Las deszczowy Justyny Jułgi

Rozmiar tej pracy jest imponujący, opanowałaś całą przestrzeń tej sali… Ale ty nigdy nie bałaś się dużych formatów, zawsze malowałaś z rozmachem…
Bardzo często słyszałam w różnych galeriach, że moje prace są za duże, nie da się… Mamy za małe ściany… Prawda jest taka, że już na studiach bardzo lubiłam duże formaty i tworzyłam sporych rozmiarów obrazy. Duży blejtram daje mi większą możliwość wyrazu, po prostu mogę mocniej zadziałać na zmysły i wyobraźnię oglądających.

Był czas, kiedy pędzle i farby były u ciebie na dalszym planie, miałaś dość poważny romans z fotografią, robiłaś portrety, fotografowałaś modę…
Ale nigdy nie odkładałam ich na długo, zawsze były pod ręką. Tak, miałam kilka lat poważnej pracy w studiu, były zdjęcia mody, portrety, współpraca z projektantami, modelkami, wizażystą…

To chyba dość naturalny proces u artysty – płodozmian, poszukiwanie nowych środków wyrazu, eksperyment…
Myślę, że tak. Nigdy nie odczuwam pustki, zawsze znajduję pole, na którym chcę działać. Trzeba próbować, szukać odpowiedzi gdzie indziej. Za jedną z ciekawszych prac uważam portrety Grzegorza Pleszyńskiego. Była taka bardzo udana sesja, Pleha – artysta niepokorny. Była też sesja z modelkami, Moulin Rouge, z pełną stylizacją, rekwizytami z antykwariatu, z wizażystką…

Wracając do Rainforest – na stworzenie tego dzieła poświęciłaś najpiękniejszy czas wakacji, te wszystkie cudowne, upalne dni spędziłaś w bwa, ciężko pracując…
Tak, słyszałam, że to było piękne lato… Nie było innej opcji – ze względu na charakter mojej pracy w zawodzie nauczyciela mogłam pracować tylko w wakacje. Weszłam do tej sali 17 lipca i działałam do 4 września. Łatwo nie było, oczywiście pojawiały się chwile zwątpienia i kryzysy, ale dyrektor Wacław Kuczma dopingował mnie, musiałam skończyć na czas.
To jest mój las deszczowy, moje wyobrażenie na jego temat. W trakcie wernisażu ktoś mi powiedział, że sekwoje nie rosną w takim lesie… Cóż, u mnie rosną. Zobaczymy tu także wierzby i nenufary z Myślęcinka, bo to jest moja wizja i moje czucie Rainforest. Stworzyłam coś swojego, ważnego dla mnie, czym bardzo chciałam się podzielić. Bardzo chciałam stworzyć skrawek raju; to moja wizja, a każdy ma własną. Są osoby, które poczuły się tu bardzo dobrze, medytowały, lubiły tu powracać, żeby uciec na chwilę od rzeczywistości. O to mi właśnie chodziło, taki był mój cel.

Organizując tu sobie pracownię na tych kilka tygodni, wróciłaś do bardzo ważnego dla siebie miejsca… Przecież ty się tu wychowywałaś! Jeździłaś tu na rowerku.
Ja tu się uczyłam biegać, z Anią Drejas bawiłam się w chowanego w Abakanach podczas wystawy Magdaleny Abakanowicz, znałam tu każdy kąt i zakamarek. Jestem bardzo oswojona z tą przestrzenią. Ale z pewnością to było bardzo ważne dla mnie przeżycie.

Kiedy powstał pomysł Rainforest? Długo nosiłaś go w sobie czy był to impuls?
Tak naprawdę wszystko zaczęło się od innego pomysłu. Pewnie pamiętasz, że Sławek Janicki chciał zrobić coś z tylną ścianą Drukarni, przed Mózgiem. Wtedy właśnie zrobiłam taki projekt połączenia parku Kazimierza Wielkiego, będącego z tyłu, z lasem deszczowym namalowanym na całej tej ścianie. Sławkowi spodobał się ten pomysł, ale ostatecznie, z powodu dużych kosztów, nie doszło do jego realizacji. Potem z modyfikacją tego projektu poszłam do dyrektora Kuczmy i dostałam zielone światło, mogłam myśleć o działaniu. Teraz już wiem, że tą realizacją spełniłam swoje marzenie. Jak do tej pory, to było największe wyzwanie w mojej pracy twórczej. Teraz zastanawiam się, co dalej, jakie będą dalsze losy mojego lasu… Na pewno w listopadzie będzie można go zobaczyć w Częstochowie, 7 listopada odbędzie się tam wernisaż w Miejskiej Galerii Sztuki.

Następne marzenie do spełnienia to może podróż do rzeczywistego lasu deszczowego?
Nie ukrywam, że taka myśl przeszła mi przez głowę… To chyba dobry pomysł, by skonfrontować moje wyobrażenia z realnym światem.

Działy:
Monika Grabarek

Monika Grabarek

Pedagog, dziennikarka radiowa (Radio Kultura).

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Wydania Listopad 2014 Las deszczowy Justyny Jułgi