Nie tak wolno

So Slow, "Dharavi" So Slow, "Dharavi"

Słucham tej płyty już chyba po raz setny. I nasłuchać się nie mogę. Naprawdę. Jest tak świeża, tak inna od wszystkich, które ostatnio grają mi w głowie, a przecież łącząca je wszystkie, łącząca w sobie wszystko to, co w muzyce kocham najbardziej. I co z tego, że przy jej opisywaniu tak często pojawia się przedrostek „post”? Post punk, post hardcore, post rock, post trans, post psychodelia… Aż korci, żeby dodać post office. To wszystko nie ważne. Dharavi jest świeża, choć brudna; głośna, choć nie brakuje na niej momentów bardzo spokojnych; tak dobrze brzmiąca, choć polska i po polsku...

Mowa o debiutanckim krążku warszawsko-bydgoskiego kwintetu So Slow. Celowo stolicę dałem z przodu tego słowno-miejskiego duetu, bo to właśnie z Warszawy pochodzi większość muzyków w zespole. Bydgoszcz reprezentuje chyba tylko Twix (Łukasz Jędrzejczak), ale to nie szkodzi, wszak muzyka nie zna granic. Z pewnością tych granic nie znają muzycy, którzy na trzy lutowe dni zamknęli się w Laboratorium Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski w Warszawie i nagrali ten szalony album. Choć może „szalony” nie jest tu najlepszym zwrotem, bowiem materiał, który wszedł na Dharavi jest niezwykle spójny, a co za tym idzie – przemyślany. Więc jednak nie szaleństwo, a jedynie czysta, nieocenzurowana energia, która pozwoliła Danielowi, Adamowi, dwóm Łukaszom i Arkowi zerwać z konwenansami, wymieszać kilka, pozornie niepasujących do siebie gatunków, doprawić je szczyptą jazzowych dźwięków (ten saksofon Rafała Wawszkiewicza!) i podać w niezwykle przystępnej formie okraszonej językiem ojczystym. Oczywiście kawałki takie, jak Prosto w noc czy Starzy są już królowie świata nie trafią raczej na listy przebojów popularnych stacji radiowych, których nazwy zaczynają się za E, Z, czy R. Ale też chyba nie o to chodziło. Ta muzyka jest alternatywna. Ja wiem, że to słowo na przestrzeni kilku ostatnich lat tak bardzo się zdewaluowało, że dziś recenzenci wrzucają wszystko, czego nie rozumieją do wora z napisem ALTERNATYWA. Gdyby jednak zastanowić się nad znaczeniem tego słowa łatwo dojdziemy do wniosku, że taka jest właśnie muzyka So Slow. Z pewnością jest w kontrze do wakacyjnych hitów, co nie przeszkadza jej „wpadać w ucho”. Nie mówię, że jest łatwa, bo nie jest (czasami nawet bardzo), ale nie męczy, nie sprawia, że po pierwszym przesłuchaniu ciskasz krążek w odległy kąt szafy, by wrócić do niego po kilku tygodniach, kiedy ustaną dreszcze i przestaniesz nerwowo zgrzytać zębami, rwąc z głowy ostatnie włosy, a pies w końcu zdecyduje się wyjść spod kanapy. Nic z tych rzeczy, tę płytę śmiało można zapętlić i słuchać jej w kółko. Zrobiłem tak kilkakrotnie i było naprawdę OK. Co więcej, mimo spójności materiału, ta muzyka świetnie się sprawdza rozbita na poszczególne numery, co również przetrenowałem w audycji, ku radości słuchaczy. Czyli co, czyli jednak radiowa? Oczywiście! Choć nie wszędzie i nie zawsze – jak to w życiu.

Przyznam, że ciężko przychodzi mi opisywanie tych dźwięków słowami. W gładkiej recenzji nie da się bowiem oddać brudu, który przedziera się przez membrany głośników. Brudu, który jest wszechobecny, ale potrzebny, a nie jakby dołożony na siłę, bo tak jest modnie. To nie jest grzeczna płyta.


Gdybyście chcieli się przekonać, jak bardzo jest ona niegrzeczna i jak świetnie brzmi na żywo, będziecie mieli ku temu okazję – już 13 września, o godz. 20.00 w sali koncertowej MCK. So Slow (do spółki z PLUM) zagrają dla Was zupełnie za darmo, co cieszy tym bardziej, że bez problemu będziecie mogli od nich kupić przepięknie wydane Dharavi, za bardzo rozsądną cenę. Moim zdaniem zdecydowanie warto, ale o tym przekonacie się już na własnej skórze.


 

Działy:

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Wydania Wrzesień 2014 Nie tak wolno