Kosmiczny pył

Wojciech Banach wita gości podczas Jubileuszu Wojciech Banach wita gości podczas Jubileuszu Fot. Jacek Nowacki

4 grudnia 2014 roku w Galerii Autorskiej Jana Kaji i Jacka Solińskiego Wojciech Banach, poeta i kolekcjoner, świętował jubileusz 40-lecia pracy twórczej.

Głównym tematem poetyckiej twórczości Wojciecha Banacha jest czas, w którego wszechwładnym, wartkim nurcie dzieje się i spełnia ludzkie życie. Bohaterowie wierszy, jak i sam poeta w utworach autobiograficznych, są zanurzeni w historii. Tej wielkiej – wojennej – oraz tej małej, która toczy się tu i teraz. Doświadczana najbardziej bezpośrednio, opowiedziana jest równie spokojnie i z perspektywy. Właściwie tylko taki podmiot liryczny interesuje Wojciecha Banacha – świadomy swego istnienia, zauważający zmiany zachodzące w nim i wokół niego, otwarty na innych, przyznający się do własnych niepowodzeń, błędów, a także upadków, czyli ludzki, autentyczny. Bo w tej poezji liczy się konkret: człowiek i zaobserwowana sytuacja. Tylko w ten sposób można przekazać prawdę o sobie samym, innych i rzeczywistości, a fragmentowi z życia nadać wagę symbolu. Poetę z napotkanymi przez siebie i opisanymi w wierszach postaciami łączy podobna wrażliwość oraz sentyment do miejsca, w którym żyją, i czasu, który minął (Pani Danka, Rajdowiec).

Każdy indywidualny życiorys stanowi cząstkę większej, wspólnej historii kraju, narodu i społeczności. Każde pokolenie kontynuuje przeszłość. Nie może być inaczej, ponieważ ma ją w genach, niesie ją w sobie. Każde – również to, do którego należy Wojciech Banach – tworzy i zmaga się z teraźniejszością. Działa i walczy na własną miarę. I ma swoich poetów.

My – dzieci improwizacji i konspiracyjnych zabaw
na placach wolności i straceń
wytrwali w genetycznych nałogach
naprawiania świata
wyposażeni w historyczne akcesoria
i rekwizyty z rodzinnych strychów i archiwów
(…)
częstujemy się nawzajem ogniem
spalając końcówki nerwów
i linii papilarnych
lonty naszych przyszłych wierszy
a każdy z nas
z czułością i pogardą
strząsa swój popiół
na ziemię

(Czekając na hasło)

Krąg poetów, dla których poważnym krokiem ku dojrzałości był rok 1968 i których młodzieńczą wrażliwość kształtowały wydarzenia z lat 70. i 80. XX wieku. Poznali gorący wiatr historycznych przemian. A teraz stoją ogorzali i wysmagani, na trwałe już pokryci niewidzialnym, kosmicznym pyłem pamięci. Rozgoryczeni, rzadko uderzają sprzeciwem, jak pięścią w stół. Zdystansowani, ironicznie uśmiechnięci po dwóch przeciwnych stronach polskiego placu, przedzielonego taśmą biało-czerwoną (…) / coraz bardziej / skręconą (Odgrodzony).

Bohater Wojciecha Banacha wchodzi w pełną zawirowań przestrzeń historii współczesnej z młodzieńczego, charakternego rozpędu, odczuwając rodzaj imperatywu, mając w pamięci losy swoich przodków.

Wojciech był moim stryjem
Julian – dziadkiem

przestali istnieć w 1941 r.

odmówiono im
imion i nazwiska
prawdy o śmierci
pogrzebów i grobów

(Ludzie ponumerowani)

Świadomość tragicznej przeszłości, której jest się swoistą pamiątką, zobowiązuje. Nie można być obojętnym wobec niesprawiedliwości i uprzedmiotowienia człowieka, godzić się z absurdami pseudonowoczesnej egzystencji oraz wyjałowionej z empatii i kultury codzienności (Ankieta 2009).

