SPOZA UKŁADU (13): Polskie płyty 2013

Tomasz Kaźmierski Tomasz Kaźmierski

Podsumowania ciąg dalszy, wszak to dopiero luty, a dokonywanie podsumowań z jakiejś perspektywy jest chyba słuszniejsze, gdyż z czasem emocje gasną, a zostaje rozsądek. O nowych płytach Variete i Alameda 3 pisałem w styczniowym BIK-u, zatem jeszcze tylko przypomnę, że w Variete doceniam umiejętność „pozostania sobą” i potraktowania współczesności jako budulca. Natomiast płytę Alameda 3 nazwałem albumem totalnym i podtrzymuję to zdanie po kolejnym miesiącu słuchania. W końcu, jeśli podczas odsłuchu płyty kilka razy pojawiają się dreszcze na plecach, to można z pewnością uznać Późne królestwo za coś dobrego, bo, generalnie, dreszcze pojawiają się coraz rzadziej.

Podobne wrażenia towarzyszą podczas słuchania Starej Rzeki. W tym przypadku chyba dość wiele osób ma miłe doznania, bo w zasadzie trudno znaleźć podsumowanie w którym Starej Rzeki by nie było. I trudno się dziwić. To także album wielowymiarowy, wielorodzajowy, a znów nie czuć szwów. Kuba Ziołek (i koledzy, w przypadku Alamedy) genialnie to wszystko wymyślił. Ziołek wyrasta na jedną z najciekawszych postaci na polskiej scenie muzycznej. Mimo niszowej działalności dostrzegły go osoby z kręgu nominującego do Paszportów Polityki. Niestety, Paszport dostał Marcin Masecki. Pozostałe projekty w których Kuba się udziela także zasługują na uwagę, np. Hokei czy przede wszystkim T’ien Lai. To bardzo różne światy, a każde wcielenie prezentuje bardzo wysoki poziom. Zespół Hokei i duet T’ien Lai także w 2013 roku wydały płyty.

Co jeszcze ciekawego w kraju słychać? Projekt Dwutysieczny – Jedwabnik. Błażej Król z zespołu UL/KR (który obecnie zawiesił działalność) pozbierał nagrania Mazzolla, Wojtka Kucharczyka czy Radka Dziubka i złożył z nich coś nowego. Ambient, trochę elektronicznych szelestów, chwilami delikatny beat. Ciekawa rzecz, tym bardziej, że UL/KR jakoś mnie nie bawił, a Dwutysięczny jak najbardziej.

Jeśli chodzi o „towarzyszącą” elektronikę warto zwrócić uwagę na We Draw A. Nie mają pretensji do tworzenia dzieł przełomowych, a porządnej muzyki okołoklubowej. I niech tak zostanie, kawałka Tears from the sun można słuchać bez końca.

Sporym zaskoczeniem spotęgowanym tajemniczą aurą wokół projektu był album wykonawców podpisujących się Bokka. Artyści nadal nie chcą ujawniać, ale, jak wieść gminna niesie, mają już sporo doświadczeń na rynku muzycznym i umieszczenie się w takiej muzycznej roli tych właśnie osób, może być pewnym zaskoczeniem. Jedno wiem na pewno: lubią Lykke Li.

Polecam też album Rafał Gorzyckiego i Sebastiana Gruchota. Kilka lat temu byłem na ich rewelacyjnym koncercie, ale to było w ramach Sing Sing Penelope. Teraz, w duecie, przenoszą nas w świat muzyki wysublimowanej. Znów znajdziemy tu ciągotki Rafała Gorzyckiego do muzyki współczesnej. To propozycja dla koneserów, w końcu tytuł albumu to Experimental psychology.

Jest jeszcze kilka płyt o których warto napisać, myślałem, że okołohiphopowi Modulators jakoś mnie poruszą, są fajne sample, w niezłym sosie jest to wszystko podane, ale kończy się na letniej przyjemności. Na koniec chciałbym zwrócić uwagę na jeden metalowy zespół rodem z Bydgoszczy, to Paulo Sergio i epka Phases. Bardzo ciekawe, nieco wykręcone, granie, tworzone przez młodych muzyków.

Rok 2013 był dla polskiej muzyki niezłym rokiem, a cieszy mnie przede wszystkim fakt, że kilka ujmowanych w wielu podsumowaniach płyt, to w zasadzie albumy bydgoskie.

Działy:

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Wydania Luty 2014 SPOZA UKŁADU (13): Polskie płyty 2013