są w nich całe sekwencje akcji bez zbędnych dialogów. Natomiast męczą mnie, i pewnie nie tylko mnie, komiksy przeładowane dymkami.

Bydgoszcz jest jednym z ważniejszych ośrodków komiksu w Polsce.
To prawda. Z Bydgoszczy wywodzi się kilkunastu znakomitych rysowników komiksowych. Część z nich rozjechała się po kraju – Krzysztof Wyrzykowski i jego brat Janusz mieszkają w Gdańsku, podobnie jak Krzysztof Różański, Michał Śledziński w Warszawie, Maciej Simiński w Toruniu. Każdego roku środowisko powiększa się o nowych twórców, których pociąga komiks i jego tworzenia.

Wiadomo, że „na początku był Wróblewski”. A czego o nim samym nie wiedzą bydgoszczanie?
Jerzy Wróblewski kojarzony jest głównie z komiksem, przede wszystkim z Kapitanem Żbikiem – zilustrował 24, spośród 53 zeszytów tej serii. Stworzył także popularne serie: Podziemny front, Dziesięciu z wielkiej Ziemi czy Tajemnica złotej maczety. Ogromnym sukcesem okazały się komiksy: Wywiadowca XX wieku, Czarna róża, Vahannara, Fortuna Amelii, Skradziony Skarb oraz Figurki z Tilos i in. Ale gdyby spojrzeć na całokształt twórczości Wróblewskiego, to na komiks przeznaczał mniej niż połowę swego czasu. Stworzył kilka tysięcy ilustracji prasowych i humorystycznych, przez kilkanaście lat rysował winiety do gazet, narysował kilkadziesiąt karykatur i wiele obrazów, stosując bardzo różnorodne techniki.

Co przyniósł 2011 rok w dziedzinie bydgoskiego komiksu?
Kolejne publikacje. Krzysztof Wyrzykowski narysował dwa albumy z serii Wilcze Tropy, opowiadające o tak zwanych „żołnierzach wyklętych”, czyli oddziałach, które po zakończeniu II wojny światowej nie złożyły broni. Ukazało się drugie wydanie zbiorcze Osiedla swoboda Michała Śledzińskiego, a także Uczeń Heweliusza narysowany przez Krzysztofa Trystułę i wydany w związku z rokiem tego wybitnego naukowca. Do tego doczekaliśmy się wielu krótkich komiksów oraz spotkań z dużą imprezą na czele, czyli z Bydgoską Sobotą z Komiksem, organizowaną przez Wydział Promocji Urzędu Miasta. Na to wydarzenie z roku na rok dociera coraz więcej osób z całej Polski.

14 grudnia 2011 r. miała miejsce premiera komiksu historycznego Zin Zin Pressu, Wolna Polska 650 metrów pod ziemią. Jesteś autorem scenariusza; rysował Jacek Michalski. Opowiedz o idei tego przedsięwzięcia.
Komiks powstał na zamówienie Kompanii Węglowej i opowiada o najdłuższym strajku Stanu Wojennego, który odbył się w Kopalni Węgla Kamiennego „Piast” w Bieruniu na głębokości 650 metrów pod ziemią. Trwał od 14 do 28 grudnia 1981 r. Brało w nim udział dwa tysiące osób. Komiksową historię uzupełniają w tym albumie teksty historyczne oraz materiały przybliżające sylwetki organizatorów strajku. Komiks nie trafi do sprzedaży – cały kilkutysięczny nakład będzie rozdany w szkołach na Śląsku oraz w trakcie uroczystości rocznicowych w samej kopalni. W ten sposób kopalnia chce przybliżyć młodym ludziom to, co się wydarzyło 30 lat temu, a także zachować pamięć o bohaterach tamtych dni, których z roku na rok jest coraz mniej wśród żywych.

Jesteś autorem także innych, ciekawych scenariuszy komiksowych. W jaki sposób wybierasz tematy? Mówiliśmy o obrazach, a jakimi regułami rządzi się język komiksu?
Realia są takie, że zazwyczaj robi się komiksy, które ktoś chce wydać. Więc tematyka często bywa narzucona, ale forma już nie. Dlatego staram się eksperymentować, tak jak w przypadku komiksu o Kopalni Wujek, który prawie w całości jest opowiadany za pomocą obrazu i symboli. Cieszy mnie, że takie działania są doceniane przez recenzentów i samych czytelników.
W szufladzie mam oczywiście masę niezrealizowanych pomysłów, które czekają na rysownika. Do niektórych z nich wracam po latach. Tak było z Człowiekiem Kolejką… Scenariusz napisałem na początku studiów, później do komiksu przymierzało się kilku rysowników, ale każdy się wycofywał. Aż udało mi się namówić Kubę Mathię i zrobił to na tyle dobrze, że zdobyliśmy w sumie za ten komiks aż pięć nagród, w tym prestiżową I nagrodę na Międzynarodowym Festiwalu Komiksu i Gier w 2010 roku, a także nagrodę specjalną Tomka Bagińskiego.
W tym roku napisałem scenariusze dwóch komiksów dla dzieci: W świecie błękitnej energii oraz Uczeń Heweliusza. Komiks dla dzieci to nadal niezagospodarowana w Polsce część rynku, a tworzenie ich sprawia dużą frajdę, więc mam nadzieję, że uda mi się jeszcze kilka podobnych projektów zrealizować.

Czy bydgoscy twórcy komiksów mogą utrzymać się z ich tworzenia? Na ile to hobby, a na ile praca zawodowa?
Z samych komiksów byłoby ciężko. Nakłady są za małe, aby w pełni zwracał się czas poświęcony na pracę nad komiksem. Dlatego trzeba to traktować nadal bardziej jako hobby. Oczywiście co jakiś czas zdarzają się komercyjne zlecenia dla agencji reklamowych czy dużych firm.

MOK w sobotę 21 stycznia 2012 roku rozpoczyna bezpłatne warsztaty KomiX w Bydgoszcz City. W jaki sposób zachęciłbyś do udziału młodych ludzi?
To będzie niepowtarzalna okazja, aby spotkać się z doświadczonymi twórcami komiksowymi. Podczas takich warsztatów można dużo się dowiedzieć o tworzeniu komiksów, więc każdy kto lubi komiks i lubi rysować, powinien się zgłosić, bo naprawdę warto. Po zakończeniu warsztatów planowana jest wystawa prac, które powstaną w ich trakcie, więc to będzie z pewnością dodatkowe wyróżnienie dla młodych twórców.
Działy:

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Start