Sztuka w Krainie Nierealnego – wokół wystawy Mariusza Gutowskiego "Pure & Transparent"

Zmęczenie rzeczywistością – stan, którego niewątpliwie doświadcza każdy z nas, szczególnie dziś, w obliczu mnogości kanałów transmisyjnych, za pośrednictwem których dociera ona do nas ze swych najodleglejszych zakątków. Zmęczeni rzeczywistością to także popularny termin ukuty przez Jakuba Banasiaka na określenie postawy polskich artystów młodego pokolenia, których działania charakteryzuje ostentacyjne odrzucenie tematów związanych z szeroko pojętym realizmem, ukierunkowanie na eksplorację własnej wyobraźni, szukanie – wzorem surrealistów – inspiracji w sferach podświadomości, czerpanie z tradycji artystycznej i równoczesne sięganie po współczesne formy wypowiedzi: ilustrację, komiks, stylistykę kiczu i estetykę abstrakcji. Tendencja ta jawi się jako wyraźna opozycja wobec popularnej w latach 90. i wciąż żywej sztuki zaangażowanej w sprawy społeczne i polityczne. Po długim okresie modernistycznych i postmodernistycznych rozważań nad metaartystycznymi problemami sztuki oraz zaangażowania działalności artystycznej w sferę publiczną, młodzi twórcy, zamiast komentować rzeczywistość, starają się stworzyć dla niej alternatywę. Starają się wracać do tego, co leży u źródeł sztuki – pierwiastka kreacyjności, prymatu wyobraźni i niczym nieskrępowanej indywidualnej ekspresji artystycznej. 

Termin „zmęczeni rzeczywistością” czy „neosurrealiści” nie odnosi się do określonej grupy, lecz służy do kategoryzacji różnorodnych – choć wywodzących się ze wspólnych źródeł – postaw artystycznych. Szczególnym punktem odniesienia dla artystów tego nurtu, zawężającym nieco ich krąg do grupy tych wypowiadających się w formie ilustracji, jest postać i twórczość amerykańskiego artysty Henry’ego Dargera. Ten ekscentryczny twórca-samouk stworzył w latach 1910-1934 kilkanaście tysięcy (sic!) stron epopei Historia Dziewcząt Vivian, znana również jako Krainy Nierealnego, czyli rzecz o glandeko-angeliniańskiej burzy wojennej, spowodowanej buntem zniewolonych dzieci. Fikcyjna kraina ukazana została na ponad trzystu akwarelach stanowiących integralną część dzieła. Ilustracje malowane w naiwnym, bajkowym stylu, komponowane na kanwie przekalkowanych obrazków z gazet i komiksów, pomimo baśniowej, sielankowej estetyki, zawierają całe mnóstwo krwawych, perwersyjnych scen i motywów. Odwieczna walka między dobrem, a złem znalazła tu odzwierciedlenie w konflikcie między dziewczynkami-księżniczkami Vivian, a opresyjnym światem dorosłych. Odkryty niedługo po śmierci Dargera dorobek artystyczny zakwalifikowany został początkowo jako sztuka prymitywna w stylu Art Brut. Autor szybko jednak zaczął zyskiwać uznanie krytyki i publiczności, by w ostatnich latach otrzymać miano pioniera najnowszych zjawisk artystycznych. Moda na twórczość genialnego dziwaka dotarła jakiś czas temu także do naszego kraju, a jednym z jej przejawów jest twórczość malarska i rysunkowa Mariusza Gutowskiego, którego wystawę Pure & Transparent można oglądać do 15 lutego w Galerii Wspólnej.


Twarze zniekształcone w groteskowym grymasie, tajemnica niepokojących scenerii i swobodne podejście do integralności ciała – tak ludzkiego, jak i zwierzęcego. To tylko niektóre zabiegi, po które sięga twórca, by wprowadzić nas w świat swoich wizji. Niewielkich formatów prace, choć różnorodne pod względem techniki wykonania, utrzymane są w uproszczonej, ilustracyjnej stylistyce. Przywodzą na myśl naiwne dziecięce rysunki, wycinanki z kolorowego papieru lub po prostu szybkie, konstruowane od wpływem nagłego impulsu szkice. Dominują tu jaskrawe, neonowe barwy i kiczowata estetyka plakatów reklamowych. Gdzie indziej z kolei ciemne barwy cmentarzy i upiornych budynków wraz z ich demonicznymi mieszkańcami budują nastrój grozy. Grozy jednakże nadal bliższej groteski i dziwacznej teatralizacji, w związku z czym klimat horroru zyskuje wydźwięk ironiczny. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że obrazy Gutowskiego są przejawem swoistego cynizmu wobec rozmaicie pojmowanych wzniosłych aspiracji sztuki. Oscylowanie na granicy kiczu, świadomej prymitywizacji w warstwie formalnej oraz złożonej, choć niejednoznacznej płaszczyzny znaczeniowej, nosi znamiona artystycznej prowokacji. Sam autor jednak, za sprawą tytułu swojej wystawy sugeruje, iż jego dzieła są prawdziwe. Niczym surrealizm – czysty automatyzm, wolny od wszelkiej kontroli umysłu, dryfujący poza wszelkimi względami estetycznymi czy moralnymi. Są to prace stanowiące odbicie wyobraźni artysty, karmionej przeżyciami głęboko zakorzenionymi w podświadomości, wspomnieniami przefiltrowanymi przez dziecięcą niemal wrażliwość, lękami i niepokojami.

Sfera ludzkiej podświadomości jest równie nieoczywista, co starające się ją zilustrować prace. I właśnie ten efemeryczny charakter – a więc i otwartość interpretacyjna – stanowi o ich wartości. Robert Brzęcki zauważa, że Gutowski w swoich pracach skupia się na sprawach bolesnych, niewygodnych, nieestetycznych, manifestując niezgodę na wyretuszowaną wizję rzeczywistości, którą proponują nam media. Krytyk uważa, że jest to wyraz poczucia tragizmu egzystencji w świecie odbieranym jako więzienie, buntu wobec rygoryzmu i społecznych oczekiwań wobec jednostki. Surrealistyczny, absurdalny mikrokosmos artysty stanowi dla niego rodzaj psychoterapii, a nam, odbiorcom, pozwala zmierzyć się z poczuciem własnej inności i nieprzystawalności do ról, które mamy odegrać .


To tylko jedna z wielu możliwych interpretacji. Niezależnie jednak od tego, jak rozumiemy sztukę Gutowskiego, nie sposób nie zauważyć, że w tym mroku czai się perwersyjna wręcz przyjemność. Rozkosz ta nieobca jest także współczesnej popkulturze. Aleksandra Waliszewska – jak się może zdawać, koleżanka Gutowskiego z tych samych rewirów ludzkiej psychiki – publiczność znajduje tak wśród znawców sztuki, jak i użytkowników społecznościowych portali internetowych. Podobnej estetyki możemy zresztą szukać jeszcze dalej – w grach komputerowych, w tekstach rockowych zespołów czy na koszulkach modnych nastolatków. Motywy, które z lubością eksploruje Gutowski znajdziemy zarówno w galeriach sztuki, jak na internetowych imageboardach. Strachy. Co za luksus dla wyobraźni, można by rzec za Cortázarem, bo kto z nas nie marzy czasem o pełnej niebezpieczeństw podróży na dno własnej podświadomości, do dargerowskiej Krainy Nierealnego?

Działy:

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Wydania Luty 2014 Sztuka w Krainie Nierealnego – wokół wystawy Mariusza Gutowskiego "Pure & Transparent"