zugzwang (24): Wiatr od morza

Bartłomiej Siwiec Bartłomiej Siwiec

Mój historyczny nos mówi mi, że w tym roku podczas obchodów 70. rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau będzie o nich głośno (zaplanowano je na 27 stycznia). Tekst do „BIK-u” zawsze składam co najmniej dwa tygodnie przed ukazaniem się numeru, więc nie mam na tę tezę żadnych dowodów, jedynie intuicja... Organizatorzy nie dość, że mają ręce pełne roboty, to jeszcze zawsze muszą robić wszystko tak, jak sobie tego życzą politycy, a ci, wiadomo, pomysły mają różne, zwłaszcza że nie tylko o rodzimych polityków tu idzie. 

Rocznica ta sprowokowała mnie do pewnych przemyśleń o tym najbardziej znanym symbolu Zagłady. Pamiętam, że na lekcji historii w komunistycznej jeszcze szkole otrzymałem zupełnie nieprawdziwe dane, które teraz pragnę skorygować. Otóż wmawiano nam, uczniom, że w Auschwitz-Birkenau hitlerowcy wymordowali około 5 milionów osób, w tym głównie Żydów i niewielu mniej Polaków. To nieprawda. Łącznie zamordowanych zostało około 1,1 miliona osób, w tym prawie 90 procent stanowili Żydzi. Ludność żydowską zwożono do obozu z całej Europy, z czego największą diasporę stanowili Żydzi pochodzący z Węgier, prawie 400 tysięcy osób. Gdy uświadomimy sobie, że zbrodnia na Żydach węgierskich została wykonana w przeciągu kilku miesięcy 1944 roku, włos jeży się na głowie... 

W literaturze świetnie ten temat zagospodarował Imre Kertész. Jego Los utracony, a właściwie cała trylogia Fiasko i Kadysz za nienarodzone dziecko dotyczą tego właśnie wydarzenia. Kiedyś wczytywałem się w Kertésza i z tego, co pamiętam, w jednym z wywiadów autor Likwidacji przyznał, że był pod dużym wrażeniem opowiadań oświęcimskich Tadeusza Borowskiego. Może gdyby nasz literat nie targnął się na życie, a dalej drążył temat Holocaustu, on również otrzymałby literacką Nagrodę Nobla, zwłaszcza że był trochę starszy od Kertésza i dużo szybciej i bardzo dojrzale opisał straszne obozowe życie.

Kilkukrotnie pisałem już o symbolicznym grobie z cmentarza przy ulicy Kcyńskiej w Bydgoszczy, w którym w latach 50. zeszłego stulecia złożono szczątki węgierskich Żydówek. Gehenna Żydówek i Kertésza do pewnego momentu była taka sama. Wiosną 1944 roku zostali aresztowani przez węgierską policję wspieraną przez Niemców i zapakowani do bydlęcych wagonów. Pociąg z Budapesztu do Auschwitz jechał przez Tarnów i Kraków-Płaszów. W Auschwitz następowała „selekcja”. Większość Żydów natychmiast z obozowej rampy trafiło do komór gazowych, reszta, która wedle „fachowców” spod znaku doktora Mengelego (sam Mengele ponoć również brał w tym udział) „nadawała się jeszcze do eksploatacji”, umieszczana była w obozie, a potem przewożona do innych obozów, zgodnie z zapotrzebowaniem SS. W Auschwitz-Birkenau rozchodzą się drogi Imre Kertésza i pochowanych później w Bydgoszczy Żydówek. Kobiety pojadą na północ do Stutthofu, a autor Losu utraconego do Buchenwaldu.

Czytałem kiedyś relację pani, która przetrwała obozową gehennę i która znalazła się w transporcie skierowanym z Auschwitz w stronę Stutthofu. W jej wspomnieniu jest wzmianka, a właściwie doznanie zmysłowe z centralnej Polski, gdy do wypchanego ludźmi bydlęcego wagonu dotarł wspaniały intensywny zapach kwitnących jabłoni. Wszakże pociąg musiał przejeżdżać przez sadownicze połacie położone gdzieś pomiędzy Warszawą a Łodzią, a u celu podróży, czyli w samym Stutthofie, kobieta poczuła orzeźwiający wiatr, który wiał od morza. Ta bryza była czymś zupełnie nieznanym dla kobiet, które większość swego życia spędziły na Nizinie Panońskiej.

Muzeum w Stutthofie od wielu lat prężnie dokumentuje ludzkie tragedie i hitlerowskie barbarzyństwo, stąd też wiem, że stamtąd węgierskie Żydówki skierowano do podobozów Stutthofu zlokalizowanych pod Chełmżą i Brodnicą, gdzie miały kopać fortyfikacje obronne. To, co się działo od sierpnia 1944 do stycznia 1945 roku w tamtych podobozach, zasługuje na osobny artykuł, powiem jedynie, że większość Żydówek zostało w obcej im ziemi na zawsze, a szczątki zamordowanych z m. Małki pod Brodnicą trafiły na bydgoski cmentarz.

Działy:

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Działy BiK w podróży Luty 2015 zugzwang (24): Wiatr od morza