Tematy, zaczerpnięte z życia, wyraża adekwatny język poetycki. Wiersze Wojciecha Banacha charakteryzuje przemyślana i dojrzała prostota. Ważna jest synteza, której sprzyja powściągliwość w narracji i szczegółach, co prowadzi do wrażenia nasycenia treścią. Poeta oddziałuje na wyobraźnię czytelnika poprzez krótkie i obrazowe opisy, które zamyka puentą. Celuje w oryginalnych, ascetycznych metaforach.

Narrator jest „człowiekiem w drodze”, który ciągle wędruje zmęczony po planie miasta. Zgodnie z rytmem dnia i wieczoru, z punktu do punktu, na skrzyżowaniu ulic napotykając ludzi i zdarzenia. Wszędzie tam jest, aby dość niespodziewanie wrócić do siebie – w sensie dosłownym i metaforycznym. I w ciszy, na uboczu, napisać wiersz, który powstaje jak rzeźba / przez odejmowanie słów (Wiersz o wierszu). A w innym miejscu poeta wyznaje: człowiek pisze pisze / potrzebuje czasu / wypełnia treścią / przestrzeń / konstruując jednocześnie formę (…) / gdy szuka źródła / wchodzi głębiej w strukturę / wartości / potrzebuje jeszcze / więcej światła / jest tak szczęśliwy (Wieczne pióro).

Z tych wędrówek, spotkań poetów, a potem milczenia nad wierszem, pomiędzy zmierzchem a świtem, powstaje zapis przemian człowieka, a także bliskiego mu, tak dobrze znanego miasta – Bydgoszczy (Plac Piastowski).

Czas zabiera wszystko. Znane obrazy rzeczywistości oraz ludzi. Przyjaciele, poeci, malarze i znajomi z osiedla – odchodzą. Każdy na swój sposób. Ale poeta potrafi ich przywołać. Pod wpływem drobnego impulsu, nagle wyłaniają się z wypełnionej po brzegi, faktami i wspomnieniami, szuflady pamięci. Są zaskakująco obecni, żywi (Nocą odwiedzili mnie przyjaciele, Gra w skojarzenia, Wystawiony stolik 2009).

Wojciech Banach nie lubi filozofów, a jednak oczywiste jest, że sam nie stroni od dotyczących kwestii podstawowych – refleksji filozoficznych. A te często nabierają sensu metafizycznego:

drzewo musi umrzeć
żeby uzyskać przepustkę
do istnienia
w szlachetniejszej postaci

drzewo też –

(Los drzewa)

Wytrwałe pisanie o śmierci przez śmierć staje się w końcu rozważaniem o różnych poziomach i etapach ludzkiego życia, w którym każdy dzień ma swoją wartość i rytuał (Chwila, Sprawy do załatwienia). Poeta coraz bardziej docenia jego zwyczajne bogactwo i codzienną zmienność. Szczerze dzieli się z czytelnikiem ciepłymi, serdecznymi uczuciami wobec przyjaciół, a szczególnie rodziny (To tylko sen – kochana, Czarne niebo).

Czym jest poezja dla Wojciecha Banacha? Wydaje się, że pierwszą, codzienną potrzebą. Czymś tak nieodzownym i podzielnym, jak znajdujące się na jednym stole: chleb, kawa i palone niegdyś papierosy. Poezja to trudny Dar, pozwalający zbliżyć się do odkrycia sensu i stanu harmonii. Wojciech Banach wraca do tej myśli niejednokrotnie. I właśnie przez pośrednictwo poezji – pisząc o niej samej jak o czymś niezależnym i istniejącym na zewnątrz, autor wyjawia swoją wiarę w szeroko pojęte Dobro: jesteśmy między wami / my aniołowie / wiersze absolutne (My aniołowie).

Wiadomo, że z poezji nie można żyć. Ale czy można żyć bez niej? To pytanie, skierowane nie tylko do Wojciecha Banacha, zdaje się być retoryczne.

Działy:

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Start