Opowiastki z pogranicza jawy i snu

Fotos z filmu "Hakawati" Fotos z filmu "Hakawati"

W mojej głowie bajki! Pojawiły się znienacka, dzięki Bydgoskiej Tożsamości Filmowej i pokazowi filmu Hakawati w reżyserii bydgoskiego fotografa, operatora filmowego i wykładowcy Marcina Sautera. Jego podróż przez Syrię, Libię i Liban w poszukiwaniu tradycyjnych arabskich gawędziarzy inspiruje mnie do zadania pytań: Czy w naszej kulturze, w świecie nowinek spod znaku wysokiej technologii, jest jeszcze miejsce dla bajek? Kim jest współczesny bajarz?

 

Bajarka z mojego dzieciństwa

Istnieją przedmioty, które w naszych umysłach pozostaną na zawsze. Jedną z takich rzeczy jest dla mnie opasły tom Bajarka opowiada zbiór baśni całego świata w opracowaniu Marii Niklewiczowej. Tekturowa zielona okładka, mocno już sfatygowana.

Pod drzewem jarzębiny tytułowa bajarka, w błękitnej chustce na głowie, otoczona wianuszkiem dzieci. W środku: „Społeczny Komitet dedykuję tę książkę społeczeństwu Bydgoszczy, które świadczyło na rzecz jej wydania”. Stron 374 wraz z instrukcją tytułowej bajarki Marianny (Marii Niklewiczowej) „Jak opowiadać baśnie”. Ulubiona książka towarzyszy mi do późnego dzieciństwa, gdy moją bajarką jest babcia. Senne wspomnienia z dzieciństwa wracają do mnie przy pisaniu pracy magisterskiej w całości poświęconej zagadnieniu terapii bajką i dziś, za sprawą filmowych opowieści.

La machina

Sobotnie popołudnie, bydgoskie Kino Orzeł, 28. dzień lutego, godzina 18. Sala wypełnia się ludźmi, krótki wstęp Remigiusza Zawadzkiego i komentarz Marcina Sautera, że wieczór zapowiada się bajecznie. Gasną światła i zaczyna się La machina. Francusko-polski film w reżyserii Thierry’ego Paladina. Obraz jest relacją z podróży chłopca imieniem Adrien i mistrza lalkarstwa, Sergia. Wspólnie wyruszają w trasę z teatrzykiem lalek. Wędrówka to dla Adriena okazja do oderwania się od teraźniejszości pełnej nieporozumień rodziców. Sergio odnajduje przyjemność w byciu mentorem, pobudza wyobraźnię i poczucie humoru chłopca. Tu lekarstwem na szarość staje się wiara w istnienie zaklęć, zapamiętywanie snów i zbieranie spadających gwiazd. Myślę, że można nazwać tę ich wspólną drogę czymś na kształt terapii sztuką. Film ten jest prostą opowieścią o przygodzie na miarę każdego z nas. Może być powrotem do dzieciństwa, zabaw magicznych oraz miejsc, w których czuliśmy się dobrze.

Hakawati

Druga odsłona seansu to wspomniany już Hakawati. Początkiem filmu i swoistą klamrą łączącą całość jest bajka o Antarze, opowiadana ciepłym głosem Wojciecha Malajkata. Przywołuje scenę, którą każdy pamięta ze swojego dzieciństwa: czytanie książki przez bliską osobę przy układaniu do snu. Właśnie na podstawie tego wspomnienia osnuwa swój film Marcin Sauter. Kolejne filmowe kadry prowadzą widza wraz z polską ekipą filmową przez bezdroża Bliskiego Wschodu w poszukiwaniu prawdziwych gawędziarzy. Wspomagani przez lokalnych mieszkańców reporterzy otrzymują jednoznaczną odpowiedź: prawdziwi bajarze wyginęli jak dinozaury. Jedyną pozostałością po tej pięknej tradycji jest odnaleziony w Damaszku komercyjny gaduła. Gniewnie macha laską, myli bohaterów i opowieści, ale pilnie sprawdza, czy turyści poświęcają mu całą swoją uwagę. Wyposażony jedynie w tradycyjny strój, jest raczej parodią niż prawdziwym Hakawati.

Bajarz youtuber?

Bajarka Marianna w swoim poradniku dla bajarza stwierdza: „Kto wie, może młodsi spośród nas doczekają chwili, gdy na którejś z uczelni powstanie katedra bajarstwa, a bajarze chcący występować publicznie, będą tak samo szkoleni jak aktorzy czy recytatorzy”. Zdaje się, że wyobraźnia Marii Niklewiczowej nie brała pod uwagę sieci internetowej oplatającej cały świat ani tym bardziej tzw. youtuberów. Ludzie zarabiający na milionach subskrypcji rozpalają dziecięcą wyobraźnię tworząc i komentując wirtualne światy. Okazało się, że największe wrażenie na moich podopiecznych (dwuipół- oraz 12-latku) wywarły animacje wprost z gry komputerowej Minecraft. Minecraft to gra dosłownie kwadratowa, o wyjątkowo ubogiej (z mojego punktu widzenia) grafice. Nigdy nie posądziłabym jej o bycie „hitem sezonu”. Z błędnego toku myślenia wyprowadził mnie pewien materiał radiowy. Traktował on o tym, jak mój rówieśnik, 28-letni aktor, dzielił się ze słuchaczami pomysłem dubingowania i tworzenia dobrej jakości bajek w Minecrafcie. Internetowa przestrzeń to dla niego okazja do wykorzystania swoich umiejętności zdobytych w szkole aktorskiej i sposób zarabiania już bardzo realnych pieniędzy.

Bajkowo – wieloznaczeniowo

Ludzie potrzebują dobrych historii i przeglądania się niekiedy w zwierciadle przeciętności. Dlatego swoistymi „bajkokletami” nazwę twórców wszystkich nigdy niekończących się seriali. Bajki stanowiące kiedyś rodzaj rozrywki dla dużych i małych z pedagogicznego punktu widzenia zyskały status dobrego narzędzia do pracy z dziećmi. Grono pedagogów i terapeutów podkreśla atuty głośnego czytania i stosowania „bajek pomagajek” w procesie wychowawczym. Osobiście uważam, że dobra opowiastka to przede wszystkim ta zapamiętana z dzieciństwa. Musi łączyć się ze wspomnieniem miękkości kocyka, słodyczą przygotowanego z miłością kakao i zapachem babci. Szczęśliwie nasza rzeczywistość pozwala nam funkcjonować wielowymiarowo. Mamy możliwość wykreować swoją wirtualną bajkę, ale przy tym powinniśmy pamiętać o magii małych, prostych radości. W kontekście zarówno nowoczesnym, jak i staroświeckim, mądrym bajarzem-czarodziejem może zostać każdy z nas!

Działy:
Więcej z tym numerze: Muszla Fest 2015 – KONKURS »

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Działy BiK w podróży Kwiecień 2015 Opowiastki z pogranicza jawy i snu