Byle do stycznia

Bartłomiej Siwiec Bartłomiej Siwiec

Grudzień ma w sobie coś przytłaczającego. Pewna bliska mi osoba zwykła mówić, że listopad i grudzień to miesiące wyjątkowo depresyjne i dopiero jak śnieg w styczniu spadnie i dzień się wydłuży, wtedy ta zima staje się znośniejsza. Pamiętam, że Tadeusz Nowakowski napisał kiedyś powieść Byle do wiosny i dlatego też postanowiłem lekko sparafrazować ten tytuł. 

Kolega, nauczyciel historii, opowiadał mi kiedyś, że starał się podsumować dwudziestolecie międzywojenne i poprosił uczniów o przedstawienie trzech najważniejszych wydarzeń z tego okresu. Dzieci świetnie zapamiętały cud na Wisłą (pewnie szczególnie chłopcy) i zabójstwo prezydenta Gabriela Narutowicza, tak samo zresztą jak postać jego mordercy, Eligiusza Niewiadomskiego. Rzeczywiście, też mi się wydaje, że tamto dramatyczne wydarzenie, które 16 grudnia 1922 roku rozegrało się w warszawskiej Zachęcie, jest warte odnotowania. Mamy bowiem do czynienia ze zbrodnią dość powszechną w XX wieku, bo dokonaną z pobudek ideologicznych.

Znane są motywy, które doprowadziły później Niewiadomskiego przed pluton egzekucyjny. Ten całkiem dobry malarz, ba, wykładowca i społecznik, uważał, że ojczyzna jest w niebezpieczeństwie. Czuł, że wybór Narutowicza dokonany głównie głosami lewicy i mniejszości narodowych sprowadzi na kraj nieszczęście, i jako wielbiciel prawicy postanowił przeciąć ten węzeł gordyjski, ofiarując w imię idei swoje życie. Wiem, że proces, w którym wyłuszczył swoją ideologiczną motywację, zyskał mu wielu sojuszników. Okazało się, że tysiące ludzi w Polsce myśli tak jak on, czym zresztą dali wyraz uczestnicząc w pogrzebie mordercy. Z naszego bydgoskiego punktu widzenia ciekawa była postawa lokalnych kupców i rzemieślników, którzy w większości nie kryli swoich prawicowych ciągot. Otóż solidaryzując się z mordercą, w oknach wystawowych swych sklepów i zakładów upowszechniali jego wizerunek. Tak oto człowiek ten po dokonaniu wielce ohydnego czynu stawał się w niektórych kręgach bohaterem, a jego legenda rosła.

Kontekst kulturalny. 7 grudnia byłem w Łodzi na zorganizowanym przez Dom Literatury prawdziwym maratonie kulturalnym, którego jednym z ważniejszych wydarzeń było rozstrzygnięcie konkursu na Małą Formę Dramatyczną. Tak też się stało, że organizatorom spodobał się mój tekst Czarne myśli (notabene o zbrodni, ale niekoniecznie popełnionej z pobudek politycznych) i odebrałem III nagrodę ex aequo z autorem, który napisał sztukę Gabriel i Eligiusz. Nie znam treści dramatu, ale skojarzenie z tamtym wydarzeniem z Zachęty jest oczywiste. Gdy chodziłem ścieżkami wydeptanymi przez Juliana Tuwima, przypomniał mi się jego wiersz pt. Pogrzeb prezydenta Narutowicza, zresztą niezbyt dobry, bardzo patetyczny, zapewne napisany pod wpływem chwili. Ciekawe, a raczej wydaje się to pewne, że dwuwers: „Nie odwracając oczu! Stać i patrzeć, zbiry! / Tak! Za karki was trzeba trzymać przy tym oknie!”, odnoszący się do momentu, gdy ulicami Warszawy przejeżdżał kondukt żałobny z ciałem zamordowanego, uderza w moralnych zleceniodawców zbrodni, a więc w tych wszystkich, którzy po wyborze Narutowicza na prezydenta rozpoczęli obrzydliwą nagonkę przeciwko niemu. Choć Niewiadomski całą winę za zamach wziął na siebie, a sąd również tak uznał, to jednak nie sposób nie zauważyć, że ktoś za nim stał, ktoś podsycał atmosferę społecznego podziału i ktoś był z tego mordu zadowolony. A o Gabrielu Narutowiczu powiedzieć można wiele superlatyw, w tym i to, że był znakomitym naukowcem i większość swego zawodowego życia związał ze Szwajcarią, z uniwersytetem w Zurychu, i że tak naprawdę nie był wcale tym kim, za którego uważał go Niewiadomski. Nie czuł się nawet człowiekiem lewicy, a kilka dni przed śmiercią zaproponował tekę ministra spraw zagranicznych swojemu prawicowemu rywalowi, Maurycemu Zamojskiemu. Zaprzysiężony na urząd prezydenta został 11 grudnia, ale do Belwederu wprowadził się dopiero trzy dni przed zabójstwem; tyleż dokładnie strzałów oddał w jego kierunku morderca. Wyrok na Eligiuszu Niewiadomskim został wykonany 30 stycznia 1923 roku.

W roku 2015 czekają nas wybory prezydenckie i parlamentarne. Mam nadzieję, że będzie to czas refleksji i merytorycznej debaty, bez niepotrzebnego nadęcia i szerzenia nienawiści, czego sobie i Państwu w nadchodzącym roku życzę.

Działy:

Powiązane artykuły (wg działów)