Działamy nieco pozasystemowo

Iga Spustek i Edyta Orzędowska Iga Spustek i Edyta Orzędowska Fot. Michał Sochacki

Społeczna inicjatywa Jedzenie Zamiast Bomb (Food Not Bombs) od lat funkcjonuje w niezliczonych grupach, aktywnych w wielu miastach Stanów Zjednoczonych i Europy. Od niedawna również gorzej sytuowani mieszkańcy Bydgoszczy mogą liczyć na darmowy ciepły posiłek. Z Edytą Orzędowską, jedną z osób odpowiedzialnych za działania pod szyldem Food Not Bombs w Bydgoszczy, rozmawia Marcin Szymczak.

 

Na czym polega i skąd się wywodzi idea Food Not Bombs?
Idea wywodzi się ze Stanów Zjednoczonych, dokładniej z Cambridge. Tamtejsi działacze anarchistyczni w latach osiemdziesiątych wpadli na pomysł rozdawania żywności potrzebującym, głównie osobom bezdomnym. Ich poczynaniom przyświecała niezgoda na działania rządu, który ogromne środki przeznaczał na zbrojenie.

Do kogo w założeniu ma trafiać wasza pomoc i jak liczna grupa skorzystała z niej podczas pierwszej bydgoskiej akcji (30.11.2014)?
Pomagamy każdemu, kto chce zjeść ciepły posiłek, a nie może sobie na niego pozwolić. Z naszej pomocy korzystają bezdomni, ale również ci, którzy mają dach nad głową, lecz nie zawsze są w stanie zapewnić sobie i najbliższym wyżywienia.
Za pierwszym razem rozdaliśmy około 20-25 posiłków. Może się wydawać, że to niewiele, ale mówimy o 20-25 najedzonych osobach, które dodatkowo dostały porcję na wynos.

W jaki sposób pozyskujecie środki na działalność? Jest to tylko żywność, czy można was wspierać również w inny, na przykład finansowy, sposób?
Środki finansowe nie są niezbędne. Działamy nieco pozasystemowo. Produkty pozyskujemy od sprzedawców na targowiskach. Rozmawiamy z nimi, przybliżamy sposób spożytkowania warzyw i uzyskujemy wsparcie. Ludzie są chętni do pomocy.

Ile osób jest obecnie zaangażowanych w działania bydgoskiej odsłony FNB?
Cztery osoby działają na stałe. Poza tym kilka pomaga nam okazyjnie. Każda para rąk jest na wagę złota.

Gdzie i z jaką częstotliwością wydajecie posiłki?
W co drugą niedzielę o godzinie czternastej pojawiamy się na placu Kościeleckich. Poważnie myślimy o zwiększeniu częstotliwości, ale to zależy przede wszystkim od wielkości naszej grupy.

Jaki jest społeczny odbiór waszej inicjatywy? Zdarzają się osoby wyrażające zainteresowanie zaangażowaniem się w to, co robicie?
Często spotykamy się z pozytywnymi reakcjami przechodniów. Dostajemy również wiadomości z pytaniami o możliwość współpracy w organizacji wydarzenia.

Poza rozdawaniem żywności FNB organizuje również innego rodzaju pomoc: zbiórki i dystrybucję odzieży, zabawek, książek. Planujecie rozszerzyć zakres swoich działań o tego typu inicjatywy?
Z całą pewnością. Na razie dopiero uczymy się poruszania w tym środowisku. Badamy, jakie jest zapotrzebowanie, z czym jest największy problem, jak duża jest grupa potrzebujących. Sądzę, że nasza działalność będzie szła również we wspomnianym przez ciebie kierunku.

Czy fakt, że posiłki są bezmięsne, wynika z problemów w pozyskaniu mięsa, czy jest to część idei przyświecającej działalności FNB?
FNB jest z założenia wegetariańskie/wegańskie. Pomagając ludziom, nie chcemy przyczyniać się do cierpienia zwierząt hodowanych przemysłowo. Osobną kwestią jest problem ze zdobywaniem mięsa. Jest ono zwyczajnie drogie. Nie mówiąc już o kłopotach z przechowywaniem tego produktu. Gotujemy w swoich prywatnych mieszkaniach, dowozimy jedzenie autami, rowerami. Zależy nam na jakości wydawanych dań, a mięso psuje się dużo szybciej niż rośliny.

Kto może dołączyć do bydgoskiej grupy FNB i czy można wspierać jej działania w jakikolwiek inny sposób (pozostając poza strukturą organizacji)? Jak się z wami kontaktować?
Dołączyć może każdy. Jeśli potrafisz kroić, doprawiać jedzenie albo prowadzić auto, rozmawiać z ludźmi, tworzyć plakaty, to jest to inicjatywa dla ciebie. Nie mamy struktury hierarchicznej. Jest lista zadań i każdy może wybrać takie, które mu najbardziej odpowiada. Nawet wiek nie stanowi problemu. Nasz najmłodszy pomocnik chodzi do szkoły podstawowej. Dzielnie pomaga mamie i reszcie grupy w przygotowaniach. Są między nami studenci, ale również ludzie aktywni zawodowo, którzy pozakładali rodziny.
Pomóc można na różne sposoby: drukując plakaty, informując napotkane osoby bezdomne o tym, gdzie i kiedy mogą otrzymać ciepły, pożywny posiłek, czy też udostępniając nam żywność lub jednorazowe naczynia, w których podajemy posiłki.
Adres mailowy, pod którym czekamy na pytania i propozycje współpracy, to Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. . Szukajcie nas również na Facebooku.


Iga Spustek i Edyta Orzędowska, fot. Michał Sochacki

Działy:
Marcin Szymczak

Marcin Szymczak

Polonista, dziennikarz radiowy (Radio Kultura).

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Wydania Styczeń 2015 Działamy nieco pozasystemowo