Gatunek zagrożony wyginięciem - humanista

"Szepty ziemi" - próba "Szepty ziemi" - próba Fot. Dariusz Gackowski

Recenzja spektaklu Studium Teatralnego Szepty ziemi, którego prapremiera otworzyła tegoroczną edycję Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego INNE SYTUACJE. Festiwalowi towarzyszyły warsztaty krytyki teatralnej prowadzone przez Pawła Sztarbowskiego. Recenzja ta jest ich efektem - została napisana przez jedną z uczestniczek warsztatów. Niebawem opublikujemy pozostałe.


 Młody chłopak lat trzydzieści w garniturze, bez krawatu i boso. Na scenie rozbiera się do bielizny. Skacze tam i ówdzie, macha rękoma. Wykrzykuje hasła „wspólnota, bogactwo, prześladować”. To jest Waldek Ciało (grany przez Waldemara Chachólskiego). Wyznaje, że jest humanistą. Tak rozpoczyna się spektakl Szepty ziemi w reżyserii Piotra Borowskiego. Brak tu spójnych monologów i klarownych postaci. Zbyt wiele natomiast haseł, gestów i ruchów, tak dobrze nam znanych z mediów i kultury popularnej. Aktorzy płynnie przechodzą od odgrywania jednych, niekiedy stereotypowych tożsamości do drugich, jak gdyby byli w przymierzalni ubrań. Zmiana treści wygłaszanych tekstów, działań i przeżyć jest intensywna. Widz ma wrażenie, że siedzi na karuzeli, gdzie odgrywane postacie spieszą, by pokazać się w coraz to nowej odsłonie.

 Waldek jest postacią tragiczną. Bycie humanistą, nie jest dla niego ani kwestią tożsamości, ani wyznawanych wartości. W jego rozumieniu humanizm, wiąże się raczej z uprawianiem jakiegoś zawodu z humanistyką związanego. Teksty Waldka są gotowymi frazesami. Bliższe są one gładkim medialnym migawkom, bądź quasi uczonej żonglerce językowej, nadającej pozór dostojności. Twierdzi, że dzień po dniu, miesiąc po miesiącu odkleja się, traci zainteresowania. Żałuje szczerze, że nie zajął się informatyką bądź matematyką.

Obok roztrzęsionego i sfrustrowanego Waldka, pojawia się Danny (grany przez Danny'ego Kearnsa). Danny jest technikiem, na dodatek całkowitym zaprzeczeniem Waldka. Nie cierpi na wewnętrzne sprzeczności, jest pewny siebie, wyluzowany, uśmiechnięty i aktywny. Mówi po angielsku. Choć zna polski, posługuje się nim sporadycznie. W wielu scenach występuje z boku, jest tłem, cichym obecnym. Tym niemniej, jest to wyrazista postać. Nie przeżywa transformacji, zmian tożsamościowych, ani nie ma dylematów. Zawsze pogodny pilnuje scenografii. Wydaje się być gospodarzem rozgrywającego się spektaklu. Waldek i Danny wylatują w kosmos, zatrzymują się na nieznanej planecie i tam spotykają dwie postaci.

Chłopak i dziewczyna (Michał Lorent i Magda Czarny) to kolejni bohaterowie spektaklu. Są oni Adamem i Ewą, pierwszymi ludźmi, dwójką zagubionych harcerzy, młodym małżeństwem, małżeństwem z długim stażem, Indianami z czasów przed kolonialnych, kosmitami - istotami z innej cywilizacji żyjącymi 80 min. Spotkanie Waldka z nimi jest wędrówką w przeszłość i przyszłość humanizmu. Momentem, gdy wyzwalają się lęki i uprzedzenia dotyczące roli i miejsca „obcego” w społeczeństwie. Wyraźne są tu odwołania do kolonializmu, rasizmu, czy fantastyki naukowej np. filmu Avatar: „dyrektywa I: nie zakłócać”, „mają prymitywną technologię i nie stanowią zagrożenia”, „obcą, świeżą, a jednak identyczną”, „jesteście wspaniali”. Jest to głos oceniającego, tego kto kształtuje podmioty poddawane dominacji.

Spektakl kończy się konwulsjami Waldka. Wyraz jego twarzy i ciała odbiega od wygłaszanych tekstów. Ma zamknięte oczy, tak jakby próbował je otworzyć, ale był ślepcem. Mówi: „patrzę w te oczy”. Cały się zżyma, jego ciało cierpi i wyje, a on mówi „jest wspaniale”. Później wycieńczony wstaje i spogląda na odstrzał ostatniego tygrysa tasmańskiego. Zwierzęcia, z którym się utożsamiał. Zwierzęcia, które przez Europejczyków zostało uznane za szkodnika.

Mimo prób budowania przesłania, spektakl nie budzi emocji. Ruch na scenie, nie wywołuje ruchu myśli. Brakuje szkieletu, który by mocno trzymał tak roztańczoną fabułę. Wykorzystując alternatywne techniki, modne tematy, nośne hasła i sporo aktorskiego potu gdzieś została utracona siła oddziaływania. Najbardziej skomplikowana jest postać Waldka. Tym niemniej, w żadnej odsłonie nie zbliża się on do archetypu prawdziwego Humanisty, który przeżywa dramat egzystencjalny. Bliżej jest mu raczej do pseudo humanistów, kryjących płyciznę intelektualną pod gotowymi formułami. Może taki właśnie był zamiar reżysera?


 

IV Międzynarodowy Festiwal Teatralny „Inne Sytuacje”
MCK, Bydgoszcz 28.05.2014.
reż. Piotr Borowski
tekst: Marcin Cecko
obsada: Waldemar Chachólski, Magda Czarny, Danny Kearns, Michał Lorent

Działy:

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Działy BiK w podróży Lipiec/Sierpień 2014 Gatunek zagrożony wyginięciem - humanista