zugzwang (25): W mundurze Wehrmachtu

Bartłomiej Siwiec Bartłomiej Siwiec

Pamiętam, że Tadeusz Nowakowski w jednym ze swoich artykułów napisanych na emigracji skarżył się, że Bydgoszcz nie wychowała żadnego porządnego pisarza, że co prawda kilku przejęliśmy i udomowiliśmy, ale żadnego nie wychowaliśmy. Od tamtych narzekań minęło już ponad pół wieku i dzisiaj z ręką na sercu powiedzieć możemy, że kilku pisarzy się w Bydgoszczy wychowało i tę „bydgoskość” w świat wyeksportowało, a jednym z nich jest właśnie autor Obozu Wszystkich Świętych.

Myślę, że dla miasta, które tak bardzo walczy o swoją tożsamość, ważne jest, by pokazywać tych znanych, wielkich i lubianych w naszym lokalnym kontekście. Tak to w końcu działa, że miasta promują się przez swoich wybitnych mieszkańców: Praga poprzez Kafkę, Dublin poprzez Joyce’a, Sankt Petersburg poprzez Dostojewskiego, a Nowy Jork choćby poprzez Allena. A jeżeli tych wielkich brak, to trzeba chociaż promować epizody z ich udziałem: taka choćby Pula promuje się też poprzez Joyce’a, choć ten spędził w niej nie więcej niż kilka miesięcy, a miasto Kraków na froncie Kamienicy Pod Jeleniem ufundowało tabliczkę, chwaląc się, że tam, w 1790 roku, przebywał (aż dwa dni!!!) Johann Wolfgang von Goethe.

Podobało mi się bardzo, gdy kilka lat temu na łamach naszego miesięcznika Grzegorz Musiał przypomniał bydgoski epizod Jerome’a D. Salingera. Autor Buszującego w zbożu jesienią i zimą 1937/1938 przebywał na praktyce w rzeźni miejskiej. Tym tropem od lat szli też nauczyciele i propagatorzy twórczości Heinricha Bölla z Nauczycielskiego Kolegium Języków Obcych w Bydgoszczy. Laureat literackiej Nagrody Nobla spędził w Bydgoszczy w połowie 1940 roku zaledwie trzydzieści kilka dni, a i tak uznali, że fakt ten warto odnotować, i przez wiele lat organizowali różnorakie imprezy kulturalne (wyjazdy studyjne, seminaria tematyczne), których celem było bliższe poznanie jego osobowości i twórczości. Jak łatwo się domyślić, Böll nie był w Bydgoszczy turystycznie; był wówczas 22-letnim żołnierzem Wehrmachtu.

W listach z tamtego okresu pisanych do rodziny na ogół wyrażał się dobrze o Bydgoszczy, nazywając ją nawet „uroczą”, doceniając przy tym położenie miasta na pół rozciętego przez bystrą rzekę. Bydgoszcz raz wydawała mu się pełna „wschodniej melancholii”, a kiedy indziej „wielkomiejska i wolna”. Nie miał jednak złudzeń co do bydgoszczan, wyczuwając ich nienawiść. Twierdził, że gdyby armia wycofała się z Bydgoszczy, miejscowi Niemcy szybko zostaliby wyrżnięci.

Po wojnie Heinrich Böll zaprzyjaźnił się z Tadeuszem Nowakowskim. Ich komitywa musiała kwitnąć w najlepsze, skoro nawet został ojcem chrzestnym jego syna. Do historii przeszedł nie jako żołnierz Wehrmachtu, ale jako pisarz, który tę wojnę opisał tak mocno i boleśnie, że nawet mówiono o nim, że jest „sumieniem literatury niemieckiej”.

Pamiętam, że jeszcze 15-20 lat temu wiele się o nim mówiło. Dziś wydaje się on pisarzem trochę zapomnianym i być może – w 30. rocznicę śmierci – warto byłoby tę postać odświeżyć. 75 lat temu Böll rzeczywiście przechadzał się po Bydgoszczy w mundurze Wehrmachtu, ale później, po wojnie, wielokrotnie pomagał Polakom, podpisywał liczne petycje w sprawie zniesienia cenzury w komunistycznym kraju, stawał w obronie aresztowanych czy niesłusznie skazanych. Zrobił dużo dobrego dla dialogu polsko-niemieckiego. W pożegnaniu opublikowanym na łamach paryskiej „Kultury” podkreślono jego zaangażowanie w niesienie pomocy „prześladowanym działaczom i pisarzom opozycji demokratycznej”.

Być może złośliwi powiedzą, że Böll zrzucił mundur Wehrmachtu i przywdział pacyfistyczny mundurek, ale wydaje się, że właśnie życiorys tego człowieka jest przykładem zmiany sposobu myślenia zachodnioniemieckich intelektualistów z imperialnego do empatycznego i że właśnie taka postawa jest obecnie Europie potrzebna. Nie zapominajmy więc o Heinrichu Böllu – jego przesłanie jest wciąż aktualne.

Działy:

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Działy BiK w podróży Marzec 2015 zugzwang (25): W mundurze Wehrmachtu