Wczesny Dwall

Dwall, "Elements" Dwall, "Elements" Fot. Bartek Modrzejewski

Pamiętacie kompilację Brantacles wydaną pod koniec ubiegłego roku nakładem labelu Oaktopus? Ojciec założyciel rzeczonego wydawnictwa zdecydowanie się rozkręca. Na początku lutego 2015 ukazała się jego autorska płyta, również sygnowana ośmiorniczymi mackami.

Płyta / niepłyta

Słowo „płyta” jest tu jednak cokolwiek nie na miejscu, a już na pewno nie w dosłownym jego znaczeniu. Elements (taki jest tytuł tego albumu) ukazały się bowiem wyłącznie w wersji cyfrowej. Co z jednej strony jest dużym plusem, bo zdecydowanie obniża koszty – zarówno produkcji, jak i nabycia muzyki przez potencjalnych klientów; z drugiej zaś wielu może być tym faktem niepocieszonych – mowa o tych audiofilach, którzy lubią swe zdobycze ustawiać na półce. Ci ostatni nie będą mieli szansy postawić na niej digipacka (czy innej formy opakowania płyty CD) wydanego przez Dwalla, co nie zmienia faktu, że jednak „krążek” ów ma pewien fizyczny wymiar. Jest nim origami (takie jak na zdjęciu), które w wersji złożonej spokojnie mieści się w kieszeni czy nawet jednej dorosłej dłoni. Kiedy je rozłożymy, przyjmuje co prawda format płyty CD, ale jest wówczas „zwykłą” kartką papieru, podatną na uszkodzenia itp. Po cóż więc ten zabieg? Ano po to, że po rozłożeniu tego papierowego sześciokąta, poza grafiką będącą „okładką” płyty, znajdziecie również trzy kody, dzięki którym będziecie mogli pobrać Elements w dowolnym formacie (MP3, WAV 16-bit, WAV 24-bit). Trzeba przyznać, że zabieg to niezwykle ciekawy, który powinien w pewnym stopniu zadowolić miłośników „fizycznego oblicza muzyki”. Oczywiście, jeśli nie kręcą Was takie gadżety, możecie po prostu odpalić stronę Oaktopus.com i kupić samą muzykę (w formatach podanych powyżej). Słowem: dla każdego coś miłego.

Umysłowy taniec

OK, ale co to za muzyka? – zapytacie. Elektroniczna – odpowiem pokrótce. Gdyby rozwinąć tę myśl, należałoby dodać takie przymiotniki, jak „połamana”, „nowoczesna”, „odbiegająca od schematów”. Generalnie Dwall sprawnie porusza się po klimatach braindance’owych. Elementy przepełnione są dźwiękami spod znaku IDM, ale nie tylko. Są tu jakieś delikatnie ambientowe wloty, kilka linii melodycznych, którym trudno przypiąć jakąkolwiek łatkę. Co ciekawe, na płycie, która w momencie pisania tego tekstu miała zaledwie kilka tygodni, raczej nie dostaniecie świeżych produkcji Dwalla (one – jak zapewnia producent – powinny ukazać się w przeciągu kolejnych kilku–kilkunastu tygodni). Elements to zbiór kawałków stworzonych na przestrzeni kilku ostatnich lat, które leżały w przysłowiowej szufladzie, czekając na swój moment. Doczekały się w lutym br. i bardzo dobrze, bo słuchając ich, możecie w pewnym sensie odbyć muzyczną podróż, podobną do tej, którą odbył sam Dwall, składając kolejne bity. Na tym „krążku”, który ma takie momenty, że wyrywa z butów, nie brakuje też ciszy. Tej pozornej, bo jednak na śladzie widać, że „coś gra”, są to jednak często tak subtelne dźwięki, że jedynie naprawdę dobre nagłośnienie jest w stanie oddać ich pełnię. Dobrze się tego słucha w samotności, w skupieniu. Nie jest to raczej taneczna płyta, choć miewa i takie zrywy. Ja obstawiałbym jednak taką sytuację: butelka dobrego wina / piwa / wody mineralnej (niepotrzebne skreślić), dobre głośniki lub słuchawki, wyłączony telefon oraz potrzeba relaksu. Gwarantuję Wam, że odpłyniecie razem Dwallem.

Gdzie i za ile?

Jak wspominałem, Elements najłatwiej jest kupić za pośrednictwem strony labelu, czyli Oaktopus.com, która daje Wam możliwość nabycia ich w dogodnym dla Was formacie i formie. W zależności od Waszych wyborów zapłacicie za nie od 8 do 16 złotych (za tę drugą kwotę dostanie wspomniane origami z trzema kodami, którymi możecie się podzielić ze znajomymi). Ponoć jest szansa, że Elements trafią również na kilka sklepowych półek, ja jednak stawiałbym na Internet – cyfrowe otoczenie dla cyfrowych dźwięków.

Działy:

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Wydania Marzec 2015 Wczesny Dwall