Narodowe obsesje i weselne upiory

"Wesele" "Wesele" Fot. Magda Hueckel

Od powstania Wesela minęło 115 lat. W tym czasie sytuacja polityczna i społeczna Polaków ulegała różnorodnym przeobrażeniem. Niezmienna pozostała jednak mentalność. Wciąż nie stać ich na jakąkolwiek sensowną integrację. Jako że zawsze snują się pośród nich upiory przeszłości. Obsesyjne spory o symbole – krzyże, tęcze, imiona – każdego dnia dzielą polskie społeczeństwo, niwecząc szanse na porozumienie, paraliżując jakiekolwiek wspólne przedsięwzięcia dla dobra kraju. Dlatego Wesele jest wciąż jednym z najbardziej aktualnych polskich dramatów. 

Antysemickie klimaty symbolizuje tu np. Panna Młoda, Joanna Drozda, plująca Racheli do kieliszka.

Bohaterów bydgoskiej inscenizacji dręczą wspomnienia dawnych konfliktów, niespełnionych marzeń, tłamszonych żądz. Postaci Dramatu powołano tu więcej, niż w oryginale. Te dopisane to wyobrażenia, marzenia bohaterów; np. niezaspokojona dojrzała kobieta próbująca wyzwolić się z podświadomości Gospodyni, w którą wciela się Małgorzata Witkowska.

W niektóre postaci dramatu wpisuje się nieco współcześnie głośnych problemów. Np. Widmo (Karolina Adamczyk) to maltretowana ciężarna kobieta.

Akcja rozgrywa się tu w przestrzeni kojarzącej się z salą Gminnego Ośrodka Kultury. Z tyłu przeszkolona ściana z widokiem na taras czy ogród, po bokach sceny dwa rzędy ustawionych, naprzeciwko siebie krzeseł. Środek pusty. Najpierw dzielący kobiety od mężczyzn, a potem chłopów od panów. Znak podziałów społecznych. Ale jest coś, co z pozoru wszystkich jednoczy. Wspólną namiętnością tego społeczeństwa okazuje się tu wódka. Po usytuowane pośrodku sceny butelki przychodzą i ci z prawa, i ci z lewa. I panowie, i chłopi. Mężczyźni i kobiety. Polacy i Żydzi. Zdawać by się więc mogło, że alkohol integruje emocjonalnie społeczeństwo. W rzeczywistości jednak – działa destrukcyjnie. Niszczy nie tylko miłość, wywołując przemoc w rodzinie, ale i kraj. Alkoholem solidnie skrapiana jest np. scena dialogu pomiędzy Gospodarzem a Wernyhorą. Trzeźwy nie jest też Jasiek, na którego scedowano odpowiedzialność za losy kraju. Gospodarz przekazuje Jaśkowi paczkę z rogiem, nie upewniając się nawet, co jest w środku. To wymowna aluzja do obojętności na losy kraju tych, w czyich rękach one spoczywają.

Najbardziej intrygującą, niosącą z sobą niepokój postacią, jest snujący się przez cały czas po scenie Chochoł w wykonaniu Magdaleny Łaski. Osobliwy jest również taniec, którym zaczarowuje on weselników. Psychodelicznymi ruchami ciała i rąk aktorka przywołuje wyobrażenie targanego wichurą kolczastego krzaka róży. Fantastyczny efekt wizualny i ciekawy symbol. Napawający grozą. Czarny Chochoł w długiej sułtannie podstępnie wydobywa na światło dzienne mroczne nuty historii i skrywane zakamarki ludzkiej natury. Podburza. Mąci.

Wywoływany nad sceną efekt video – barwne koła wirujących kalejdoskopów z etnicznymi motywami, takimi samymi, jak na kostiumach aktorek, to nie tylko aluzja do zasnobowania bohaterów folklorem, ale przede wszystkim do chocholego tańca- powtarzalnych działań zatrzaśniętych w zamkniętych kręgach. Bez szansy na zjednoczenie i wyzwolenie…

Sztarbowski i Liber spoglądają w przyszłość z większym od Wyspiańskiego pesymizmem. Poddają np. w wątpliwość szanse na udany związek ludzi, których dzieli przepaść kulturowa. Już więc na weselu dochodzi do pierwszych konfliktów między młodą parą. W miarę upływu czasu i przepływu alkoholu Pana Młodego zaczyna drażnić gwara żony. Symbolicznie – także w przestrzeni scenicznej – młodzi coraz bardziej oddalają się od siebie. Ona np. stoi sama, gdy on toczy intelektualne dysputy z Rachelą.

Znakomicie to stopniowe ochładzanie się stosunków małżeńskich odbija się na twarzy grającej Pannę Młodą Julii Wyszyńskiej. A także w jej ruchach. Staje coraz mniej pewna siebie. Choć stara się rzecz ukryć przed gośćmi i rodziną. To kolejna rewelacyjna rola Wyszyńskiej na bydgoskiej scenie. Bardzo dobrym nabytkiem dla zespołu okazały też w tej inscenizacji Aleksandra Pisula grająca Haneczkę i Agnieszka Żulewska kreująca postać Maryny.

Leitmotivem i dominującą inspiracją do układu ruchu jest Korowód Marka Grechuty. Znaczące są też słowa piosenki. Korespondując z poszczególnymi kwestiami z Wesela, wzmacniają wymowę spektaklu, jego odniesienia do współczesności.

Poetyckie zaczadzenie równoważy brutalny naturalizm. Po prawej stronie zaklina Chochoł, po lewej Dziad w stroju sprzątacza pilnuje pisuarów, sprząta. Pod koniec Stańczyk w błazeńskiej czapce wjeżdża na wózku, używanym do mycia podłóg w marketach. Trzeba posprzątać! To współczesne symbole potęgujące przesłanie spektaklu.


Teatr Polski im. Hieronima Konieczki w Bydgoszczy
Stanisław Wyspiański – Wesele
reżyseria: Marcin Liber
dramaturgia: Paweł Sztarbowski
scenografia: Mirek Kaczmarek
ruch sceniczny: Iwona Pasińska
opieka nad słowem: Irena Jun
muzyka: Filip Kaniecki/MNSL
kostiumy: Grupa Mixer
Premiera: 30 grudnia 2013

Działy:

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Wydania Luty 2014 Narodowe obsesje i weselne upiory