Kuba Ziołek w szponach popkultury

Kuba Ziołek Kuba Ziołek Fot. Marcin Szymczak

Mógłbym zacząć od tego, jak bardzo boję się ostatnio otworzyć lodówkę, bo szansa, że wyskoczy z niej Kuba Ziołek wydaje się być coraz większa. Mógłbym, ale tego nie zrobię, choć faktycznie od jakiegoś czasu o Kubie mówi się coraz więcej i coraz lepiej. Bardzo zresztą dobrze, bo sobie na to chłopak zasłużył jak mało kto.

Ilość projektów, w które angażuje się Ziołek może budzić podziw, ale i pewne niedowierzanie. Tym bardziej, że nie cierpi na tym ich jakość. Kolejne „ziołkowe” wcielenia pojawiają się zupełnie niespodziewanie, mimo iż echa poprzednich nie zdążyły jeszcze na dobre wybrzmieć. Największym uznaniem cieszyła się dotychczas solówka, firmowana nazwą Stara Rzeka. Album Cień chmury nad ukrytym polem był (i nadal jest) gremialnie wychwalany przez wszelkiej maści dziennikarzy i krytyków. Od masowej „Gazety Wyborczej”, po niszowe blogi, czytane przez trzydziestu sześciu hipsterów gardzących każdą płytą, wytłoczoną w więcej niż dwóch tysiącach egzemplarzy (a i tak ostatecznie liczą się tylko wczesne ep-ki). Nie próbuję sobie nawet wyobrazić, jak potężnym szokiem dla tych „fetyszystów niszowości” musiała być nominacja Kuby Ziołka do Paszportu Polityki, w kategorii Muzyka popularna. Pozostali nominowani to Marcin Masecki (wszechstronny pianista i aranżer, balansujący na styku najróżniejszych gatunków i skory do ich beztroskiego przekraczania) oraz Dawid Podsiadło (finalista programu X Factor, gwiazda popu).

W jeszcze ciekawszym towarzystwie znalazł się Kuba, przy okazji onetowego plebiscytu na najlepszego polskiego artystę 2013 roku (prośba muzyka o usunięcie jego nazwiska z listy do głosowania została zlekceważona). Tu przyszło mu się zmierzyć, między innymi, z Ewą Farną, Kamilem Bednarkiem, Dawidem Kwiatkowskim, czy Donatanem. Na Onecie o zwycięstwo może być trudno, zwłaszcza w przypadku nagrody publiczności (dziennikarze portalu również przyznają swoje wyróżnienia). Jednak zdobycie Paszportu Polityki to scenariusz możliwy, a nawet całkiem prawdopodobny.

Przy tej okazji, w mojej głowie pojawia się jednak pytanie, czy Kubie paszport w czymkolwiek pomoże i czy przypadkiem nie będzie z niego więcej szkody, niż pożytku? Jak alternatywna publiczność zniesie (choćby chwilowy) wzrost popularności Starej Rzeki, Ed Wooda, Innercity Ensemble i Alamedy Trio. Czy nie poczują się mniej wyjątkowi i oryginalni?

14 stycznia poznamy laureatów Paszportów Polityki i być może odpowiedzi na kilka z powyższych pytań. Jeśli o mnie chodzi, to bez względu na werdykt, nie wystawię na allegro blaszanej puszki kryjącej Cień chmury nad ukrytym polem, ani kompaktów Hokei’a, Tin Pan Alley i Alamedy. Jeśli tak ma brzmieć muzyka popularna w 2014 roku, to ja jestem zdecydowanie na tak.

Działy:
Marcin Szymczak

Marcin Szymczak

Polonista, dziennikarz radiowy (Radio Kultura).

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Wydania Styczeń 2014 Kuba Ziołek w szponach popkultury