Przemyślana, bezbłędna, wspaniała gra brył w świetle

Maria Kiesner, obraz cyklu: Dom Richtera, 2014 Maria Kiesner, obraz cyklu: Dom Richtera, 2014

Weduty i panoramy współczesnych miast, portrety budynków i architektonicznych detali, a nawet projektów, które nigdy nie zaistniały. A wszystko to w minimalistycznych obrazach o czystym rysunku. Bliższym szkicom architekta niż swobodnej malarskiej impresji. Obrazów, na których próżno szukać śladów obecności człowieka i innych znamion życia. Architektura jest tu jak abstrakcyjna rzeźba: Przemyślana, bezbłędna, wspaniała gra brył w świetle. Tymi słowami Le Corbusiera można najtrafniej określić sposób widzenia architektury, któremu Maria Kiesner daje wyraz w swej wieloletniej twórczości malarskiej.

Artystka odczuwa to, o czym pisał papież modernizmu: że architektura opiera się na plastycznych emocjach, których źródłem są jej podstawowe składniki. Przestrzenny układ brył, rozłożenie proporcji, kompozycja linii – te proste formy, które nasze oczy widzą, a umysł potrafi zmierzyć, mogą poruszyć – czy to finezją, czy brutalnością, zgiełkiem lub spokojem, obojętnością bądź zaangażowaniem.(…) Architektoniczne emocje pojawiają się wtedy, gdy dzieło rozbrzmiewa w nas dźwiękami świata, którego prawa uznajemy i podziwiamy.

XIX-wieczne zabudowania Huty Królewskiej na Śląsku, jej monumentalne, przestrzenne hale oraz masywne i wzbijające się ponad horyzont kominy musiały poruszać, bo ich widok stał się tematem promującej miasto widokówki. Warszawska malarka odkryła takie pamiątki w jednym z miejscowych antykwariatów, czyniąc z nich jedno z pierwszych źródeł swych inspiracji.

Widok potężnej, surowej bryły z obrazu Kiesner, jej jasnego konturu kontrastującego z ciemnym niebem wzbudza grozę. Emocje, które malarka wydobywa z tej, pozornie banalnej, architektury, niosą ze sobą istotny kontekst. Kult techniki i entuzjastyczna, choć nie pozbawiona lęku wiara w potęgę dokonań człowieka to tchnienie nastroju z końca XIX stulecia.

Symbol spełnienia idących wraz z nowoczesnością obaw i nadziei ilustruje praca dyplomowa Kiesner – obraz pt. Nowy York: posępne wieżowce Manhattanu bledną w mglistej poświacie, wątłe jak papierowe makiety. Od ponurych kolorów obrazu bije smutek, samotność i rozczarowanie. To jedna z prac powstałych po doświadczeniach zamachu na World Trade Center, których artystka była naocznym świadkiem.

Miasto pokazało nam inną twarz. (…) A dzień przed zamachem z tarasu widokowego WTC spoglądaliśmy na rozciągający się po horyzont dywan ze świateł i wydawało nam się, że mieszkańcy tej wspaniałej krainy to wielcy szczęściarze (M. Kiesner w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” z dn. 8.10.2007).

Być może właśnie to doświadczenie pozwoliło artystce dostrzec w zupełnie nowym świetle architekturę swego najbliższego, wcześniej niedocenianego otoczenia – szarych i nudnych warszawskich bloków, blaszanego Supersamu, pogardzanego Stadionu Dziesięciolecia, a także wielu innych budynków ukrytych pod warstwą krzykliwych reklam, nietrafionych renowacji i konserwatorskich zaniedbań.

Inaczej niż w rzeczywistości, na płótnach Kiesner budynki te stają się monumentalne, emanują szlachetną prostotą i wizjonerską energią. Tak jak na starych zdjęciach i widokówkach, których autorzy zadbali o odpowiednie dla danej formy oświetlenie i kadr, artystka idealizuje architekturę, by dotrzeć do źródeł wpisanych w nią emocji. Prozaiczne widoki Kiesner zmienia w odrealnione, niemal abstrakcyjne wizje. Architektura współgra w nich z przyrodą, ewokując swój unikalny, czysto plastyczny rytm, a niepokojące opustoszenie wyzwala oniryczny nastrój, pokrewny surrealistycznym pracom Giorgia de Chirico. Tak jak w przypadku jego dzieł, weduty Kiesner zdają się być personifikacją niewysłowionych, dekadenckich nastrojów.

Artystka podkreśla, że często za malowanym przez nią budynkiem kryje się jakaś ludzka historia. Czasem jest to postać ulubionego architekta, autora inspirującej fotografii bądź artystycznego mentora, czasem jest to cała grupa ludzi, którym bliski jest los architektonicznego dziedzictwa. Kiesner znana jest z portretowania socmodernistycznych zabytków, które niepostrzeżenie znikają z krajobrazu polskich miast. W budynkach tych, choć wypaczone, to jednak czytelne są corbusierowskie ideały – ta ponadczasowa modernistyczna myśl, po dziś dzień bliska twórcom wszelkich dziedzin sztuki.

Malarka sama, wzorem modernistów, zbliża się ku temu, co stanowi o istocie uprawianej przez nią sztuki. Malując Dom Richtera, szuka co raz to nowych formalnych rozwiązań, skupiając się nie na kontekście, lecz samym akcie malowania. Zilustrowany w kilkunastu kadrach dom z Atlasu Gerharda Richtera to swego rodzaju manifest.

Wiecie Państwo, co było świetne? – Zauważyć, że z tak banalnej, absurdalnej rzeczy jak zwykłe odmalowanie pocztówki może powstać obraz. I potem wolność malowania tego, co sprawia przyjemność. Jelenie, samoloty, królowie, sekretarki. Nie musieć już niczego odkrywać, zapomnieć wszystko, co kryje się pod słowami malarstwo, barwa, kompozycja, przestrzenność i wszystko co się wiedziało i myślało (Gerhard Richter).

Działy:

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Działy BiK w podróży Luty 2015 Przemyślana, bezbłędna, wspaniała gra brył w świetle