Stwierdziłam, że muszę spróbować

Michalina Olszańska Michalina Olszańska Fot. Cezary Zacharewicz

Z Michaliną Olszańską – skrzypaczką, pisarką, aktorką, wokalistką – rozmawia Ewa Piątek


Pochodzisz z rodziny aktorsko-muzycznej. Czy rodzice cię wspierają, czy masz przeciw czemu się buntować?
U mnie w rodzinie występuje klasyczny schemat: rodzice-aktorzy nie chcą, żeby ich dziecko zostało aktorem. Jasno to artykułowali. Kiedy postanowiłam zdawać do szkoły teatralnej, trzymałam to w tajemnicy przed mamą. Tuż przed egzaminami znalazła moje papiery. Wybuchła taka awantura, że jako rasowa histeryczka uciekłam z domu boso i w piżamie. Nie było łatwo. Jeszcze na początku drugiego roku mama mi mówiła, że nie jest za późno, mogę zmienić studia. Odpuściła dopiero, kiedy zobaczyła, że robiąc to, co robię, jestem najszczęśliwsza. Serce matki wzięło górę nad zdrowym rozsądkiem.

Co sprawiło, że zdecydowałaś się na pracę nad Zabić, nie zabić?
Rola Mirandy to wyzwanie, jest psychologicznie ciężka, trzeba podejść do niej z niezwykłym wyczuciem i samoświadomością. Stwierdziłam, że muszę spróbować. Poza tym uważam, że to bardzo dobrze napisany tekst.

Miranda jest ofiarą przemocy. To chyba nie pierwsza tak „obciążona doświadczeniem” postać, w jaką się wcielasz.
Ciekawe, że zwykle dostaję właśnie takie role. W filmie Miguela Gaudencio Świadek gram dziewczynę, która straciła dziecko. Obecnie zaczynam zdjęcia do czesko-polskiej produkcji w reżyserii Tomasa Weinreba i Petra Kazdy o Oldze Hepnarovej, ostatniej kobiecie skazanej w Czechach na karę śmierci. Naprawdę nie wiem, co jest ze mną nie tak! A poważnie – cieszę się, że mogę się zmierzyć z takimi postaciami. Jeżeli reżyserzy uważają, że sobie z nimi poradzę, to dla mnie największy komplement jako dla aktorki, ale też jako dla człowieka. Aktor musi starać się zrozumieć ludzi. Myślę: oto mam opowiedzieć czyjąś historię. Nie wiem – może jako rodzaj medium. Na ten czas jestem na usługach tej istoty – nie ważne, czy postać jest autentyczna, czy wykreowana. Każdy fikcyjny bohater jest po prostu przedstawicielem wielu ludzi, którzy musieli stawić czoło temu, co on.

Dziecko gwiazd. Atlantyda napisałaś, mając 15 lat. Zaklętą – dwa lata później. Czy wyczuwasz – w warsztacie pisarskim czy przekazie – że byłaś wtedy bardzo młoda?
Zawsze ma się poczucie, że teraz zrobiłoby się coś trochę inaczej niż kiedyś. Zmieniamy się, czytamy nowe rzeczy, spotykamy nowych ludzi. Jeżeli chodzi o książki, mam nadzieję, że mój styl ewoluował, bo to naturalna kolej rzeczy. Wolałabym nie mieć poczucia, że najlepsze swoje książki mam już za sobą! Ale na pewno pod względem przekazu i ogólnej idei te powieści są dla mnie nadal aktualne. Czasem się sama dziwię, że jako dzieciak miałam już takie „rozkminy”. Ale zwykle dorośli ludzie zapominają lub nie chcą przyznać, że dzieci często widzą więcej. I mają jeszcze odwagę o tym mówić.

Grasz na skrzypcach, śpiewasz, piszesz o marzeniach i związkach z naturą, a w teatrze i filmie dotykasz tematów mrocznych. Ogromny rozrzut twórczy! Czy umiałabyś w kilku słowach powiedzieć czym chcesz się dzielić ze światem, po co występujesz?
Kiedy byłam dzieckiem, postrzegałam sztukę jako otwieranie portali do innych światów. Nawet nie tyle tworzenie ich, co wyławianie z kosmosu tego, co już tam jakoś istnieje. Niektórzy mówią, że rzeźbiarz nie stwarza rzeźby, tylko uwalnia ją z kamienia. Podobnie jest we wszystkich innych dziedzinach sztuki. Jakkolwiek szumnie to brzmi, artysta to medium. Czasem nie do końca nawet świadome tego, co przez niego przemawia. Więc nie użyłabym tutaj słowa „chcę”. Ja – podobnie jak na początku drogi w dzieciństwie – nie za bardzo mam już wybór.


Michalina Olszańska

Absolwentka Szkoły Muzycznej w Warszawie, od dwóch lat uczy się na Akademii Teatralnej w Warszawie. Na scenie Miejskiego Centrum Kultury zobaczymy ją w premierowym spektaklu Zabić, nie zabić na podstawie dramatu Ryszarda Częstochowskiego.


Premiera spektaklu Zabić nie zabić: 28 grudnia 2013, sobota, godz. 17.00, sala kinowo-widowiskowa MCK. Bilety 10 zł. Autor: Ryszard Częstochowski. Występują: Michalina Olszańska, Wojciech Michaliński, Stefan Krzysztofiak. Realizacja: zespół.

Działy:

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Start